Gucci Pink Brixton loafers. Gdzie kupić? Ile kosztują? I czy w ogóle warto?

Zanim odpowiemy sobie na pytanie czy warto wydać ponad 2500 zł na buty Gucci i czy żałuję zakupu, przyjrzyjmy się parze moich Brixtonów po 2 miesiącach od pierwszego założenia. A ja podzielę się z Wami wrażeniami z noszenia tego kultowego modelu mokasynów/loafersów.


Czy jakość i dizajn Gucci sprawdza się na co dzień?



Gucci Brixton

Loafersy /klapki, kolor jasnoróżowy, 595€ w salonie Gucci w Mediolanie

Uwielbiam loafersy! Każdy, kto mnie zna prywatnie wie, że noszę buty tego typu od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Praktycznie codziennie. I uważam buty w tym stylu (z miękkim zapiętkiem, można z nich łatwo zrobić klapki) za najbardziej uniwersalne buty ever. Są megawygodne i stylowe. Najbardziej kultowe to oczywiście Gucci, uznałam więc, że skoro noszę loafersy tak często i w ogóle mi się nie nudzą (w tej chwili w szafie mam 4 pary), czas zderzyć się z legendą.

Zakup pary Gucci Brixton (czyli właśnie model z opuszczanym zapiętkiem, które można nosić jak mokasyny albo klapki) rozważałam od roku. Na początku myślałam o czarnych, potem białych. Chciałam zamówić je online z oficjalnej strony Gucci, ale obawiałam się, że rozmiar nie będzie się zgadzał. Okazja do wizyty w Gucci zdarzyła się podczas naszego wyjazdu do Mediolanu (tu wpis).


Buty Gucci
– jak, gdzie, za ile?

W Mediolanie salonów Gucci szukajcie w centrum – albo w Kwadracie Mody, albo przy Duomo. Największy wybór modeli (nie tylko butów) jest w salonie flagowym Gucci przy Via Montenapoleone 7. Zaskoczyła nas duża ilość klientów wewnątrz (w odróżnieniu od butików LV czy Prady, w Gucci jest tłok!). Ale w sumie trudno się dziwić, bo loafersy Brixton czy Jordaan to najczęściej noszone przez mieszkańców i turystów buty. Przynajmniej w maju.


Mediolan to nie tylko zakupy! Sorawdź 10 rzeczy, które MUSISZ zrobić w Milano! (klik)


Mój wybór padł na Brixtony w kolorze jasnoróżowym, który jest naprawdę dziewczęcy, letni i bezpretensjonalny. Dodaje męskiej formie butów lekkości i wdzięku. Bardzo się cieszę, że wybrałam właśnie różowy model. Okazało się też, że rozmiary Gucci są zupełnie standardowe (mierzyłam kilka innych modeli) i można śmiało zamawiać swój rozmiar. Buty są zapakowane w kartonowe pudełko przewiązane wstążką oraz torbę papierową. Posiadają dwa woreczki przeciwkurzowe z logo Gucci (każdy but ma oddzielny woreczek).

Do butów dołączony jest dowód zakupu, informacja o możliwości wymiany (14 dni) oraz certyfikat autentyczności. A także (ten detal mnie rozbawił) pochłaniacz wilgoci, czyli mały woreczek z ekologicznej bawełny wypełnionej naturalną glinką.


Jeśli chcesz zobaczyć ten model online, odsyłam na stronę Gucci (tu)



Cena? Jakość?

Moje Brixtony są w całości wykonane ze skóry. Mam tu na myśli zewnętrzną i wewnętrzną bardzo miękką (i dość delikatną) skórę samych butów, a także skórzane podeszwy. Ich jedyną ozdobą jest charakterystyczny złoty detal (nawiązuje do końskiej uprzęży) oraz przeszycie w przedniej części. Logo Gucci znajduje się wewnątrz i na podeszwie buta. Brixtony są więc dyskretne. Nie krzyczą: jest to Gucci. Wykonanie butów jest absolutnie bez zarzutów. Szwy i klejenia na najwyższym poziomie.

To, co mnie wręcz uderzyło po pierwszej przymiarce, to niesamowity komfort i miękkość. To zdecydowanie najwygodniejsze loafersy, jakie miałam okazję nosić i przymierzać w życiu.

Ale ten komfort ma wysoką cenę. Dokładnie 595 Euro (czyli prawie 2600 zł). Czy Brixtony Gucci są jej warte? Cóż, zdecydowanie nie. Gdyby w cenie chodziło tylko o jakość i wykonanie, kosztowałyby pewnie do tysiąca złotych. I tyle, uważam, są warte. Reszta to premia za markę, ikoniczny dizajn, modę na loafersy, modę na Gucci.


Jak się noszą?

Nie jestem typem kolekcjonera. Buty kupuję po to, by je nosić. I to jak najczęściej. Ponieważ moje Brixtony są jasne, świetnie spisują się do letnich stylizacji. Więc zakładam je średnio 2 razy w tygodniu. Były już w Mediolanie, Warszawie, Krakowie, ale są to też buty codzienne – zakładane na zakupy czy do pracy.

Zauważyłam, że znacznie częściej noszę je jako klasyczne loafersy, bo lepiej wtedy zachowują fason.

Buty po 2 miesiącach noszenia.

Czy się niszczą? Tak! Zdecydowanie widać zagniecenia skóry (to zupełnie naturalne, ale jednak wpływa na wygląd obuwia), a także ścierającą się podeszwę (to akurat plus, bo na początku podeszwy tych butów były dość śliskie).

Z plusów, które warto zaznaczyć: czarna wkładka zupełnie nie odbarwia sóp, buty nie rozciągają się nadmiernie (wszak to miękka skóra), a nici i ozdoby są w stanie idealnym. Widać, że projekt i materiały, z których wykonano obuwie były bardzo przemyślane nie tylko pod kątem wyglądu, ale i użytkowania.


Czy warto?

Mimo całej miłości do tego modelu oraz radości z faktu, że je mam, nie mogę jednoznacznie napisać, że warto je mieć. To piękny model. Ikona, ale także obuwie na lata. Najwygodniejsze buty, jakie mam. Ale zakup Gucci to przecież także kaprys. Moda. Dlatego sądzę, że warto je mieć tylko wtedy, gdy to dobrze przemyślisz. Przeanalizujesz ofertę innych marek, przymierzysz je na żywo i dalej będziesz przekonana, że bardzo CHCESZ je mieć.


 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x