Szczypie, piecze, ale działa! NIOD Flavanone Mud – najlepsza oczyszczająca maseczka ever

Od momentu powstania akcji #TydzienPielegnacji (a było to ponad rok temu) jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się poświęcić całego wpisu jednemu produktowi. Co to oznacza? Że kosmetyk z dzisiejszego wpisu jest tak dobry, że aż wstrząsnął zasadami tworzenia wpisów tej serii. Jest to jednocześnie najbardziej nieprzyjemny zabieg domowy, jakiego kiedykolwiek próbowałam. Ale warto się pomęczyć, by zobaczyć naprawdę niesamowite efekty oczyszczające, wygładzające i rozjaśniające, jakie daje maseczka zamknięta w niepozornym brązowym słoiczku: Flavanone Mud kanadyjskiej marki NIOD (bardziej tech siostry The Ordinary).


Halo wszyscy posiadacze rozszerzonych porów, zanieczyszczonej skóry, trądziku – NIOD to the rescue!



Jeśli pamiętacie fragment wczorajszego wpisu o tym, ile warto płacić za kosmetyki, wiecie już, że po maseczkach kremowych w dłuższej perspektywie czasu można oczekiwać poprawy stanu cery. I warto w nie inwestować. Ale ta maska absolutnie rozbija bank i zawstydza wszystkie inne maski oczyszczające, które kiedykolwiek bytowały na mojej skórze. Jest tak niesamowicie dobra, że po pierwszym użyciu… zwyczajnie mnie zatkało.

Przez dobrych 10 minut oglądałam skórę przy mocnej lampie w łazience (to takie światło, które pokazuje mi każdą zmarszczkę, każdy por, każdy nowy siwy włos), aby się upewnić, że czystość i rozjaśnienie, które oglądam to fakt, a nie efekt placebo.


Flavanone mask NIOD

Maseczka oczyszczająca z 3 rodzajami glinki, przeciwtuleniaczami i bisabololem, 50 ml/150 zł, 100 ml/200 zł, dostępna na stronie NIOD i w Cult Beauty.

Opis producenta jest długi, skomplikowany i dość imponujący, ale w skrócie można powiedzieć o Flavanone Mud, że jest to maska głęboko oczyszczająca i detoksykująca, która jednocześnie walczy z zanieczyszczeniami powstałymi na powierzchni skóry, jak i w głębi porów. Działa od razu, ale podtrzymuje swoje działanie przez tydzień tak, że wykonując maseczkę 1 raz w tygodniu mamy ochronę przed wolnymi rodnikami i gromadzeniem się zanieczyszczeń w skórze aż do kolejnego zabiegu.

Maska zawiera 3 różne glinki (bogate w minerały), a także składniki olejowe (aby działać oczyszczająco też na poziomie sebum), łagodzący bisabolol i najważniejsze – flawonoidy roślinne i reservatrol, czyli składniki działające mocno antyoksydacyjnie. Co to znaczy? Że z jednej strony będą zapobiegać utlenianiu się sebum (czyli – po naszemu – zaskórnikom otwartym), z drugiej – będą chronić skórę przed zanieczyszczeniami środowiskowymi, które powodują starzenie się skóry.

A teraz najlepsza część – to wszystko, o czym pisze NIOD to nie jest wybujała wyobraźnia producenta, ta maska NAPRAWDĘ świetnie działa.


 Bardzo mocna maska


To działanie ma jednak swoje wady. I tak jak przewidział producent, maska będzie szczypała, będzie piekła, pojawi się zaczerwienienie i podrażnienie. Zaskoczyło mnie to, bo moje skóra jest raczej gruba i odporna. Rzadko reaguję zaczerwienieniem czy podrażnieniem na jakiekolwiek kwasy, a tu jest przecież głównie glinka…

Cóż, intensywne działanie ma swoją cenę i jest nią komfort użytkowania. Rdzawo-brązowa pasta piecze już podczas przebywania na skórze (max 10 minut – naprawdę nie wolno przekraczać tego czasu) zaczyna szczypać. Zmywa się ją chłodną wodą (ciepła tylko zwiększy szczypanie), a gdy skóra jest czysta… szczypie i piecze jeszcze bardziej! Ten stan utrzymuje się około 15-30 minut. Naprawdę ta maska jest hardkorem i warto do niej podchodzić z dużą dozą ostrożności.

Ale zarówno działanie, jak i efekt po zabiegu mogę śmiało porównać do peelingów ferulowo-retinolowych w gabinecie kosmetycznym. Nieprzyjemne szczypanie i zaczerwienienie to dyskomfort, który warto znieść by zobaczyć swoje dogłębnie oczyszczone pory i zdrowszą skórę.


Jak prawidłowo używać Flavanone Mud?


