W różanym ogrodzie

Mam taką zadziwiająca moc, że żadne kwiaty nie trzymają się mnie zbyt długo. Prawdopodobnie zasuszyłabym kwiat, który wcale nie potrzebuje wody, a gdyby pod moją opieką był legendarny dąb Bartek, to pewnie sam (gdyby mógł!) wziął korzenie i nogi za pas! Nie mogę jednak oprzeć się pokusie posiadania kwiatów w domu; od zawsze uwielbiam te cięte. Jakoś nigdy nie po drodze było mi z doniczkowymi, ale świeżutki, najlepiej wprost z ogrodu… poproszę bardzo!

Bukietami, w parach i trójkach, w pudełkach i we wstążkach. Tulipany, piwonie, frezje, eustomy i goździki. No i oczywiście róże. Te najbardziej klasyczne – czerwone, albo herbaciane. Uwielbiam również róże w kolorze kości słoniowej. Albo… zamknięte w kosmetykach. Czy to nie genialna myśl, by raz na kilka tygodni zaserwować kobiecie bukiet róż żywych i tych w tubce/słoiczku/flakoniku?

Dzisiaj biegnę do Was z propozycją kilku kosmetyków o kwiatowym,
głównie różanym aromacie. Zapraszam Was do mojego ogrodu!

kosmetyki pachnace rozami (8) kosmetyki pachnace rozami (12)-horz

Cera jak u bogini

  • Peter Thomas Roth Rose Stem Cell Bio-Repair Gel Mask

Nie dalej jak na początku tygodnia Lona wspominała, że jej ogórkowa wersja maseczki trafiła na listę bubli. Przyznam szczerze, że zdziwiłam się dość mocno! Od kilku tygodni stosuję wersję różaną i naprawdę się polubiłyśmy. Przede wszystkim odpowiada mi jej galaretkowata, lekka formuła. By zwiększyć moc produktu (który ma napinać, regenerować, odżywiać skórę) przed aplikacją chowam ją na pół godziny do lodówki. Schłodzoną, niewielką warstwę nakładam na twarz i po chwili przyjemnego zimnego relaksu, zapominam o jej istnieniu. Do momentu, kiedy nie dotknę buzi – jest gładziutka, miękka, nawilżona. Uwielbiam maseczki, w tygodniu stosuję je co najmniej trzy razy i zawsze znajdę miejsce dla różanej maski Petera Thomasa. Ach, jest na dodatek hiper wydajna!

  • Evree krem do twarzy Magic Rose & Evree Cleaning tonik do skóry suchej

Zacznę od produktu mniej znanego, czyli różanego toniku. Płyn zamknięty w poręcznej buteleczce zakończonej atomizerem, to mój produkt do porannego oczyszczania twarzy. Bardzo przyjemnie czyści, odświeża i sprawia, że skóra jest lekko napięta i gotowa na aplikację kremu i makijażu. Nie zauważyłam by faktycznie zmniejszał zaczerwienienia czy podrażnienia, ale w kategorii dziennego toniku jest super. Ach, i zachwyca wydajnością! Krem Magic Rose zrobił na rynku całkiem spore zamieszanie; przyjazny dla kieszeni i naprawdę skutecznie radzący sobie z nawilżaniem. Jest gęsty, odżywczy, bardzo wydajny. Zdecydowanie można używać go i na dzień, i na noc. Zwłaszcza w tej drugiej formie lubię go aplikować. Do swojego ostatniego słoiczka dodaje kropelki opalające od Clarins i razem tworzą świetny duet. Jeśli szukacie pierwszego kremu na zmarszczki, to dobry produkt do testów.

  • Korres Wild Rose Oil

Z dzisiejszego zestawienia olejek różany Korres jest zwycięzcą w kategorii kwiatowych produktów. Ba! Rozbija mój olejkowy bank! Zacznę od tego, ze wewnątrz opakowania znajdują się wysuszone płatki róż. Bajka! Do tego pachnie obłędnie, i w zasadzie najchętniej smarowałabym nim całe ciało. Uwielbiam dotykać swojej twarzy o poranku, po aplikacji olejku. Jest mięciutka, odżywiona, nawet jeszcze lekko tłusta, ale w przyjemny, zdrowy sposób. Kosmetyk zawiera ogromną dawkę witaminy C, olejku z dzikiej róży, pestek dyni czy moreli. I jako jeden z nielicznych tego typu produktów (a olejków przetestowałam naprawdę sporo!) nie podrażnia moich oczu i nie powoduje łzawienia. Greckie cudeńko jest na rynku od 20 lat, to jeden z bestsellerów marki i zaprawdę powiadam Wam – jest doskonały, warty każdej wydanej złotówki. A do tego jest diablo wydajny i posłuży Wam przez długie, długie miesiące. A Wasz buźka będzie nawilżona, podrażnienia złagodzone, cera faktycznie zacznie wyglądać jak u Afrodyty. Hi hi!

kosmetyki pachnace rozami (1)-horz kosmetyki pachnace rozami (2)

Skóra warta dotykania

  • Organique Bloom Essence, aksamitne masło do ciała

Zawsze śmieje się, że w mojej kosmetyczce nie zabraknie nigdy balsamów do ciała. Mam ich potężny zapas i niestety dość słomiany zapał jeśli chodzi o używanie. Nie umiem zmobilizować się, by każdego wieczora i po każdym prysznicu nasmarować ciało balsamem. Wiem, że dla niektórych to rytuał, dla mnie sprawa, o której notorycznie zapominam. Ale! Są konsystencje produktów, które znacznie ułatwiają mi ową czynność. Otóż uwielbiam masła, olejki i mleczka. Wszystko to, co bardzo szybko wtapia się w skórę. Przyjemne masełko Bloom Essence to jeden z tych produktów. Znika na ciele w kilka sekund, a do tego potężnie nawilża skórę. Pachnie jak kwiatowy ogród, no i jest w kolorze cukierka. Różowego! Produkt jest jak śmietana, w sam raz na lato. I właśnie odkopałam go na letnie poranki i wieczory.

  • Sephora Cherry Blossom, żel i płyn do kąpieli

Uroczy akcent kąpielowy na koniec, czyli kultowy produkt do kąpieli od Sephory w limitowanej, letniej odsłonie. Pachnie obłędnie, naprawdę jakbym kąpała się w kwiatowych płatkach. Lubię w nim to, że świetnie sprawdza się jako produkt pod prysznic, jak i kosmetyk do długiego leniuchowania w wannie (a w moim przypadku głębokiego brodzika prysznicowego!). Jest wydajny i jeśli sprawicie sobie go dzisiaj, to do końca lata Wasze ciało będzie pachnieć wiśniowym aromatem.

A Wy jakie kwiatowe kosmetyki „zasadziłyście” w Waszych łazienkach i na toaletkach?

kosmetyki pachnace rozami (3) kosmetyki pachnace rozami (4)-horz kosmetyki pachnace rozami (10)kosmetyki pachnace rozami (5)

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x