Russian Roulette
Ciągle spieramy się z Leną o wzory. O pantery, lwy, węże, motywy ludowe. Ja je uwielbiam, ona nie znosi (no chyba że na futerku a la Kate Moss, ale to chyba raczej z miłości do Kaśki, niż szacunku dla deseni).
Ciągle spieramy się z Leną o wzory. O pantery, lwy, węże, motywy ludowe. Ja je uwielbiam, ona nie znosi (no chyba że na futerku a la Kate Moss, ale to chyba raczej z miłości do Kaśki, niż szacunku dla deseni).
Oczywiście, że są kobiety, dla których poszukiwanie nowych ubrań/dodatków to walka z materią. Błądzą pomiędzy wieszakami, krzywią się na wystawy, a sklepy online przyprawiają je o mdłości.
Kiedy słońca już jak na lekarstwo, wówczas każdy jego promień jest na wagę złota. Łapiąc ostatki ciepłych chwil nie sposób odziać się w czerń.
Nigdy nie byłam szczególną fanką Marilyn Monroe. Nie sądzę, by była wybitną aktorką. Nie była także aktorką najpiękniejszą. Jak to się zatem stało, że stała się nie tylko legendą kinematografii światowej, ale ikoną kobiecości?
Wieczorami chłopcy wychodzą na ulice, bo wieczorami nie widać szarości…. Hej – dziewczyny też tam są! I wybierają się na imprezę.
Największą zaletą tegorocznej jesieni ogłaszam możliwość częstego (i bez szczególnej okazji) noszenia kapeluszy. A jeśli do tego owo nakrycie głowy, wzorem mojego (które ze sklepu Glitter pochodzi) posiada wartość dodaną w postaci piórka godnego Robina z lasu Sherwood, można w namaszczeniem biegać w rajtuzach i szkockich kratach, co niniejszym czyniłam tej soboty.
Całkiem niedawno, sprowokowana przez Lonę, policzyłam ile w mej szafie można znaleźć spódnic. Wszelkiej maści – maxi, mini, midi. Okazało się, że jest ich 45.
No to się zrobiła szaruga! Deszcz skrada się znienacka i dopada w najmniej oczekiwanym momencie(zawsze wtedy, kiedy udało mi się sprawić, że fryzura nabrała kształtu).
Budka telefoniczna. Prawdopodobnie najczęściej fotografowany obiekt w Londynie przez turystów, najrzadziej używany przez tubylców. I choć zdjęcia pod czerwoną budką można uznać za szczyt kiczu, ja nie mogłam się oprzeć…
Był 3 czerwiec roku pańskiego 2003. Hmm, a w zasadzie zaczęło się wszystko 26 lutego, tego samego roku. Wówczas, dzień po 16 urodzinach pędziłam co sił do słynnego katowickiego Spodka, by kupić TEN bilet.