Rób maseczki codziennie przez 14 dni. Zobaczysz, jak to zmienia skórę!

Co robić w domu w czasie kwarantanny? Jak pomóc zmęczonej, zanieczyszczonej skórze, gdy nie możesz skorzystać z zabiegu u kosmetyczki? Rób maseczki! Już po tygodniu zobaczysz, jak świetnie to działa na skórę. Po 14 dniach efekt powinien być już spektakularny. Sekretem tej metody jest przede wszystkim fakt, że maseczki wykonuje się CODZIENNIE i w odpowiedniej kolejności.


Gotowa na maseczkowy challenge? Podejmij nasze wyzwanie!



Po raz pierwszy wyzwanie codziennego maskowania zrobiłam dwa lata temu. Efekty były świetne, ale z czasem rutyna codziennego robienia przynajmniej jednej maseczki wydała mi się zbyt czasochłonna i porzuciłam ten rytuał. Ale w marcu, gdy wprowadzono ograniczenia w przemieszczaniu się (i okazało się, że całymi dniami siedzę w domu) pierwsze o czym pomyślałam to: muszę wrócić do maseczek. Teraz będzie na nie czas! Zachęcałam Was też na Instagramie do podjęcia ze mną wyzwania.


14 dni maseczek – plan działania


Sprawa jest prosta – potrzebujesz kilku maseczek i mocnego postanowienia, że przez 10-14 dni codziennie przynajmniej jedną będziesz nakładać na twarz. Możesz użyć takiego zestawu, jak ja (miks oczyszczania, dotleniania, nawilżenia, łagodzenia podrażnień – set, który opisuję sprawdzi się przede wszystkim cerom normalnym i mieszanym, niezależnie od wieku), albo zastosować swoje ulubione maski.

Ważne, by twój set spełniał kilka założeń:

  • Maseczki powinny być łagodne. Uwaga dotyczy szczególnie tych oczyszczających. Nie używaj do tego wyzwania masek mocno zastygających, matujących, powodujących wysuszenie naskórka. Nawet, jeśli masz tłustą/trądzikową cerę.
  • Nie używaj mocnych peelingów (ani kwasowych, ani ziarnistych. Jeśli Twoja maseczka oczyszczająca ma też drobinki złuszczające, po prostu nie wmasowuj ich w skórę).
  • Nie rób multimaskingu (nakładania kilku rodzajów maseczek na różne obszary twarzy w zależności od potrzeb). Nawet sucha skóra potrzebuje oczyszczenia, więc podział oczyszczanie na strefę T, nawilżanie na policzki jest niepotrzebnym chodzeniem na skróty. W ciągu 14 dni masz okazję oczyścić i nawilżyć KAŻDY obszar twarzy.
  • Nie zapominaj o szyi – zwłaszcza wtedy, gdy robisz maski nawilżające.
  • Pod oczy możesz nałożyć TYLKO maseczki z grupy nawilżającej i tylko pod warunkiem, że zapach lub składniki ich nie podrażniają. Skóra pod oczami jest wyjątkowo delikatna i o wiele bardziej woli dedykowane maski, np. hydrożelowe (takie jak płatki Petitfee ze zdjęcia poniżej).

  • Unikaj masek w płachcie. Oczywiście raz na kilka dni możesz je robić, ale ich codzienne używanie jest drogie. A efekty nie tak dobre, jak w przypadku masek kremowych. Poniżej pokażę Ci, jak włączyć maski w płachcie do rutyny, ale nie przesadzając z ilością.
  • Zaopatrz się też w nawilżający tonik lub hydrolat. Będzie bazą pod każdą maseczkę.
  • Rób maski wtedy, gdy masz czas. Nawet o świcie. To mit, że maseczki działają tylko robione wieczorem, przed snem.

Przygotuj swój zestaw. Ile masek potrzebujesz?


Jedna maska kremowa to (w zależności od pojemności i wydajności) około 5-15 użyć. Zakładając, że będziesz robić 2 dziennie (licząc łącznie z łagodnym peelingiem 1-2 razy w tygodniu) możesz dość łatwo obliczyć, ile masek będziesz potrzebowała na dwa tygodnie.

Ważna jest też proporcja. Potrzebne będą delikatne maseczki oczyszczające (takie, gdzie w INCI jednym z pierwszych składników jest kaolin, clay, bentonite), maseczki nawilżające (z gliceryną, kwasem hialuronowym, aloesem, masłami roślinnymi, olejkami), coś pod oczy oraz jeden produkt łagodzący (wiele maseczek kremowych nawilżających ma też właściwości łagodzące podrażnienia, powobnie maski w płachcie – większość chłodzi, uspokaja i łagodzi skórę).

