Bobbi Brown: Nude on Nude Bronzed Nudes Edition – idealna paletka nudziaków?

Elegancka, uniwersalna i w kolorach, które każda z nas ma, lub chce mieć w swojej kosmetyczce. Taka jest na pierwszy rzut oka paletka z serii Nude on Nude w wersji Bronzed Nudes od Bobbi Brown.


Dzisiaj sprawdzam, czy letnia odsłona nudziakowej paletki od Bobbi Brown może stać się Waszym najlepszym przyjacielem do codziennych makijaży.


W eleganckiej kasetce z lusterkiem znajdziecie dziesięć kolorów cieni o trzech wykończeniach i dwóch rozmiarach. Bronzed Nudes kosztuje 275zł, i dostępna w Douglasie. W letniej edycji paletek Nude on Nude pojawiła się również wersja Rosy Nudes, z nieco cieplejszymi, różowo-brązowymi odcieniami.

Opakowanie jest bardzo kompaktowe, stosunkowo lekkie i cienkie, ale dopracowane. Trzymając paletkę w ręku, widzimy i czujemy, że mamy do czynienia z produktem premium. Co jest niezwykle miłym uczuciem, prawda?

We wnętrzu znajdziemy dziesięć odcieni, w tym dwa z nich (góry rząd – Bone i Golden Glow) są znacznie większe. To kolory, po które sięgamy częściej.

  • Bone: matowy, beżowy kolor idealny do zmatowienia i rozjaśnienia łuku brwiowego i całej powieki.
  • Golden Glow: szampański odcień o wykończeniu perłowym, który pięknie rozświetla kącik oka. Lubię nanosić go także pod brwi, by wykończyć makijaż.
  • Frappe: matowy cień w kolorze kawy z mlekiem. Ma chłodne tony, może być naszym cienie transferowym lub posłużyć do rozcierania dolnej powieki.
  • Pink Copper: mocno błyszczący cień rdzawo-różowy nadziany złotymi drobinkami.
  • Burnt Amber: metaliczny cień o brązowo-złotym kolorze. Subtelnie pobłyskuje i pięknie komponuje się z lekkimi, dziennymi makijażami.

  • Buff: matowy, brzoskwiniowy, ciepły odcień, który może być naszym kolorem transferowym.
  • Copper Chocolate: czekoladowo odcień ze złotymi drobinami. Do mocniejszego, wieczorowego smoky jak znalazł.
  • Chocolate Truffle: metaliczny odcień w ni to chłodnym, ni to ciepłym, brązowym kolorze. Ładny, ale uważam, że zamiast niego mógłby się znaleźć tutaj odcień czystego, ciepłego złota.
  • Milk Chocolate: chłodny, matowy cień w brązowo-szarym kolorze. Ładnie podkreśla załamanie powieki.
  • Black Chocolate: bardzo ciemny brąz, a może już czerń. Matowa i praktyczna, pięknie się buduje i niestety niezbyt dobrze prezentuje się na swatchu.

Przyglądając się paletce można uznać, że jest… nudna i niezwykle elegancka. Sprzeczność? Nie do końca. Używam słowa nudna specjalnie, choć w żadnym razie tak bym jej nie klasyfikowała. To fakt – nie jest to produkt przełomowy, takich kolorów było na rynku już miliony, nie dostajemy niczego, co powaliłoby na kolana. Jednakże…

Selekcja barw, ich jakość i łatwość pracy z nimi sprawiają, że to właśnie epitet elegancja pasuje do niej jak ulał. To nie jest paletka nastawiona na szaleństwo, ale ideał do podkreślania naturalnego piękna. Wydobywania barwy każdej tęczówki, do dyskretnego makijażu oka.

Jednak dzięki odcieniom Black Chocolate, Copper Chocolate czy Pink Copper, z łatwością stworzymy makijaż wieczorowy, bardziej dramatyczny.

Poleciłabym ją każdej osobie, która stawia na klasykę, lubi elegancję, luksus i wysoką jakość. Której nie po drodze z szalonymi kolorami, ale lubi odrobinę błysku. I cały czas szuka uniwersalnej palety w kolorach nude.

Nude on Nude to inwestycja na lata – żaden z odcieni „nie wyjdzie z mody”, a bazowe kolory będą również fajnym dopełnieniem dla odważniejszych barw z innych palet. Przeczuwam również, że to produkt, który pokochają nieco starsze fanki makijażu.


Jestem bardzo ciekawa, czy Nude on Nude w wersji Bronzed Edition trafia w Wasze gusta.


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x