Livin’ on the Edge
Aerosmith podśpiewywało niegdyś o tym, że coś dziwnego dzieje się dzieje. Że żyjemy na krawędzi. I ja się zgadzam. Bo ja ciągle jestem w rozkroku między tym co powinnam, a tym czego bym chciała.
Aerosmith podśpiewywało niegdyś o tym, że coś dziwnego dzieje się dzieje. Że żyjemy na krawędzi. I ja się zgadzam. Bo ja ciągle jestem w rozkroku między tym co powinnam, a tym czego bym chciała.
W 1855 r. hrabia Guido Henckel von Donnersmarck, magnat i przemysłowiec, założył w Zabrzu kopalnię węgla kamiennego. I całe szczęście, bo dzięki hrabiemu, a następnie ponad stu latom tradycji oraz staraniom Krystyny Barczewskiej z Muzeum Górnictwa Węglowego możemy przekonać się, jak przed laty działało górnictwo.
Gdyby ktoś spróbował zestawić filmy, które zmieniły oblicze kina końca wieku XX, do tego zdiagnozowały społeczeństwo i wywołały niemały ferment, ten ktoś na pewno dodałby do swej listy „Fight Club”.
Dwanaście dni. Dokładnie tyle pozostało do kolejnych urodzin. Już parę lat temu przyszedł taki moment (chyba w dniu świętowania 21 rocznicy przyjścia na świat) uświadomiłam sobie, że zupełnie się nie cieszę.
To nie było postanowienie noworoczne ani żaden tam od dawna planowany ruch. I nawet nie wina przepełnionej szafy ani coraz większych stert ubrań do prasowania piętrzących się na krzesłach (choć przyznam –
Nie lubię pająków. Na palcach jednej ręki policzę dziewczęta znajome, które są w stanie przebywać w towarzystwie tych nieprzyjemnych istot dłużej niż trzy sekundy.
Co ma wspólnego świętość i przebieranki? Oj, okazuje się, że całkiem sporo. I to nie tylko od czasu, gdy modnie jest wystąpić w części odzieży z printami sakralnych obrazów.
To taki miły dzień. Co prawda za oknem słońca ni krztyny, ale skoro mamy nasze pierwsze urodziny, to kto zabroni świętować w słońcu?
Uwielbienie do samochodów wyniosłam chyba z domu. Pamiętam, że od najmłodszych lat miałam zajawkę na cztery kółka. Z wypiekami na twarzy oglądałam pierwsze reklamy Renault 19 (takie w klasztorze, pamiętacie?) i Fiata Uno (piękna kobieta i dynamiczne ujęcia przy czerwonym samochodzie).
Kiedyś o tym wspomniałam. Nie wiem czy wprost, czy gdzieś między słowami, ale na pewno było. I to nie raz. Może nawet mówię o tym bardzo często.