Dlaczego na zdjęciach z telefonu wyglądamy lepiej? Przepis na mistrzowskie selfie

Nikt nie jest idealny,
a jednak przeglądając Facebook czy Instagram
widzimy mnóstwo pięknych ludzi.

Niektórzy narzekają, że to narcyzm, że fotki wtórne, a sytuacje aranżowane. A jednak prawie każdy, włącznie z papieżem, pstryka selfie, i to się w najbliższym czasie nie zmieni. My nawyku ‚selfika’ musiałyśmy się nauczyć. Ja najbardziej, bo w sytuacjach eventowych ostatnia rzecz, o której myślę, to telefon z aparatem.

W ostatnim czasie poczyniłyśmy jednak spory progress w tej materii, co widać na naszym koncie Instagramowym (zupełnie inne osoby nas lajkują, niż na FB, poza tym zdjęcia mają zwykle dużo większy oddźwięk). A Wy często pytacie mnie, jak ja to robię, że na selfie zawsze wyglądam ładnie. Pewnie wyobrażacie sobie, że godzinami wyginam się i pozuję, niczym Kim Kardashian, a potem zdjęcia jeszcze sobie poprawiam w jakimś podręcznym Photoshopie (o aplikacjach poprawiających wygląd na zdjęciach pisałam jakiś czas temu, ale sama z nich nie korzystam ot co). Nic bardziej mylnego. Naturą selfie jest akcja-reakcja. Zdjęcie na Instagramie żyje maksymalnie kilka godzin, a kluczowe są pierwsze minuty po opublikowaniu. Fajnie więc, by wydobyło to, co w nas najlepsze.


#Selfie zmienia ludzi

Aparat trzymany przed sobą, szczególnie nieco wyżej niż poziom własnych oczu, w widoczny sposób modyfikuje obraz twarzy. Nie ma lepszego sposobu, by szybko wypięknieć, jak zrobić sobie selfie. Twarz przybiera bardziej trójkątny kształt, znikają drugie podbródki, wydatne policzki. Oczy wydają się większe i bardziej wyraziste. Nie widać nadprogramowych kilogramów, ani odrostów na głowie (oczywiście jeśli się zdjęcie odpowiednio wykadruje). I naprawdę nie wymaga to ani używania filtrów, ani korekcji twarzy, ani znajomości tajemnych tricków. Lepszy wygląd na zdjęciach dostaje się w pakiecie startowym.

simple-plaszcz-limonka-biuro-8-tile

Porównajcie zwykłe zdjęcie i selfie. Z lewej bardziej pucołowata twarz, mniejsze oczy, szerszy nos.
Z prawej oczy jak u sarny (to też zasługa przedłużanych rzęs), pełne usta i dużo lepszy owal twarzy.

Uważaj, jak trzymasz telefon

Podobno najgorsze co można sobie zrobić to zdjęcie z dołu. Wszelkie pućki, worki pod oczami są wtedy widoczne, a twarz wygląda pokracznie. Nie do końca się z tym zgodzę, odkąd odkryłam, że fotka na pochylonej do przodu głowie sprawia, że mam na zdjęciu dużo więcej włosów niż w rzeczywistości. Ale to prawda, najlepiej trzymać telefon na wyciągniętej dłoni mnie więcej na wysokości czubka głowy. Warto także obrócić nieco głowę, bo zwykle zdjęcia robione pod kątem wychodzą ciekawiej niż en face.

Mistrzowie kadru

Selfie to świetna okazja by pobawić się nieco zdjęciem. Klasyczna fotka twarzy? Czasem jest ok, ale przecież nie można katować ludzi codziennie sobą w takim samym ustawieniu. A może tak zdjęcie do góry nogami? Albo foto samych ust i najnowszego naszyjnika. Może zamiast twarzy sfotografować zgrabne nogi (to tak zwane #legsie)? Możliwości jest wiele, a specyfika selfie sprawia, że cały czas mamy możliwość kontrolowania efektu. Podgląd na żywo to genialna rzecz. A przy okazji najlepsze lusterko.

1607007_912901588740367_26173436495167692_n-tile

Selfik nie musi być typowym portretem. Równie dobrze można robić zdjęcia leżąc, albo zupełnie do góry nogami.
Ja kocham je za możliwość ukrywania niskiego czoła :)))

Malowana lala

Najwięcej naszych selfie powstaje rano z tej prostej przyczyny, że wtedy robimy sobie makijaż. Po pierwsze gdy uda nam się wyczarować na twarzy coś fajnego, chcemy Wam to pokazać. Często także zamieszamy na Instagramie makijaże wykonane kosmetykami polecanymi na blogu, uważamy, że to uwiarygodnia nasze opinie o produktach. Po drugie, i to już bardziej prozaiczny powód, rano wygląda się najlepiej, a w makijażu to już w ogóle 😉 Trzeba tylko pamiętać, że efekt bywa nieco przekłamany. Różu na policzkach nie widać prawie wcale, za to szminkę zwykle dość mocno zwłaszcza, gdy nakładamy na gotową fotkę jakiś filtr…

#nofilter

Znacie ten hashtag? Przydatny do pokazywania np. rzeczywistych kolorów kosmetyków czy włosów, ale nie zgadzam się z opiniami, że filtry robią całe zdjęcie i fałszują rzeczywistość (w związku z czym lepiej ich nie używać). Fitry są fajne, bo przede wszystkim pozwalają wyrównać niedostatki przednich kamer naszych telefonow. Nie wiem jak wy, ale ja z przodu mam ‚działo’ coś ponad 1 megapiksel i robienie zdjęć tym cudem często kończy się dziwnymi zaczerwienieniami na twarzy i okropnym ziarnem na całym zdjęciu. To nie jest rzeczywisty obraz, to jest obraz gorszy niż rzeczywistość. Dlatego filtry wyrównujące kolor zdjęcia uwielbiam i chwalę. Filtry są też świetnym sposobem, by pobawić się własnym wizerunkiem. Spójrzcie na zdjęcie powyżej. Czy na co dzień mam tak nasycone morskie oczy i zielone włosy? Pewnie, że nie, ale dzięki filtrowi oczy błyszczą jak szalone, a zdjęcie wygląda ciekawiej. A mój ulubiony filtr Crema sprawia, że buzia zawsze wygląda na matową i wolną od zaczerwienień.

Najlepsze selfie w polskim internecie

Zdecydowanie należą do Maffashion. Naturalnie śliczna, zawsze w pełnym makijażu, dobrze kadrująca i na każdym zdjęciu ciekawa. Potrafi tak ustawić aparat, że oczy wydają się ogromne i z niesamowitą głębią, usta wydatne, a włosy ciekawie ułożone (nawet gdy są zwyczajnie po domowemu spięte). Jest dowodem na teorię, że robienie zdjęć swojej twarzy wcale nie nudzi się obserwatorom. Jej Instagram przekroczył próg 300 tysięcy obserwatorów.

11246473_979258435452378_4218222975337568609_n-tile

Źródło zdjęć: Instagram Maffashion

A jak tam Wasze mistrzowskie selfiki?

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x