Mój zestaw, ze względu na rodzaj i potrzeby skóry jest skoncentrowany na oczyszczaniu, matowieniu, przywracaniu równowagi, łagodzeniu podrażnień i stanów zapalnych. A także lekkim nawilżaniu oraz dotlenianiu zmęczonej skóry. Mam w nim: 3 maski oczyszczające, 1 oczyszczająco-dotleniającą, 2 nawilżające, a do tego kilka masek w płachcie.

Żadna z moich maseczek nie jest ciężka, tłusta, czy przeciwnie – mocno wysuszająca. I to jest metoda, która się bardzo sprawdza przy codziennym maseczkowaniu – trzymać się lekkich konsystencji i łagodnego działania. Nie chcemy skóry obciążyć, wręcz przeciwnie. Dać jej odetchnąć i zregenerować się.


Wiem, że część z Was czekała na moją listę polecanych masek, więc teraz opiszę pokrótce działanie każdej z nich. Podam też ceny, pojemności i linki do nich.


1/ ESPA, Essential Cleansing Mask

delikatna maseczka oczyszczająca do każdego rodzaju cery, 55 ml/ok. 160 zł, do kupienia m.in. w Lookfantastic.

To maska, która udowadnia, że oczyszczanie sprzyja każdej cerze i da się je zrobić bez przesuszania.

Świetny, wegański skład pełen glinek, minerałów, ale też substancji łagodząco-nawilżających. Pachnie jak SPA, ma piękne minimalistyczne opakowanie i jest bardzo wydajna. Użyłam jej już ok. 7 razy i nawet nie zbliżam się do połowy słoiczka.


2/ Miya, myPUREexpress

5-minutowa maseczka z oczyszczająco-regulująca, 50 gr/35 zł, do kupienia w e-sklepie Miya.

Maska szczególnie przydatna dla cer tłustych i trądzikowych.

A także dla pozostałych jako kuracja okazjonalna (np. podczas wysypu zmian o podłożu hormonalnym). Można ją stosować na całą twarz albo punktowo (w dni, gdy robisz tylko nawilżenie, ale wyskoczyła ci jakaś niespodzianka i chcesz miejscowo zastosować coś antybakteryjnego).


3/ Dr. Brandt, Oxygen Facial

maseczka oczyszczająco-dotleniająca, 40 g/395 zł, do kupienia na Douglas.pl

Bardzo ciekawa bąblująca maseczka dotleniająca (puchnie na twarzy robiąc białą musującą chmurkę na skórze), która jest przy okazji zabiegiem oczyszczająco-matującym. I walczy z wolnymi rodnikami.

Lubię ją za szybkość działania (3-5 minut) i to, że po użyciu widać, jak gładka, rozjaśniona i promienna jest buzia. Ta maska szczególnie powinna spodobać się osobom z cerą dojrzałą albo mieszaną/suchą, bo oczyszcza bez wysuszenia, ściągnięcia.


4/ Antipodes, Aura Manuka Honey Mask

maseczka nawilżająco-łagodząco-przeciwzapalna, 75 ml/129 zł, w Lookfantastic.

Znakomite nawilżanie dla każdego rodzaju cery, świetny skład i dodatkowy bonus: działanie antybakteryjne i łagodzące.

O tym, że miód manuka super działa na skórę przekonałam się tej zimy, gdy kupiłam sobie słoiczek tego miodu i nakładałam na twarz, jak maseczkę. Działanie odżywcze i łagodzące było spektakularne. Był jeden problem – miód rozpuszczał się na skórze pod wpływem ciepła i spływał z twarzy.

Aura, poza dodatkiem drogocennego miodu manuka (to on działa jednocześnie nawilżająco i przeciwzapalnie), ma jednocześnie miks maseł i olejków, które naprawdę dobrze nawilżają. A przy tym ta maska nie jest ciężka, nie zatyka porów, skóra się pod nią nie poci. Świetna dla każdej cery, w każdym wieku!


5/ Revolution Skincare, Mince Pie Mask

Maseczka nawilżająca z gliceryną, 50 ml/39,90 zł, w Cocolita.

Glicerynowa galaretka o zapachu jabłek i skórki pomarańczy, która nie jest może wybitnym dziełem sztuki kosmetycznej (w składzie nie ma wyszukanych, drogich ekstraktów, czy olejków), ale porządną bazową maską zwiększającą poziom nawilżenia skóry.

