Clubs
Zdjęcia z zaskoczenia. Pożyczonym aparatem. Robione praktycznie o zmroku [ach ten okiektyw 1.4!], jeszcze w mojej asymetrycznej fryzurze. Niewymuszone. Szybkie. Dość nawet zabawne.
Pisanie i tworzenie projektów graficznych to jej praca i pasja. Własna firma nauczyła ją planowania, syn cierpliwości, a blog… czerpania więcej radości z codziennych spraw. Maniaczka starych seriali: Seksu w wielkim mieście i Przyjaciół. Marzy o podróży do Nowego Jorku i Seulu. A tak w ogóle to… chciałaby zwiedzić wszystko. I mieć najpiękniejsze torebki świata, dostęp do nieograniczonej ilości kosmetyków i a w ręce zawsze pęk balonów, bo kocha je od dzieciaka.
Zdjęcia z zaskoczenia. Pożyczonym aparatem. Robione praktycznie o zmroku [ach ten okiektyw 1.4!], jeszcze w mojej asymetrycznej fryzurze. Niewymuszone. Szybkie. Dość nawet zabawne.
Manicure, pedicure, regulacja brwi, koloryzacja i strzyżenie – jestem absolutnie przekonana, że taki zestaw ‚restartujący’ powinna odbyć każda świeżo upieczona mama.
Bez zbędnych ceregieli – czerń, koronka, frędzle, lusterka i pikowania. Dużo niby, a jednak w połączeniu całość nie krzyczy. I bardoz dobrze, bo nie chodzi przecież o to, by wystroić się jak choinka i samozachwycać się ‚ależ jestem w trendach’.
Takie soboty to my lubimy! Blogerskie spotkanie, pokazy mody oglądane z pierwszego rzędu, piękne sukienki Dawida Wolińskiego (nie, niestety nie Hansa Klossa ani Helmuta Kohla), fotki, wywiady, filmki…
Ponowny debiut – sformułowanie jest pozornie bez sensu, ale po co komu sens, gdy gramy na emocjach. A te były spore, bo oto wyszłyśmy sobie z Leną na spacer z aparatem po raz pierwszy od ponad miesiąca.
Posty z serii new in nigdy nie należały do moich ulubionych. Powiedzmy, że ze względu na wrodzoną skromność i niechęć do przechwałek 😉 Ale gdy przez ostatnie miesiące kupowało się odzież ze względu na powiększający brzuch i teraz wreszcie można z tym skończyć, zakupy dają znacznie więcej przyjemności i aż się chce dzielić fotkami tego, co udało się upolować w ostatnich dniach letnich wyprzedaży już z myślą o nowym sezonie i nowej figurze (choć przyznaję, na bieganie w wężowych spodniach będę musiała jeszcze chwilę poczekać i zgubić co nieco w biodrach).
Wanilia, czekolada, rum… zestaw jak z dobrego ciastka tortowego, albo ulubionej czekolady Wedla na gorąco, podawanej na krakowskim rynku. Tymczasem są to aromaty kremów i mleczek do ciała Aquoliny, absolutnie najlepsze poprawiacze nastroju w zimny jesienny dzień, jakie można zafundować sobie podczas łazienkowych rytuałów pelęgnacynych.
Wielokrotnie na blogu pokazywałyśmy kosmetyki Pat&Rub. Choć nie jesteśmy fankami wszystkich specyfików tej marki przyznać trzeba, że większość jest absolutnie godna polecenia.
No i stało się. My też zakochałyśmy się w Instagramie. Początki były trudne – człowiek myślał, że jak ma Fejsa, to po co jeszcze jedno miejsce na dodawanie zdjęć, że cała zabawa skończy się na wielkim słitfociowaniu, za którym nie przepadamy (ej, no patrząc jak od fotek odbiło Dawidowi Wolińskiemu, każdy rozsądny człowiek miałby wątpliwości), że kto by nas tam chciał oglądać…
Paletki do makijażu od zawsze kojarzą mi się bardzo miło, z wakacjami. Z lataniem samolotem i strefami bezcłowymi (czy jeszcze tak się na to mówi?) na lotniskach, gdzie tych maleństw jest zawsze dużo, w supercenach i wyłącznie dobrych marek.