Jak wprowadzać nowe kosmetyki do pielęgnacji, żeby zobaczyć efekty i nie podrażnić skóry?

Kupiłaś nowy kosmetyk. Albo lepiej! Zamówiłaś kilka nowości przez internet i kurier przed chwilą wręczył Ci paczkę. Co robisz? Otwierasz każdy produkt, sprawdzasz zapach, konsystencję. A jeszcze tego samego wieczoru nakładasz wszytko na twarz. Wrong! Jeśli jesteś niecierpliwa, albo po prostu uwielbiasz testować nowości wiedz, że Twoja skóra może nie podzielać ekscytacji. Zareaguje podrażnieniem, zaczerwienieniem, pieczeniem. Albo za kilka dni powitasz na buzi nowe wypryski. A jeśli któryś z nowych kosmetyków okaże się bublem… nie zorientujesz się, bo robotę pielęgnacyjną wykonają za niego inni kumple.


Zapraszam na instrukcję obsługi nowości kosmetycznych oraz tego, w jakim czasie i kolejności wprowadzać je do rutyny pielęgnacyjnej.


Nawet, jeśli jesteś wytrawnym kosmetoholikiem i sądzisz, że nic Cię w tym wpisie nie zaskoczy, warto go przejrzeć ot tak, dla przypomnienia. Ja na pewno będę do niego wracać w chwilach ekscytacji nowościami. Tak, aby nie rzucić się na nie wszystkie 😀 Bo gdy przychodzi naprawdę niesamowita paczka [jak ta ze zdjęć, Net-a-Porter Sustain Beauty (97€ za zestaw wart 570€), wypełniona kosmetykami marek, których nigdy wcześniej nie próbowałam] trudno się powstrzymać.


1/ Przejrzyj swoje zbiory


Zanim otworzysz jakikolwiek nowy kosmetyk koniecznie sprawdź, czy gdzieś w szafce lub w lodówce nie masz innego, już wcześniej używanego (i zapomnianego) produktu. Jeśli tak, koniecznie sprawdź jego datę przydatności- PAO (period-after-opening, czyli czas od otwarcia).

Symbol otwartego słoiczka na opakowaniu kosmetyku wskazuje, w ciągu ilu miesięcy od otwarcia powinnaś wykorzystać kosmetyk (znajdziesz tam cyfrę oznaczającą liczbę miesięcy właśnie). W tym czasie producent gwarantuje jego bezpieczeństwo i skuteczność.

Niektórzy twierdzą, że te daty są tylko orientacyjne i tak naprawdę kosmetyku można używać dłużej, ale ja skłaniam się, by zachować max ostrożności. Zwłaszcza w przypadku kosmetyków naturalnych, bez konserwantów, a także tych z dużą ilością olejów lub substancji aktywnych (zarówno witamin, retinolu czy tez ekstraktów roślinnych). Kosmetyki na bazie wody nie chronione przez konserwanty stają się pożywką dla bakterii i grzybów. Trudno też przewidzieć, jak będą działać przeterminowane składniki. W najlepszym razie stracą swoją moc, w najgorszym, będą podrażniać i uczulać.

Jeśli masz już otwarty kosmetyk i nie jest on przeterminowany rozważ, czy nie chcesz go zużyć zanim otworzysz kolejny produkt z tej samej kategorii.


2/ Przeczytaj skład i zalecenia stosowania


Jeśli postanawiasz, że zaczniesz przygodę z nowościami, jeszcze chwilkę się wstrzymaj z otwieraniem wszystkich słoiczków. Najpierw potrzebujesz treningu na sucho – w postaci lektury opisu oraz składu. To pozwoli Ci nie tylko sprawdzić, czy kosmetyk nie zawiera żadnych substancji, na które jesteś uczulona, albo których skóra w obecnym stanie nie polubi (np. latem w mojej pielęgnacji nie przejdzie nic ze skwalanem, będzie dla mnie za ciężki i skóra go nie wchłonie).

Poszukaj na opakowaniu informacji, dla jakiej cery jest przeznaczony kosmetyk (nie wiesz, jaki masz rodzaj cery? Zrób 3 proste testy!), o jakiej porze dnia go nakładać i na którym etapie pielęgnacji ( o tym, w jakiej kolejności nakładać kosmetyki pisałam tu). Producent może też zastrzec, z czym nie wolno łączyć danego kosmetyku.


3/ Ułóż nowości w zestawy


Teraz, gdy masz już podstawowe informacje o każdym produkcie z osobna i wiesz, kiedy i jak go użyć, możesz wkomponować go w istniejącą pielęgnację i połączyć z innymi nowościami. Na razie nadal nie nakładając nic na twarz. Po prostu zastanów się, jak ułożyć pielęgnację poranną i wieczorną, włączając nowości. Tak, aby nie przeciążać skóry i wydobyć z produktów to, co najlepsze. Pokażę Ci, jak to robię ja, na przykładzie tej nowej paczki z kosmetykami z Net-a-Porter.

