Katarzyna Wielka
Moja niesłabnąca miłość do Kaśki trwa od lat. Przecież to prawie oczywiste, ze rock’n’rollowa dziewczyna, o zadziornym charakterze, z burzliwą przeszłością, spędzająca czas na festiwalach i koncertach musi być moim guru.
Moja niesłabnąca miłość do Kaśki trwa od lat. Przecież to prawie oczywiste, ze rock’n’rollowa dziewczyna, o zadziornym charakterze, z burzliwą przeszłością, spędzająca czas na festiwalach i koncertach musi być moim guru.
Wulgaryzmy. To prawdziwe kameleony. Nic tak jak one nie ubarwia języka. Jedno słowo ‚kurwa’ może wyrażać zachwyt albo wściekłość (może też nie znaczyć nic, jeśli się go nadużywa).
Zima, zima, zima…Pada, pada śnieg… A ja naprawdę nie lubię. Wyłącznie przez okno z kubkiem herbaty z cytryną i miodem. Te chłodne poranki i jeszcze mroźniejsze wieczory.
Trzy kolory – baza, tło i akcent. Proste kroje wydobywają detale, a połączenie różnych faktur i grubości tnanin sprawiło, że nawet ubrana od stóp po czubek głowy w czarne elementy nie czuję się jak gotycka księżniczka 😉 Gdybym tylko miała większe zdolności do DIY, pewnie ornamentyka byłaby bogatsza.
Lona twierdzi, że cały mój autorytet „prawdziwej rockowości” dzisiaj przepadnie z kretesem. Wśród misiów, falbanek, sweterka w renifery i, co chyba najważniejsze, z bezowym smakołykiem.
Zapomnieliśmy jak wyglądały ulice naszych miast jeszcze kilka dni temu. Zupełnie niebiałe, niezasypane, niezamarznięte. Momentami zachęcały do długich spacerów. I w taki dzień, w tygodniu minionym udało się nam zrobić ostatnie fotki.
Czasem jedna warstwa to za mało. Warstwy są dobre. Tak mówiła mama (pamiętacie święte ‚ubierz się, bo zimno’?), tak mawiał i Sir Shrek (coś o cebuli, tudzież torcie).
Nie ma odwrotu! Teraz tylko zostaje wyczekiwać śniegu. Grudzień się rozpanoszył, a z nim na stałe ciepłe czapy, wielgachne kominy i pluszowe rękawiczki.
Każdy ma jakiegoś bzika… ja tam jestem kociarą. Rozczulają mnie różowe nosy, odstające uszy i cieniutkie wąsy. Odkąd tylko oderwałam nogi od podłogi, ganiałam za kotami.
Zeszłotygodniowy koncert Gossip nadal nie daje o sobie zapomnieć. Żeby było zatem pod prąd, czyli dokładnie tak jak lubi Beth, połączyłam dres, transparentną bluzkę i mnóstwo krzyży.