Pat&Rub. Eko znaczy jakość?

Kosmetyki Kingi Rusin mają w kosmetycznej blogosferze tyle samo zwolenniczek, co przeciwniczek. Część dziewczyn nie widzi wyjątkowego działania, część uważa ceny za wygórowane. U nas sprawa jest bardziej skomplikowana – Lena Pat&Rub traktuje jak markę przereklamowaną, Lona (przynajmniej do dziś) uwielbia te mazidełka za jakość, wydajność i innowacyjne receptury. Tylko czy na pewno za tę markę warto płacić więcej?

Kolejna porcja kosmetyków ekologicznych (Pat&Rub oraz Figs&Rouge) trafiła do nas dzięki niezawodnemu Merlin.pl (a że jest to naszym zdaniem najlepszy sklep internetowy z kulturą i urodą, to już na pewno wiecie, tym bardziej nam miło, że tak pięknie dbają o nasz wygląd i ekologiczne zapędy). W paczce znalazły się kosmetyki do demakijażu, peeling do ciała, żel pod prysznic (testował mąż Leny, bo to kosmetyk dla mężczyzn), serum pod oczy oraz dwa balsamy do ust.

Opinia Lony:

1. Serum pod oczy EkoAmpułka 5 Pat&Rub, 15 ml, cena 185 PLN
Gdybym nie miała świadomości ceny tego produktu, uznałabym ekoampułkę za bardzo fajny, pełen naturalnych składników lekki nawilżacz pod oczy, który szybko się wchłania, ma przyjemną konsystencję (choć kolor i zapach okropny, ale ekokosmetykom takie rzeczy się wybacza bez mrugnięcia okiem) i piękne szklano-metalowe opakowanie. Jednak ceny trudno nie zauważyć i to przez jej pryzmat będę jednak oceniać ten produkt. Biorąc pod uwagę jakość, ale i działanie, należałaby mu się czwórka z plusem, ale za kosmiczną cenę (czy naprawdę olej wiesiołkowy, algi, woda z bławatka, witamina E czy 1% kwasu hialuronowego aż tyle kosztują? nie wydaje mi się…) ocena leci w dół do trójki z plusikiem. Produkt jest fajny, ale mam wrażenie, że ktoś tu się za bardzo ceni albo przesadził z wydatkami na marketing.


2. Peeling do ciała antycellulit NaturAktiv, 200 ml, cena 65 PLN
I pomyśleć, że ja fanka Pat&Rub będę musiała kiedykolwiek napisać, że jakiś  produkt tej marki jest kompletnie do niczego… I wcale nie chodzi o cenę, bo za dobry peeling warto zapłacić. Ten jednak to kompletna pomyłka, nie wart wydania choćby 10 zł. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że nie spełnia swojej podstawowej funkcji. Nie złuszcza skóry, mimo sporej wielkości drobinek z pestek orzecha kokosowego i bambusa. A wszystko przez wodnistą, lejącą konsystencję, która uniemożliwia porządny masaż ciała, płyn (bo nie żel ani krem) szybko spływa z ciała, a jedyne co zostaje po peelingu, to brązowe drobinki stadnie zalegające w brodziku prysznicowym. I cóż z tego, że pięknie pachnie i jest eko, skoro to zwykły bubel?



Deser: Figs&Rouge balsam-błyszczyk Coco Rose, 12,5 ml, cena 32 PLN

Deser: Figs&Rouge odżywczy błyszczyk-balsam do ust kokosowo-różany, 12,5 ml, cena: 32 PLN Cudownie pachnący różami, różowo połyskujący gęsty krem pokrywa usta delikatnie błyszczącą warstwą ochronną. Co ciekawe, przy okazji lekko je rozjaśnia, więc jest bardzo naturalny, ale widoczny po nałożeniu. Bardo przyjemny w stosowaniu, niezwykle wydajny (po miesiącu częstego nakładania zużyłam może z 10%). Opakowanie jest śliczne, choć mam wrażenie, że mocno inspirowane L’Occitane, natomiast zawartość to perełka – dosłownie i w przenośni!

Opinia Leny:

Mleczko do demakijażu z wodą orkiszową, cena 60 zł  
Choć kolor kosmetyku nie jest śnieżnobiały, to urocze opakowanie i bardzo funkcjonalna pompka do aplikacji sprawia, że już pierwsze zetknięcie jest miłe. Można swobodnie dozować odpowiednią dawką produktu i nie martwić się o to, że się przesadzi. A kosmetyk cenny, bo dość drogi. Pachnie delikatnie i bardzo dobrze zmywa pozostałości po całym dniu. I przede wszystkim – makijaż. W składzie same pyszności – prawoślaz, rumianek solny, woda orkiszowa oraz witamina E i olej arganowy. Używam już trzy tygodnie i naprawdę gorąco polecam. 

Tonik oczyszczający z wodą różaną Smoothing Toner, cena 60 zł
To chyba mój ulubieniec. I znów dobre wrażenie zaczęło się już po otwarciu. Pojemnik do aplikacji działa na „klik” i przesunięcie. Łatwy dostęp i całkiem praktyczne rozwiązanie, zwłaszcza w podróży. W składzie woda różana, rozmarynowa, lawendowa… Skład niemal jak dla księżniczki! Tonik z resztą bardzo dobrze traktuje cerę, świetnie usuwa zanieczyszczenia i idealnie przygotowuje twarz do aplikacji kremu. Jedyny minus- mało przyjemny zapach, ale to pikuś. Dodatkowy plus za skład idealny dla cery alergicznej.

Żel pod prysznic dla mężczyzn, cena 49 zł
No to przyszła i frajda dla mego męża. Co mówi o żelu Pat&Rub? Że podoba mu się zapach, co i ja czuję. Kojarzy mi się z wyprawą na Daleki Wschód. Choć w składzie nie ma imbiru i korzennych przypraw, to właśnie taki aromat wyczuwam. I co ważne – pozostaje na skórze! Dobrze sobie radzi po długim wysiłku fizycznym- to największy plus dla ukochanego. Mąż jednak stwierdził, że prawie 50 zł to dość dużo za kosmetyk do mycia. Na pewno sprawdzi się do skóry wrażliwej, alergicznej.

Deser: Waniliowo-pomarańczowa wazelina do ust, twarzy, dłoni i ciała
Wiosenne przebudzenie ukryte w małym pojemniczku. Na przesuszone wargi, które nadal muszą męczyć się na wiosennym wietrze, deszczu, śniegu. I na dłonie, a dokładnie na skórki. Całkiem nieźle może sprawdzić się na kolanach i łokciach – wszystkich tych miejscach, które wymagają specjalnej troski. Pięknie pachnie – wanilia i pomarańcza to przemiła dawka energii. Gęsta konsystencja sprawia, że balsam idealnie nadaje się jako maseczka nawilżająca i kojąca do ust na noc.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x