Konkurs: 5 zestawów kosmetyków i zaproszeń VIP na imprezę SHEDOR
Ta nazwa co jakiś czas przewija się na naszym blogu i Facebooku. Zupełnie nowa marka kosmetyków, które pięknie wyglądają, jeszcze piękniej pachną, a działają jak żadne inne.
Pisanie i tworzenie projektów graficznych to jej praca i pasja. Własna firma nauczyła ją planowania, syn cierpliwości, a blog… czerpania więcej radości z codziennych spraw. Maniaczka starych seriali: Seksu w wielkim mieście i Przyjaciół. Marzy o podróży do Nowego Jorku i Seulu. A tak w ogóle to… chciałaby zwiedzić wszystko. I mieć najpiękniejsze torebki świata, dostęp do nieograniczonej ilości kosmetyków i a w ręce zawsze pęk balonów, bo kocha je od dzieciaka.
Ta nazwa co jakiś czas przewija się na naszym blogu i Facebooku. Zupełnie nowa marka kosmetyków, które pięknie wyglądają, jeszcze piękniej pachną, a działają jak żadne inne.
Czekałam na nie półtora miesiąca. Przygotowywałam toaletkę na ich przybycie. Powyrzucałam wszystkich tych ich poprzedników, do których nie czułam mięty. Na stronę Minti Shop zaglądałam kilka razy w tygodniu, by nie przegapić premiery.
Jutro urodziny Leny. Z tej okazji wybieramy się najpierw na wspólny szoping (nowy, fajny TK Maxx w Kato się otwiera), a potem wieczorne urodzinowe wyjście na coś pysznego i z procentem.
Tak! Ale pod warunkiem, że wybierze się odpowiednią długość i materiał, z którego będą zrobione rzęsy, a ich założenie powierzy się komuś doświadczonemu i zaufanemu.
Lepiej późno, niż wcale, prawda? Długo dojrzewałam do tego wpisu. Szczerze mówiąc w jego pierwszej wersji kosmetyków było znacznie więcej, ale wycięłam w pień większość, bo już na starcie 2015 roku udało mi się znaleźć dla nich kilka równie ciekawych zamienników.
Zapukał kurier. Niespodzianka! O tak, niespodzianki lubimy zawsze i o każdej porze. No to otwieramy. Piękne różowe pudełeczko, takie trochę minimalistyczne, trochę słodkie retro.
Na Facebooku nie możemy Wam ich pokazać. Ale już blog to nasze poletko i nikt nam nie zabroni publikować przepięknych, wysmakowanych aktów z charytatywnym przesłaniem.
W klasycznym ponczo wyglądam jak Buka. Zresztą… choć bardzo mi się podoba i chciałam kupić, zanim się ogarnęłam, już trzeba było wyjąć z szafy prawdziwie ciepłe płaszcze i kurtki.
Nie. Nie mamy przerostu ego, a naszą idolką nie jest Doda. Ot po prostu lubimy przechadzać się po Katowicach w koronach 🙂 Powód był zresztą fantastyczny, bo Bless the Mess osiągnął wiek dojrzały (blogi jak koty –
Lata doświadczeń z Zarą, Reserved i innymi popularnymi sieciówkami nauczyły nas jednego: nie warto kupować tam torebek (choć zdarzają się chlubne wyjątki).