 Maseczka jest polecana do każdego rodzaju cery, ale oczywiście największą ostrożnością muszą wykazać się posiadacze skór wrażliwych i cienkich. Im zalecałabym najpierw przetestowania maski na małym fragmencie twarzy, by sprawdzić, czy skóra w ogóle wytrzyma tak silny zabieg.

Natomiast jeśli skóra nie jest bardzo wrażliwa, poleca się zacząć użytkowanie maski od silnie oczyszczającego uderzenia – maseczkę robić codziennie przez 5 dni po to, by dogłębnie oczyścić skórę. Potem wykonywać maskę 1 raz w tygodniu dla podtrzymania efektów i zapewnienia skórze antyoksydacyjnej ochrony.

Słoiczek zawiera 50 ml produktu, ale też maski używa się znacznie mniej, niż tradycyjnych glinek (około 1/3 tego, co zwykle nakładacie na twarz). Im cieńsza skóra na danej partii twarzy, tym cieńsza warstwa maseczki. Przykładowo, u mnie maską zostają pokryte policzki, czoło i linia żuchwy, natomiast okolica wokół nosa i ust jest tylko delikatnie maźnięta pędzelkiem z maską (większe ilości maseczki w tych okolicach niemiłosiernie mnie pieką ni trudno to wytrzymać). Oczywiście okolic oczu nie smarują maseczką w ogóle.

Papka pozostaje na twarzy 10 minut. W tym czasie skóra zaczyna już się podrażniać i szczypać, ale jest to normalna reakcja. O ile nie masz wrażenia, że ta maska zaraz wypali Ci twarz, raczej wszystko jest ok 😉 Jeśli jednak wrażenie pieczenia jest zbyt intensywne, po prostu zmyj maskę wcześniej.

Zmywamy maseczkę zimną, maksymalnie letnią wodą. Im temperatura wody będzie wyższa, tym większa szansa, że podrażnienie i szczypanie zwiększy się. Po spłukaniu maski efekt zaczerwienienia i szczypania wcale nie znika – mam wrażenie, że jest jeszcze gorzej! I ten stan należy przeczekać – aplikując łagodzący tonik, serum lub krem (jutro napiszę dokładnie, jak radzić sobie z podrażnioną słońcem, czy kosmetykami cerą).



Po co się tak męczyć?


Cóż, najkrócej: by zobaczyć, jak wyglądają pory naprawdę oczyszczone, bez czarnych kropeczek. Cera staje się rozjaśniona, wygładzona, rozświetlona. Niesamowicie przyjemna w dotyku, czyściutka. Pory wyglądają naprawdę na mniejsze, sebum jest utrzymane w ryzach. Maseczka działa też wysuszająco na zmiany trądzikowe (można ją też nakładać na wypryski punktowo, w razie potrzeby) i – jak już skóra się uspokoi – możemy obserwować, że nie jest nadmiernie przesuszona.

Działanie, którego nie mogę zweryfikować, bo efektu nie widać gołym okiem, to ochrona antyoksydacyjna przed dłuższy czas. Tu muszę zaufać NIOD i ich wynikom badań. Jedno jest pewne, odkąd używam tej maski (prawie miesiąc) moja cera jest bardziej oczyszczona (choć nie używam ostatnio Foreo Luny) i mam mniej wyprysków.


Flavanone Mud – zalety i wady


Maska jest dla mnie prawdziwym odkryciem i jestem absolutnie pewna, że mimo trudności w używaniu, warto się pomęczyć, by zobaczyć efekty. Ale dla pewności, że jesteście ostrzeżeni przed negatywnymi skutkami jej działania, zebrałam w punktach główne zalety i wady tej kuracji.

Zalety maski:

  • skutecznie oczyszcza pory i zmniejsza objawy trądziku
  • zapobiega dalszemu zanieczyszczaniu się porów i utlenianiu sebum
  • działa i na powierzchni skóry i w głębi porów
  • nie przesusza skóry
  • łatwa w aplikacji i zmywaniu
  • bardzo wydajna
  • działa jako intesnsywna kuracja, preparat punktowy oraz kuracja otrzymująca efekty
  • ma ekologiczny słoiczek, dobry skład

Wady maski:

  • nieprzyjemny, czasem bolesny zabieg
  • uczucie szczypania, pieczenia, nawet po zmyciu maski
  • zaczerwienienie do pół godziny po zabiegu
  • to nie jest zabieg bankietowy – nie można go wykonywać przed wyjściem, nie powinno się nakładać makijażu na świeżo oczyszczoną skórę
  • ryzyko podrażnienia skóry
  • dość wysoka cena
  • dostępność tylko online.

Macie ochotę spróbować Flavanone Mud, czy boicie się tak ryzykownego zabiegu?


Przeczytaj też o kosmetykach z miodem i propolisem – regenerujących, przeciwtrądzikowych, silnie nawilżających. Wpis poświęcony kosmetykom pszczelim znajdziesz TUTAJ.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x