Nie uwierzysz, jak lekki potrafi być krem z filtrem! Top 5 SPF do twarzy [ranking]

Eureka! Nareszcie znalazłam kremy z filtrem, które nie zapychają, nie spływają, nie bielą, a buzia się po nich nie błyszczy. W tym 2, które są totalnym sztosem! Ułożyłam je w formie rankingu, bo jednak są między nimi minimalne różnice (np. numer 1 na liście to filtr mineralny, najbezpieczniejszy, ale też najtrudniejszy w formulacji, więc brawa należą się podwójnie). Każdy z nich jest bardzo dobry – ma wysoką ochronę i świetne właściwości kosmetyczne. I można nim zastąpić krem na dzień (oraz bazę pod makijaż).


Dziś zabieram Was do SPF-owego nieba. Gdzie świeci tylko słonko, a nie wysmarowana filtrem twarz.



1/ REN Clean Screen

Mineralny krem z filtrem do twarzy SPF30, 50 ml/145 zł, do kupienia w Sephorze i na Lookfantastic.

Gdyby ten krem występował w Tańcu z Gwiazdami, dostałby same dziesiątki w każdej konkurencji. A Czarna Mamba zrobiłaby mu standing ovation. A gdyby startował w olimpiadzie, zdobyłby wszystkie medale.

Pierwszy za to, że jest 100% filtrem mineralnym (i to z tej najwyższej półki, czyli opartym tylko na tlenku cynku) i w związku z tym jest lepiej tolerowany przez osoby o cerze np. wrażliwej lub trądzikowej. A do tego nie budzi kontrowersji, co do potencjalnego przenikania wgłąb organizmu (jak część filtrów chemicznych i fizyczne nano). Drugi medal należy się Clean Screen za naturalny skład pełen składników pielęgnujących i antyoksydantów.

Z kolei trzeci medal (złoty?) za niesamowite właściwości kosmetyczne. Jak żyję, nie widziałam tak dobrze zrobionego kremu z SPF mineralnym. Gęsty, ale lekki. Po rozsmarowaniu zero białej poświaty, za to delikatny efekt satynowej skóry (producent pisze, że to mat, ale tak naprawdę półmat), wyczuwalne uczucia nawilżenia i wypełnienia skóry. I to wszystko bez silikonu!

Czy ma wady? Dwie. Pierwszą jest niestety zapach (cytrusowy), drugą mało wygodna w używaniu tuba z zakrętką. Ale ja mu wszystko wybaczam, uwielbiam i gorąco polecam. Takiego magika moja twarz jeszcze nie widziała 😀


Ten wpis jest częścią serii #TydzienPielegnacji – merytorycznych artykułów napisanych tak, aby razem tworzyły przewodnik po efektywnej i bezpiecznej pielęgnacji twarzy i ciała. Jeśli borykasz się z problemami z cerą, bądź poszukujesz wiarygodnych rekomendacji kosmetycznych, koniecznie sprawdź inne wpisy Tygodnia Pielęgnacji (tu). A jeśli masz dodatkowe pytania lub propozycje tematów, napisz do nas wiadomość na Instagramie.

2/ Isdin Fusion Water

Krem z filtrem chemicznym SPF50, 50 ml/62 zł w Aptece Gemini (i innych aptekach internetowych).

Krem, o którym słyszałam bardzo wiele dobrego, ale był dość trudno dostępny. Na szczęście to się zmieniło i można go już kupić w kilku aptekach internetowych. Kosztuje naprawdę niewiele, zwłaszcza biorąc pod uwagę świetne właściwości i konsystencję (leciutka, wodnista, niemal niewyczuwalna na skórze). Jeśli Wasza skóra toleruje filtry chemiczne i chcecie kupić coś dobrego, ale też niedrogiego, Isdin będzie perfecto.

Krem (a właściwie lekka emulsja) hiszpańskiej marki Isdin bardzo dobrze nawilża, nie pozostawia białych śladów, ani tłustego filmu na skórze (zaraz po aplikacji wyczuwa się coś w rodzaju ochronnej warstewki, ale po kilku minutach to wrażenie znika, krem stapia się ze skórą i jakby znika). Ma świetne, bardzo poręczne opakowanie, które zmieści się do każdej torebki i kieszeni. Bardzo dobrze się reaplikuje w ciągu dnia. I podobnie jak REN, jest świetny solo oraz pod makijażem.


