3,2,1 retinol! Pokażę Ci (na gotowych zestawach), jak krok po kroku ułożyć rutynę pielęgnacyjną z retinolem bez przesuszenia i podrażnień skóry.

Chcesz wprowadzić retinol do pielęgnacji? Sprawdź, jak to zrobić dobrze! Dobierz serum o odpowiednim stężeniu i dodaj do niego pozostałe kroki pielęgnacyjne (wyjaśnię, jakich składników szukać i co jest must have w pielęgnacji, jeśli się używa retinolu).


Wszystko rozpiszę krok po kroku i pokażę na zdjęciach na KONKRERNYCH przykładach kosmetyków dostosowanych do potrzeb różnych rodzajów cery.



5 bzdur o retinolu, które musimy sobie wyjaśnić


Masz za sobą nieudane próby wprowadzenia kosmetyków z retinolem do swojej pielęgnacji? A może obawiasz się włączyć czysty retinol do rutyny, bo masz ochoty walczyć z podrażnieniami i przesuszeniem cery? Spokojnie. Da się używać retinolu tak, by uniknąć przykrych niespodzianek. Najpierw rozwiejmy kilka mitów:

1/ Wyższe stężenie = lepsze działanie

Wyższe stężenie to więcej retinolu w porcji, ale to się wprost nie przekłada na efekt kuracji. Sam składnik roboty nie robi. Najważniejsza jest odpowiednia formuła – na nią składa się nie tylko stężenie retinolu, ale i jego forma, nośnik substancji aktywnej, dodatkowe substancje poprawiające absorpcję, składniki nawilżające i regenerujące zapobiegające negatywnym skutkom podania retinolu.

2/ Musisz się godzić na podrażnienia i przesuszenie

Ale kto tak powiedział?! Absolutnie nie ma obowiązku ‚cierpienia dla urody’ i to tylko od Ciebie zależy, jaką drogę wprowadzania retinolu wybierzesz. Tak, są osoby, które lubią intensywne kuracje i używają 1-2% retinolu nawet, jeśli to powoduje u nich przejściowe problemy z cerą. Ale mniejsze stężenia też działają bardzo dobrze (tylko zwykle na efekt trzeba czekać dłużej).

Zauważyłam, że lepiej działa na mnie retinol w małych stężeniach, za to stosowany stale (nawet w wakacje), niż okresowe kuracje mocniejszym kremem. Moje ulubione stężenie to 0,3%, aczkolwiek (jak przeczytacie dalej) przekonałam się, że nawet 0,1% ma moc, jeśli jest wspomagane innymi składnikami aktywnymi.

Na początek zdecydowanie polecam najmniejsze stężenia retinolu: 0,1-0,3%.

3/ Nie widać efektu = nie działa

Krzywdząca bzdura. Zresztą to też zależy, czego się oczekuje. Zmniejszenie przetłuszczania się skóry możesz zobaczyć już po miesiącu. Ale na redukcję zmarszczek trzeba poczekać kwartał, 4 miesiące, czasem nawet ponad pół roku. I to jest ok, to jest normalna i pożądana reakcja skóry. Bo działanie retinolu polega na stopniowej przebudowie i regeneracji skóry. Takie rzeczy się nie dzieją w mig.

4/ Bakuchiol to też retinol

Bakuchiol nie jest retinolem. Często stanowi składnik wspomagający retinol w kuracjach, albo jest jego zamiennikiem np. dla kobiet w ciąży (które nie powinny używać retinolu).


Kuracja retinolem to gra zespołowa. Pozostałe kosmetyki do pielęgnacji są RÓWNIE WAŻNE!


Bardzo, bardzo zależało mi, by przygotować tekst o retinolu, który skupi się na całej rutynie pielęgnacyjnej. Bo nawet najlepsze serum może przesuszyć, jeśli nie będziesz wzmacniać bariery naskórkowej. A bez filtra to już zupełnie kuracja retinolem nie ma sensu.

Połowa sukcesu kuracji zależy od serum/kremu z retinolem, a druga połowy od pozostałych kosmetyków. Dlatego dziś przygotowałam cały zestaw produktów i ułożyłam je tak, by było widać jak krok po kroku ich używać. Zobaczycie jeden zestaw bardziej odżywczy i nawilżający (przygotowany z myślą o cerze odwodnionej, suchej, mieszanej w stronę suchej, dojrzałej), a drugi nawilżająco-regulujący (dla dziewczyn z cerą mieszaną, tłustą).

Oba opierają się na tych samych kosmetykach do demakijażu, oczyszczania i tonizacji, tym samym filtrze (przykładowo użyłam Nivea, bo jest super, ale chodzi tu o SPF50 i ochronę przeciw UVA), a różnią serum i kremami do twarzy. Zobaczycie, jakie to proste!