W kontakcie ze skórą maseczka rozgrzewa się, uwalnia się też przyjemny zapach ciasta pomarańczowego. Po zmyciu czujemy wygładzenie i nawilżenie skóry. Co mnie zdziwiło – mimo dość intensywnego zapachu ta maska nie podrażniła mi skóry. Robię ją zawsze wieczorem, wtedy, gdy mam ochotę na porcję #selfcare i relaksu.


6/ Lush, Mask of Magnaminity

maseczka oczyszczająco-złuszczająca, 125 gr/ok. 50 zł, w Lush.uk (wysyłka do PL)

Pewnie część z Was się zdenerwuje, że pokazuję maseczkę niedostępną w Polsce. Ale! ponieważ ja swoją zamówiłam z UK i wiem, ze to nie jest ani trudne, ani bardzo drogie (5-10 funtów, w zależności od wagi całego zamówienia), to jednak ją dodam.

Bo Mask of Magnaminity to jedna z moich ulubionych masek oczyszczających ever. Robię ją maksymalnie raz w tygodniu, bo ma naprawdę sporą moc oczyszczającą (bentonit robi swoje), ale przy tym dodatek miodu, który bardzo ładnie łagodzi podrażnienia i sprawia, że buzia mimo dość mocnego zabiegu nie jest w ogóle przesuszona.

Ta maska ma też drobinki peelingujące – dla mnie są za duże do twarzy. Jednak producent poleca ją też do ciała i tu jak najbardziej warto sobie zrobić taką maskę np. na plecy i wtedy taki peeling-masaż jest przyjemny i odprężający.


7/ Puriface Dermal Purifying

maseczki w płachcie nawilżająco-regulujące, 5 szt/30 zł, w TK Maxx.

Jedne z moich ulubionych płacht, które kupuję stacjonarnie w TK Maxx. Teraz to będzie trudne, natomiast jak tylko skończy się kwarantanna pobiegnę zrobić zapas (w tej chwili kończę trzeci zestaw).

To, za co je cenię, to skład i cena. Maski w płachcie zwykle są albo drogie, albo napakowane niezbyt dobrej jakości składnikami-wypełniaczami. Tu jest inaczej. Maski Puriface mają piękne składy pełne naturalnych ekstraktów. W mojej ulubionej wersji oczyszczającej (która tak naprawdę jest bardziej nawilżająco-łagodząca, ale dla mieszanej/tłustej cery) jest aż kilka rodzajów alg, rozjaśniająca lukrecja, ekstrakt z pereł, nawilżający aloes i kwas hialuronowy.


Jak się zabrać do maseczkowania? W jakie dni, w jakiej kolejności nakładać?


Działamy planami tygodniowymi, które potem powtarzamy. Rozpisałam to na zabiegi od poniedziałku do niedzieli, choć oczywiście zacząć możecie w dowolny dzień. Ważne, by nie przerywać kuracj i wytrwać przynajmniej 10 dni. A najlepiej pełne dwa tygodnie.

  • Poniedziałek. Zaczynam od delikatnego złuszczenia, które przygotowuje skórę do następnych dni zabiegów. Używam peelingu tołpa mikrobiom. Potem używam maseczki oczyszczającej, ale delikatnej (np. dotleniającej Dr. Brandt). Jeśli masz skórę suchą po peelingu lepiej sprawdzi Ci się maska nawilżająca.
  • Wtorek. Czas na mocniejsze oczyszczanie. Maseczką Lush lub Miya. Po zmyciu maseczki na lekko wilgotną skórę nakładam maskę w płachcie.
  • Środa. Dzień dla nawilżającej maseczki Antipodes z miodem manuka. Można ją nakładać też na szyję i pod oczy.
  • Czwartek. Znów oczyszczanie, ale tym razem delikatne – maseczką ESPA. Pod oczy wędrują płatki hydrożelowe.
  • Piątek. Dzień z oczyszczaniem jak we wtorek(jeśli masz cerę tłustą), albo nawilżaniem jak w środę (jeśli bardziej suchą).
  • Sobota. Powtarzamy zabieg z czwartku, czyli delikatne oczyszczanie dla każdego rodzaju cery (maską typu ESPA, czyli taką, która ma glinkę, ale też olejki w składzie).
  • Niedziela. Dzień #selfcare z maseczką nawilżającą Revolution. A pod oczami po raz kolejny lądują chłodzące płatki hydrożelowe.

Co sądzicie o takiej kuracji maseczkami? Podejmujecie wyzwanie? Jeśli tak, dajcie znać czego używacie i jakie widzicie efekty!


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x