Konturowanie z PUPA Ready 4 Selfie
Niektórzy twierdzą, że era konturowania już dawno za nami i ulubiony trend gwiazd przechodzi do lamusa. Cóż, postawię sprawę jasno – nie sądzę, by była to prawda.
Niedoszła gwiazda rocka. Jej idealny dzień to blogowanie, oglądanie filmów i seriali, praca na planie zdjęciowym i wieczorny koncert. Najlepiej metalowy. Ewentualnie dobra książka.
Zawodowo spełnia się w studio filmowym. Ma kota na punkcie kotów. I tatuaży. Najchętniej rzuciłaby wszystko i zamieszkała w Londynie, bo od dawna wie, ze Camden to jej miejsce na ziemi. Okej, blogowania nie rzuciłaby nigdy.
Niektórzy twierdzą, że era konturowania już dawno za nami i ulubiony trend gwiazd przechodzi do lamusa. Cóż, postawię sprawę jasno – nie sądzę, by była to prawda.
Całkiem niedawno odbyłam zabawną rozmowę na temat złota. Trzy kobiety, wielbicielki makijażu, dość awangardowych rozwiązań i nie bojące się eksperymentów. I każda powiedziała – tak, kocham złoto.
Sezon jesienno-zimowy jest w mojej szafie zdominowany przez swetry i bluzy oversize. Zdecydowanie najbardziej lubię podkradać te z szafy męża, zwłaszcza przywiezione z ostatniej wycieczki do USA.
To teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że jesteście na Piątej Alei w Nowym Jorku… Śnieg delikatnie prószy, jest niewielki mróz, słyszycie dźwięk dzwoneczków i śpiew kolędników.
Najbardziej rock’n’rollowy kalendarz adwentowy musiał trafić w moje ręce! Od dzieciaka uwielbiam adwentowe kalendarze. Rytuał otwierania okienka i zajadania słodkiej czekoladki był jednym z ulubionych w trakcie oczekiwań na Boże Narodzenie.
Pamiętacie te zamierzchłe czasy, późne gimnazjum i wczesna szkoła średnia, kiedy makijaż oka musiał być okraszony czarną konturówką, tuszem do rzęs tworzącym pajączki i kropelką perłowego cienia do powiek?
Jesień to sezon grypowy, herbaciany i serialowy. Nowości w ramówkach to jedno, ale długie wieczory (u mnie przeradzają się niemal w poranki bo od jakiś dwóch tygodni 3.30 to moja norma w zasypianiu!) to czas idealny na wszelkie serialowe poszukiwania nieco starszych pozycji w serialowym menu.
Nie ma pełnego makijażu bez dopieszczonych rzęs! Mają być długie, gęste, grube i mocno nasycone barwą. I najlepiej… naturalne, prawda? Przy okazji dzisiejszego wpisu przypominał mi się wczorajszy filmik Maxineczki, w którym Joasia wspomina, że tak przyzwyczaiła swoich widzów do sztucznych rzęs, że kiedy chwaliła tusz Marca Jacobsa (nie dziwię się, ja tez go chwalę tutaj!), to zalała ją fala komentarzy pełnych zdziwienia.
Nasza świąteczna wyliczanka z najlepszymi prezentami pojawia się dzisiaj w drugiej odsłonie. Co prawda tydzień jeszcze nie minął od cudowności z MUFE (zobaczcie), to jednak powód jest niemały!
Recenzja ósmej „części” przygód Pottera była czymś nieuniknionym. Bo przecież jeśli w tym roku byłyśmy w Hogwarcie (pamiętacie?), to kolejna możliwość odwiedzenia starych katów, to była… oczywistość.