Kindle, czyli o milosci do czytania /czytnik ebook/
Follow my blog with Bloglovin Czy ktoś z Was pamięta post z samego początku roku, kiedy każda z nas opowiadała o swoich zachwciewajkach i marzeniach na 2014?
Follow my blog with Bloglovin Czy ktoś z Was pamięta post z samego początku roku, kiedy każda z nas opowiadała o swoich zachwciewajkach i marzeniach na 2014?
Długo zastanawiałam się, czy coś takiego jak szczoteczka do oczyszczania twarzy jest mi w ogóle potrzebne. Ostatecznie zachęciła mnie… moja obecna pielęgnacja (nocna kuracja kwasami i dziennie, sowite nawilżanie), dzięki której zauważyłam, że skóra lepiej odwdzięcza się za małe, ale codzienne gesty poprawiające jej kondycję, niż okazjonalne wizyty w salonach piękności.
Bez przydługich wstępów, oto aplikacje, które koniecznie powinny znaleźć się w pamięci Waszych telefonów lub tabletów. Najlepiej obu na raz, bo wtedy są superkompatybilne i w pełni osłaniają umięśnione sylwetki (ups, zalety).
Niejeden psycholog złapałby się za głowę widząc naszą wish-listę na rok 2014. Ale wiecie gdzie my mamy mądre głowy pełne porad o rozsądnym wybieraniu celów i marzeń?
Przybył do nas wcale nie z kosmosu, choć wygląda jakby miał zagrać w Gwiezdnych Wojnach. Niewielkich gabarytów, ale o ogromnych możliwościach.
Halo, Dziewczyny…Wyjdźcie z drogerii. Tej na S., na D. i na H. I tej na M. również. Tam nie znajdziecie prezentów, które wstrząsną Waszymi facetami.
It bag. Gdy pomyślę o torebce, którą absolutnie każdy chciałby mieć, waham się między Hermes Birkin a Chanel 2.55. Zwłaszcza ‚szanelka’
Bez zbędnych ceregieli – czerń, koronka, frędzle, lusterka i pikowania. Dużo niby, a jednak w połączeniu całość nie krzyczy. I bardoz dobrze, bo nie chodzi przecież o to, by wystroić się jak choinka i samozachwycać się ‚ależ jestem w trendach’.
Posty z serii new in nigdy nie należały do moich ulubionych. Powiedzmy, że ze względu na wrodzoną skromność i niechęć do przechwałek 😉 Ale gdy przez ostatnie miesiące kupowało się odzież ze względu na powiększający brzuch i teraz wreszcie można z tym skończyć, zakupy dają znacznie więcej przyjemności i aż się chce dzielić fotkami tego, co udało się upolować w ostatnich dniach letnich wyprzedaży już z myślą o nowym sezonie i nowej figurze (choć przyznaję, na bieganie w wężowych spodniach będę musiała jeszcze chwilę poczekać i zgubić co nieco w biodrach).
Hola hola! Dzisiaj przygotowałyśmy zupełnie nieszablonowy post. Zamiast pokazywać siebie, kosmetyki czy imprezy, zaprosimy Was… do naszych domów. Chcecie zobaczyć ten kawałek rzeczywistości, gdzie powstają blessowe posty i trwają narady nad zawojowaniem kosmosu?