1/ Zestaw dla cery mieszanej/tłustej


Wprowadzenie retinolu do kuracji cery problematycznej, lub z nadprodukcją sebum pozwala zmniejszyć zmiany trądzikowe, odblokować pory, zmniejszać widoczność blizn. Natomiast przy wprowadzeniu go do pielęgnacji trzeba zmienić cały jej schemat. Przestać (przynajmniej na początku) używać toników złuszczających i innych mocnych peelingów, produktów mocno matujących, ściągających. Zamiast nich oferujemy skórze dużo nawilżenia, ochrony i odbudowy, ale przy udziale lekkich i antybakteryjnych kosmetyków.

Tak wygląda cała rutyna:

A teraz omówię ją produkt po produkcie – najpierw w rutynie wieczornej, potem porannej.

Wieczorną rutynę zaczynamy od mycia buzi. Jak się domyślacie – po raz kolejny będę rekomendować podwójne oczyszczanie. Nie tylko jest najskuteczniejsze na pozbycie się nawet bardzo trwałego makijażu oraz wodoodpornych filtrów, ale też ten sposób demakijażu (masaż olejkiem), nie podrażnia skóry, która może być – w okresie stosowania retinolu – nieco bardziej delikatna.

Do demakijażu od lat polecam olejek polskiej ekologicznej marki Senelle. Tak naprawdę konsystencja Oczyszczającego hydrofilnego Olejku do demakijażu (150 ml/59 zł) przypomina bardziej syrop klonowy albo płynny miód. I delikatnie, orzechowo pachnie. Jest cudownie otulający, ale lekki i naprawdę domywa wszystko szybko i bezproblemowo. Po użyciu skóra jest bardzo miękka, gładka, nie ma żadnych zaczerwienień.

Teraz czas na drugi etap oczyszczania: Delikatny żel saponinowy do mycia twarzy Senelle (150 zł/49 zł). Saponiny to naturalne roślinne substancje myjące. W odróżnieniu od niektórych syntetyków są bardzo łagodne dla skóry i nie powodują przesuszenia. A jednocześnie działają regulująco i nawilżająco. Dlatego żel saponinowy jest dobroczynny zarówno dla cer tłustych, jak i suchych. Ten z Senelle ma postać delikatnej, luźnej galaretki, bardzo łagodną formułę i świetny skład (z różą, chmielem, brzoskwinią orz łagodzącymi: betainą, alantoiną, panthenolem).

Tonik nie jest niezbędny w rutynie dla cery tłustej, ale i tak warto go dodać, bo dodatkowo reguluje wydzielanie sebum, łagodzi, nawilża i dostarcza skórze minerałów. Nawilżająco-rozświetlający tonik Senelle (150 ml/59 zł) szczególnie dobrze spisuje się pod retinolem, bo zawiera niacynamid. Badania dowiodły, że niacynamid łagodzi negatywne skutki używania kosmetyków z retinolem i wspiera odbudowę naskórka.

W toniku Senelle jest też hydrolat z ylang-ylang (łagodzi i nawilża), odświeżająca woda miętowa oraz bardzo bogata w minerały woda morska z francuskiego wybrzeża Adriatyku (niweluje widoczność porów, reguluje wydzielanie sebum, koi i dodaje blasku), a także kwas hialuronowy (małocząsteczkowy) i wyciągi roślinne. Poziom nawilżenia po tym toniku jest naprawdę porządny. Produkt musuje na skórze po aplikacji (mniej więcej tak, jak maseczki bąbelkowe) i mocno ją odświeża, w ogóle nie wysuszając. Świetna baza pod serum z retinolem i nie tylko!

Kolejnym krokiem rutyny wieczornej powinna być właśnie aplikacja serum z retinolem (te, które polecam opisuję pod koniec wpisu). A na koniec krem nawilżający o lekkiej konsystencji, ale odżywczym działaniu. Mój hit to od lat seria propolisowa COSRX. Krem Propolist light Cream (65 ml/120 zł) zawiera miód, propolis i mleczko pszczele, więc jest jednocześnie odżywczy i antybakteryjny.

Rano myjemy buzię żelem (tym samym, co wieczorem, a w przypadku uczucia ściągnięcia można najpierw użyć olejku), spryskujemy ją tonikiem i nakładamy lekkie serum nawilżająco-regulujące. Proponuję Skintra Reviver (30 ml/54 zł), bo jest leciutkie jak woda, ale łagodzi stany zapalne, nawilża i reguluje produkcję sebum.

Najważniejszym etapem porannej pielęgnacji jest aplikacja kremu z wysokim filtrem (koniecznym przy kuracji retinoidami, aby nie dopuścić do powstawania przebarwień).