3/ Clinique Superdefence SPF40

Krem-żel nawilżający do twarzy na dzień z ochroną przeciwsłoneczną SPF40, 13 ml/39 zł w Sephorze.

Świetny krem z filtrem dla tych, którzy nie lubią kremów z filtrem. Nakłada się go jak żel nawilżający na dzień i po chwili zapomina zupełnie, że jest na twarzy. Pozostaje tylko uczucie nawilżonej, gładkiej buzi. Może to nie jest najnowsza kombinacja filtrów chemicznych ever, ale skuteczna i bezpieczna.

Konsystencja to bajka – leciuteńka, żelowa, do tego wchłania się błyskawicznie, nie zostawia żadnej warstwy na skórze (na początku tylko troszkę się klei). Docenią go przede wszystim osoby z cerą tłustą oraz (jak już pisałam) te, które albo nigdy wcześniej nie używały fuiltrów na stałe, albo ich nie lubią.

Jego wadą jest cena (ponad 200 zł za 50 ml), ale na szczęście Clinique ma też wersje 15 i 30 ml, które są znacznie tańsze i bardziej opłacalne, niż pełny wymiar.. Ach, jeszcze jedno! Ze wszystkich kremów z tego zestawienia ten ma nasjsłabszy zapach (więc jeśli twoja skóra nie lubi kompozycji zapachowych, to jest duża zaleta).


4/ Purito Centella Green Level

Krem z SPF50 (wersja z dodanym zapachem) i wyciągiem z wąkrotki, 60 ml/92 zł, w Cosibella.

Wielki hit Instagrama, wiecznie wyprzedany (zwłaszcza wersja bezzapachowa, na którą też się czaiłam, ale nie udało mi się jej upolować), polecany przez wiele #skincarejunkee. Kupiłam, spróbowałam i… rozumie zachwyty! Jest prawie tak wodnisty w konsystencji, jak Isdin, ma bardzo dobry skład i też świetnie nadaje się do stosowania na krem, zamiast kremu i pod makijaż.

Zapach (konwaliowy) jest faktycznie dość mocny (i to mnie drażni, rozumiem absolutnie, że wersja bezzapachowa byłaby jeszcze lepsza), ale właściwości kosmetyczne to ekstraklasa wśród SPF-ów. Dodatkowe właściwości łagodzące podrażnienia i zaczerwienienia przydadzą się idealnie podczas letnich dni. W składzie jest także niacynamid (któtry będzie balansował skórę i dbał o jej koloryt), kwas hialuronowy i antyoksydanty. Nie jest aż tak lekki, jak Clinique, ale za to bardziej uniwersalny – przyda się także osobom z cerą normalną i mieszaną.


5/ Borntree Berry Essence

Krem z filtrem SPF50, 50 ml/79 zł w Korean Unicorn.

Jedyny w zestawieniu stary ulubieniec, bo o filtrze z Borntree mówiłyśmy już wielokrotnie (szczególnie na Instagramie) i wiemy, że sporo z Was go kupiło i też bardzo lubi. Piątą lokatę zajmuje głównie dlatego, że ma najbardziej kremową konsystencję z całego top5 (choć to jest nadal lekki krem-emulsja). W związku z tym skóry tłuste mogą chcieć czegoś więcej. Ale dla reszty świata to nadal może być ideał.

Bardzo dobrze chroni przed promieniowaniem słonecznym, świetnie się aplikuje, nie zostawia żadnej tłustej powłoki ani białych śladów. Ma kwiatowy zapach (ale nie tak intensywny, jak Purito) i bardzo poręczną tubę. Jego cena regularna to wprawdzie 79 zł, ale bardzo często bywa w promocji – widziałyśmy go już w Korean Unicorn za 49, a nawet 29 złotych. Także warto sprawdzać ceny i upolować go taniej.


A jaki jest Twój ulubiony filtr przeciwsłoneczny? który uważasz za najlżejszy i najprzyjemniejszy w użytkowaniu, ale też skuteczny?


Jeszcze jedno! W tym wpisie nie skupiam się na tym, jak działa promieniowanie słoneczne, jak wybierać i stosować kremy z filtrami. To dlategio, że taki wpis (obszerny i wyczerpujący temat) ukazał się ubiegłego lata.

Link do niego zostawiam poniżej:

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x