10 najlepszych kosmetyków 2012!
Oto oni. niezłomni towarzysze naszych dni, poprawiacze urody i nastroju. Podczas gdy inne blogi smażą Wam kotlety z najlepszych stylizacji ubiegłego roku, my proponujemy coś innego.
Oto oni. niezłomni towarzysze naszych dni, poprawiacze urody i nastroju. Podczas gdy inne blogi smażą Wam kotlety z najlepszych stylizacji ubiegłego roku, my proponujemy coś innego.
Bioderma to jedna z niewielu marek kosmetyków aptecznych, którą mogę polecać w ciemno. Zwłaszcza serię Sebium, którą uważam za najlepszą apteczną kurację do mieszanej cery oraz płyn micelarny Sensibio (na pewno go zresztą znacie, bo to zdecydowany faworyt demakijażowy większości użytkowniczek płynów z micelami).
… You’d like to know! And win! Bo Mikołaj na „Bless the Mess” ma wyregulowane i wystylizowane brwi, a na dodatek rozdaje Wam prezenty, dzięki którym Wasze także będą idealne! Poznajcie historię Jean i Jane (twórczyń Benefit) i wygrywajcie pełnowartościowe, luksusowe kosmetyki do makijażu!
No dobra, jest grudzień. Miesiąc oficjalnie powitał nas śniegiem, więc nie byłyśmy mu dłużne i potraktowałyśmy go porcją lukru spod znaku Wham! (jeśli ktoś jeszcze nie słyszał tej zimy –
Złoto, symbol przepychu, bogactwa i dobrobytu. To także luksusu. A dla wielu fanek nowości modowych i kosmetycznych w tym sezonie jednoznacznie kojarzy się z barokiem.
Na wstępie przyznajemy bez bicia – gdyby nie Merlin.pl nie miałybyśmy pojęcia o jej istnieniu. A szkoda, bo Fontana Contarini to marka kosmetyków profesjonalnych, która oferuje kolorówkę i pielęgnacje naprawdę dobrej jakości.
Magda jest żywą reklamą Benefit – nie dość, że świetnie maluje, to sama ma piękny naturalny maek-up i idealne brwi! Jak my lubimy takie posty!
Zaczynamy się podejrzewać o prawdziwą tołpomanię. I nie mamy doprawdy pojęcia, czy polski producent ekokosmetyków ma pojęcie, jak wielkie i zagorzałe fanki jego kosmetyków tworzą co jakiś czas tołpowe posty na „Bless the Mess”
Tytuł mówi wszystko! Bo historia dzisiejszego bohatera przypomina właśnie opowieść o krasnalu podróżującym po świecie opowiedzianą przez Jean Pierre Jeauneta w filmie „Amelia” (kultowym prawda?). Zamiast krasnala na zwiedzanie wybrał się Carmex w kilku smakach (którego jesteśmy ambasadorkami), a świat skurczył się do stolicy Wielkiej Brytanii.
Rozśmieszył mnie bardzo komentarz tattwy o tym, ze dzisiaj każda gwiazda projektuje swoje linie ubrań i niebawem nikt nic nie będzie kupował, bo każdy będzie mógł pochwalić się wieszakiem szmatek ze swoją metką.