2/ Zestaw dla cery suchej/odwodnionej


Stawiamy na łagodne oczyszczanie, dużo nawilżenia, odżywienia i regeneracji. Wszystko po to, by stosowanie retinolu nie pogłębiło problemów z przesuszeniem naskórka i nie wywołało podrażnień.

Tak wygląda cała rutyna:

Pielęgnację wieczorną zaczynamy od podwójnego oczyszczania: olejkiem i żelem myjącym (np. Senelle). Ich opis znajdziesz powyżej, w zestawie do cery mieszanej.

Następnie spryskujemy skórę tonikiem. Dzięki zawartości minerałów i łagodzących hydrolatów wzmacniamy skórę już na etapie tonizacji. Kolejnym krokiem jest aplikacja serum z retinolem (te, które polecam opisuję pod koniec wpisu).

Rutynę wieczorną zamyka odżywczy krem. W składzie szukaj ceramidów, składników wzmacniających, maseł i olejków. Bardzo dobrze sprawdza się Krem naturalnie liftingujący Resibo (50 ml/149 zł), który poza wspomnianymi wyżej ma jeszcze niacynamid (składnik, który łagodzi skutki stosowania retinolu), peptyd miedziowy i roślinne składniki przeciwzmarszczkowe.

W dzień zaczynamy od mycia twarzy żelem (lub – jeśli czujecie, że skóra jest ściągnięta – olejkiem) oraz spryskania jej tonikiem Senelle.

Teraz czas na łagodzące i odbudowujące serum, które wspomoże regenerację skóry. Świetnie na tym etapie spiszą się sera Basiclab, o których wczoraj pisała Milena), ja dołożę Eisenberg – świetny produkt dla tych, którzy oczekują odżywienia, ale nie lubią uczucia, gdy kosmetyk ‚siedzi’ na skórze. Serum Hydratant Lissant (30 ml/365 zł) nakłada się jak krem, ale po około 1-2 minutach kosmetyk wchłania się niemal do zera, pozostawiając tylko satynową gładkość skóry. Coś niesamowitego!

Teraz czas na krem (ten sam, co wieczorem) i krem z SFP50.


Retinol do początkujących – 4 serum, które bardzo polecam


Ułożyłam je od najbardziej łagodnego (od lewej) do nieco mocniejszego (po prawej) tak, aby każda z Was mogła dobrać sobie produkt na początek (w zależności od preferencji i stanu skóry).

Serum olejkowe Luna Sunday Riley (15 ml/215 zł) zawiera łagodną pochodną retinolu oraz składniki łagodzące oraz naturalne odżywcze olejki. Jest bardzo łagodny i superprzyjemny w stosowaniu, łatwo się dzięki niemu przekonać do rozpoczęcia przygody z retinolem. Szczególnie przy cerze suchej.

Retinol Skin Renewing Serum Kiehl’s (30 ml/219 zł) to też kosmetyk na początek, ale już dla naprawdę każdej cery (nawet tłustej). Skład jest tu naprawdę imponujący! 0,1% czystego retinolu, łagodzący niacynamid, wzmacniające ceramidy, nawilżająca gliceryna i kwas hialuronowy a do tego jeszcze peptydy!

O serum L’Oreal Revitalift Laser Retinol (0,2% czystego retinolu i kwas hialuronowy) pisałam ostatnio na Instagramie. To lekka emulsja do każdego typu cery w świetnej drogeryjnej cenie (około 40 zł).

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez BLESS THE MESS (@blessthemesspl)


A na koniec serum średniej mocy, czyli 0,3% retinolu + Witamina C + Q10 w emulsyjnym serum BasicLab (30 ml/129,90 zł). Świetna konsystencja, szybki efekt wygładzenia skóry i bardzo ciekawy dobór składników wspomagających kurację. Jest to wariant sfokusowany na walce ze zmarszczkami, przy tym faktycznie zupełnie nie podrażnia skóry (mimo nieco większego stężenia retinolu, niż u poprzedników).


Jeszcze okolica oczu!


Sera z retinolem, które widzicie powyżej testowałam też na okolicy oczu. Nie podrażniły jej.

Natomiast do dopełnienia kuracji warto wybrać odżywczy krem pod oczy (np. korygujący Senelle, który redukuje cienie, rewitalizuje i długotrwałe nawilża), a jeśli macie problem z jędrnością skóry, nowe serum Korres Black Pine świetnie rozświetla i napina skórę w okolicy oka.


Życzę Wam udanego rozpoczęcia przygody z retinolem. Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam wykorzystać potencjał retinolu na maxa i cieszyć się gładszą, zdrowszą skórą!


Wpis powstał częściowo we współpracy z Senelle.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x