9 kosmetyków, na które warto wydać więcej

5 lat blogowania zaowocowało setkami (jeśli nie tysiącami!) przetestowanych produktów, pomyślałyśmy więc, by przyjrzeć się im nie tylko pod kątem działania, kolorów i opakowań, ale także ceny.


A dokładniej tego, na które kosmetyki warto wydać więcej, a na których jednak warto zaoszczędzić.


Dzisiaj przedstawię grupy produktów, które z naszego doświadczenia sprawdzają się jednak znaczenie lepiej, gdy wybieramy je z półki selektywnej. I wciąż trudno znaleźć ich idealne odpowiedniki w drogerii. Jutro natomiast postaramy się pokazać te rodzaje kosmetyków, na które można, ale wcale nie trzeba wydać wiele. Bo różnica między działaniem tych z górnej i niższej półki nie jest spektakularna.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dla każdej z nas, w zależności od preferencji i problemów skórnych, taka lista będzie wyglądać nieco inaczej. Dlatego jeśli uważasz, że są jeszcze inne produkty warte by zapłacić więcej, podaj je w komentarzu.

1/ Krem nawilżający

Nawilżanie to podstawa pielęgnacji każdej cery. Na dobrze nawilżonej skórze zmarszczki pojawią się później, zmniejszy się problem przesuszenia, a nawet przetłuszczenia buzi (paradoksalnie nadmierne przetłuszczanie to często reakcja na przesuszenie skóry kosmetykami matującymi). Dobre nawilżenie poprawia też wygląd makijażu. Podkład lepiej się rozprowadza, ładniej stapia ze skórą i dłużej utrzymuje. Nawet bez bazy. A dlaczego warto wydać więcej? Droższe nawilżacze często mają po prostu lepszy skład – np. wysokiej jakości kwas hialuronowy zamiast gliceryny. Osobiście przekonałam się, jak kremy Rexaline Hydra Dose, Yonelle, Clarins czy emulsja Eisenberg na pierwsze zmarszczki, potrafią odmienić stan skóry. Działają tak dobrze, że dodatkowe maseczki nawilżające są w zasadzie niepotrzebne.


2/ Podkład

Znamy co najmniej kilka świetnych podkładów drogeryjnych (Revlon Colorstay w nowej formule, True Match L’Oreal, 123Perfect Bourjois), jednak prawda jest taka, by osiągnąć wysoki poziom krycia i trwałość, a jednocześnie używać podkładu lekkiego i nieszkodzącego skórze, warto wydać więcej. Podkłady selektywne po prostu lepiej się noszą nie obciążając skóry. Moje hity to Dior Forever, Armani Power Fabric, a przede wszystkim Eisenberg Correcteur Invisible (dużo składników nawilżających i ziół – on naprawdę nie tylko nie szkodzi, ale pielęgnuje).


3/ Transparentny puder sypki

Kiedyś myślałam, że na puder nie warto wydawać wiele. W końcu to tylko beżowy proszek, zwykle z prostym składem. Teraz wiem, że kluczem do sukcesu jest jak najdrobniejsze zmielenie cząsteczek, kolor który zupełnie nie bieli i nie zmienia koloru podkładu, a także niewidoczne gołym okiem drobinki rozświetlające. To one dają słynny efekt soft focus i buzi jak z Photoshopa. I nawet, jeśli kosztują 200 zł, to wystarczają na rok niemal codziennej aplikacji (większość tego typu pudrów ma dużą pojemność ok. 30 gramów). Tacy giganci jak Translucent Powder Laury Mercier czy Poudre Universelle Libre Chanel zasłużyli na swoją legendę.


4/ Korektor pod oczy

Dożyłyśmy już czasów, gdy do kamuflowania wyprysków i przebarwień wystarczy korektor z drogerii. Co innego obszar pod oczami – ten wciąż wolałby być traktowany specyfikiem z wyższej półki. Zwłaszcza wtedy, gdy mamy duże zasinienia, bądź zmarszczki mimiczne. Nars Radiant Creamy Concealer, BB Glow Estee Lauder czy Naked Skin Urban Decay potrafią jednocześnie ukryć zasinienia, rozjaśnić obszar pod oczami, a jednocześnie nie przesuszają tej wrażliwej strefy, nie zbierają się w załamaniach skóry i trwają na niej cały dzień.


5/ Cienie do powiek

Różnica między drogeryjnymi a selektywnymi cieniami jest wciąż ogromna! Pigmentacja i łatwość kreowania makijażu naprawdę wkracza na wyższy poziom, gdy pracuje się z cieniami o pięknych kolorach, przemyślanych zestawieniach barw, pięknie się blendującymi. Takie są cienie Smashbox, większość Too Faced, Chanel, Marc Jacobs.


6/ Eyeliner

Pewnie dla wielu z Was to kontrowersyjny punkt. Doprecyzuję więc. Warto zainwestować w dobry liner, jeśli macie wrażliwe oczy. Albo gdy zaczynacie przygodę z kreskami. Uwielbiany przeze mnie Pretty Easy Clinique udowodnił, że dla komfort malowania kreski jedną ręką, która jest od razu idealna i trwa do wieczora niezależnie od okoliczności, jest wart wydania niemal 100 zł.

 


7/ Perfumy

Oczywiste, prawda? Trwałość, uroda opakowania, ale przede wszystkim sam urok zapachu selektywnego jest nieporównywalnie większy, niż perfum z drogerii. Szczególnie wtedy, gdy kupujemy perfumy niszowe.

Na zdjęciu Alaia Blanche. Recenzję przeczytasz TU.

8/ Pomadka do ust

Nie chodzi nawet o jakość, bo szminki L’Oreal, Maybelline czy nawet Lovely też potrafią być super. Markowe produkty do ust kochamy za kolory! Ogromny wybór pomadek MAC uświadomi każdej maniaczce szminek, jak bardzo warto kupić niepowtarzalny, nietuzinkowy kolor, który pasuje nam jak żaden inny. I wykończenie, na jakie akurat mamy ochotę.  To oczywiście może skończyć się manią kolekcjonowania, jednak sądzę, że warto 🙂


9/ Produkty do brwi

Kluczem do sukcesu jest, podobnie jak w przypadku podkładu, połączenie dużego wyboru kolorów, pigmentacji, łatwości aplikacji i naturalnego efektu, a przy tym megatrwałości. Bo większość drogeryjnych kredek, pomad czy żeli jest dostępnych w 2-4 kolorach i naprawdę trudno dobrać ten idealny. Dlatego brawa dla takich marek jak Benefit za ogromny wybór formuł i kolorów, wśród których łatwo odnaleźć ten idealny. A w pakiecie zawsze dostajemy trwałość.


A już jutro podpowiemy, za co nie warto przepłacać.


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x