Nars All Day Luminous Weightless. Najlepszy podkład kryjący ever!

Wybaczcie ekscytację, ale kiedy spotyka się podkładowy Święty Graal, trudno nie jarać się jak flota Stannisa (aaaa, jeszcze trzy tygodnie do nowej Gry o Tron!). Przedstawiam podkład, który łączy wszystkie zalety: dobre krycie, trwałość, dużą gamę kolorów, trwałość, matowe ale świetliste wykończenie i niebywałą wręcz lekkość na skórze. I świetnie nadaje się na lato! Ten podkład jest dokładnie taki jak się nazywa: Nars All Day Luminous Weightless.


Lekki jak piórko, skuteczny jak Double Wear.



Nars All Day Luminous Weightless

podkład do twarzy 30 ml/205 zł, w Sephorach i online (TU)


Dla kogo?

Jeśli jesteście posiadaczkami cer, które potrzebują krycia niezależnie od pory roku (przebarwienia, trądzik itp), albo macie problem z utrzymywaniem się podkładu na buzi latem, to może być także Wasz Graal. Moja mieszana, skłonna do przebarwień skóra przetestowała i pokochała ten podkład. Zwłaszcza w tych miejscach, z których zwykle fluidy spływają po dwóch godzinach lub niemiłosiernie się świecą – na czole i nosie. Moje czoło to znakomity tester trwałości i jest tylko kilka podkładów, które zdały na nim egzamin (m.in. Dior Forever, Armani Power Fabric, Double Wear EL). Natomiast żaden z nich nie jest tak leciutki, tak płynny, tak niewyczuwalny na skórze. To fantastyczne uczucie mieć ukryte wszytko co trzeba, a jednocześnie czuć się jak bez podkładu. Dlatego zakochałam się w Narsie.

Na zdjęciu: podkład nałożony gąbeczką. Bez bazy, bez pudru.

Kolor i krycie

Lekkości nie jestem w stanie pokazać na zdjęciach. Musicie uwierzyć na słowo (albo wziąć próbkę z Sephory). Natomiast stopień krycia i wykończenie widać na zdjęciach. Podobnie jak mój kolor – Mediuim 1 czyli Punjab – żółciutki lekko opalony kolor idealny na lato. Na zdjęciu poniżej widać podkład już roztarty, jeszcze nie całkowicie wmasowany w skórę, ale już jest to cienka warstwa (szczególnie na zdjęciu po lewej), co obrazuje wysoki stopień krycia. Można je zbudować nawet do pełnego. Podkład nakładam Beauty Blenderem i bardzo lubi się z gąbeczką.


Jak się nosi?

Nars All Day Luminous ma wykończenie matowo-rozświetlone. Dzięki temu od razu po aplikacji wygląda dobrze i w zasadzie nie potrzebuje żadnego pudru – ani do matowienia, ani utrwalenia. Mimo lekkiej konsystencji jest bogaty w pigmenty i skoncentrowany – dzięki temu niewiele trzeba by pokryć całą twarz. To daje właśnie lekkość noszenia (a przy okazji dużą wydajność, więc wysoka cena trochę mniej straszy) i uczucie, jakby na skórze był co najwyżej krem koloryzujący, a nie pełnoprawny kryjący podkład.

Na mojej wymagającej cerze (blask na czole jest naprawdę duży, niezależnie od kremów/baz/fluidów), muszę się przypudrować lub u żyć bibułek po ok. 4 godzinach od aplikacji. Wiem, że to nie brzmi rewelacyjnie, ale przy innych podkładach błysk występuje po 2-3 godzinach, więc dla mnie to świetny wynik. Zwłaszcza, że po użyciu bibułki podkład nie wyciera się.



Makijaż

To, co zasługuje na szczególną uwagę to fakt, jak Nars wygląda na twarzy. Zdrowo, gładko, świetliście. Mimo, że jest matowy, zapewnia naturalne wykończenie i jest świetną bazą pod bronzery, rozświetlacze i róże. Można na niego nakładać kremowe róże/bronzery nawet gdy jest przypudrowany. Nic się nie ściera!

Sprawdziłam to na kolejnym ulubieńcu Nars, o którym też przy okazji wspomnę – kremowym sticku do ust i policzków z limitowanej kolekcji Charlotte Gainsbourg. Dzięki niemu policzki są naturalnie zaróżowione, a usta wyglądają jak delikatnie przygryzione. Nie ma się co bać intensywnej czerwieni w opakowaniu – efekt jest supernaturalny i bardzo dziewczęcy.


Pozostałe produkty, którymi wykonałam makijaż ze zdjęć znajdziecie na foto poniżej.


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x