W paczce znalazły się: olejek i płatek do demakijażu, mydło do ciała, serum z kwasami, serum z probiotykami, serum nawilżające z antyoksydantami, olejek do twarzy, olejek pod oczy, maseczka oczyszczająca. Gdybym chciała ułożyć to wszystko w jedną rutynę, dałoby się. Potrzeba tylko dodatkowo żelu do mycia buzi ( u mnie teraz jest to żel Perricone MD), czegoś regulującego produkcję sebum (wybrałam BIO hydrolat lipowy z Mafki) oraz kremu na dzień (olejków używam tylko wieczorem).

Skoro znam działanie produktów oraz wiem, co lubi (a czego nie) moja skóra, układam pielęgnację w ten sposób:

  • wszystkie kosmetyki olejowe będą używane wieczorem (olejek do demakijażu, do twarzy i pod oczy),
  • rano na pewno będę chciała użyć serum przeciw zanieczyszczeniom (aby chronić skórę w ciągu dnia) oraz serum z probiotykami (z tego samego powodu),
  • jeśli mam już 2 serum rano, to pozostałe serum Tata Harper z kwasami AHA zostawiam sobie na wieczór. Zwłaszcza, że potem zamierzam nałożyć na twarz olejek, a kwasy i olejki to dobre połączenie.

Zostaje płatek do demakijażu (na wieczór, wiadomo) oraz maseczka – do używania 1-2 razy w tygodniu, pora dnia ma już mniejsze znaczenie.


4/ Otwieramy! Sprawdzamy kosmetyki i robimy test na skórze


Nareszcie czas, by otworzyć nowe kosmetyki. Sprawdzić, jakie mają konsystencje, jak pachną (o ile w ogóle), jak szybko wchłaniają się w skórę (taki test można szybko zrobić na dłoni), czy nie rolują się aplikowane na siebie. To jest ten czas, kiedy dowiesz się, czy zaplanowana rutyna pielęgnacyjna uwzględniająca nowości, nie będzie potrzebowała jakichś modyfikacji. Na przykład, gdy serum będzie się rolować, olejek może być zbyt lekki, by aplikować go solo, bez kremu nawilżającego.

To jest też czas na inny test – próbę uczuleniową. Bardzo polecam je robić! Może nie w każdym przypadku (jeśli kosmetyk jest żelowy, bezzapachowy, nie ma podrażniających składników aktywnych, jak serum Dr Barbary Sturm, to mogę test odpuścić). Ale zawsze, gdy pojawia się zapach, duża koncentracja składników aktywnych, albo jeśli produkt ma trafić na obszar twarzy, który lubi u Ciebie ulegać podrażnieniom, odwodnieniu, przesuszeniu, albo obawiasz się wyprysków.

Skoro u mnie obszarem wrażliwym jest okolica oczu, nosa i ust, to gdy po otwarciu olejku pod oczy Uma orientuję się, że dość mocno pachnie (olejkami eterycznymi), nie nałożę go NIGDY od razu pod oczy. Najpierw przetestuję na skórze za uszami (to też może wrażliwe miejsce).


5/ Nie wszystko na raz! Nowości wprowadzaj stopniowo.


Teraz najtrudniejsze. Potrzebny jest rozsądek i silna wola. Po to, by wykluczyć podrażnienia skóry, a także sprawdzać na bieżąco, czy kosmetyk działa tak, jak oczekujemy i czy gra z naszą dotychczasową pielęgnacją. Jeśli rano użyję nowego serum, to jednego. I wieczorem nie rzucę się na kolejne. Odczekam przynajmniej 2-3 dni.

Ideałem byłoby każdą nowość wprowadzać do rutyny po 2 tygodniach, ale to w praktyce może okazać się dość trudne. Zwłaszcza, gdy w międzyczasie skończy się inny kosmetyk i potrzebujesz nowego na już. Dlatego 2-3 dni to minimum, a jeśli uda Ci się wydłużyć okres pomiędzy nakładaniem kolejnych nowych kosmetyków, to jeszcze lepiej!


Mam nadzieję, że ten wpis okaże się przydatny. Zwłaszcza dla tych z Was, które dopiero zaczynają przygodę z wieloetapową pielęgnacją. Albo przeżywają właśnie fascynację The Ordinary,kupiły wiele nowych serum i teraz głowią się, jak tego wszystkiego użyć (true story z Waszych wiadomości na Instagramie).


Przeczytaj także: Gotowe zestawy pielęgnacji The Ordinary – oraz instrukcja, jak ich używać.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x