Ulubieńcy w podróży: najlepsze kosmetyki na wyjazdy!

Kiedy przychodzi do pakowania plecaka na kilkudniowy wypad wiadomo, że zabieramy tylko te produkty, które lubimy najbardziej. A jeśli dodatkowo są w miniwersji albo mają opakowania przyjazne w podróży – tym lepiej!


Zobaczcie kosmetyki, które zabrałyśmy do Lizbony i po które najchętniej sięgałyśmy także w domu.



Pielęgnacja

Nasz trip do Lizbony był 4-dniowym wyjazdem z plecakiem, miałyśmy więc ograniczoną ilość miejsca na bagaż. Postanowiłyśmy więc, że postawimy na miniatury.

Plecak See By Chloe Andy

A że miałyśmy sporo minisów od Eisenberg (w tym większość stanowiły kosmetyki, które miałyśmy już w wersji pełnowymiarowej, więc wiadomo, że się sprawdzą), spakowałyśmy TYLKO ich pielęgnację.

Nie mogło zabraknąć naszego ULUBIONEGO płynu do demakijażu Eisenberg (klik), który domywa absolutnie wszystko, jest przy tym ultradelikatny nawet dla wrażliwej skóry wokół oczu. To nie tylko najlepszy płyn na wyjazdy, ale najlepszy płyn dwufazowy ever. Bardzo skuteczny, wydajny, pełnowymiarowe opakowanie jest ogromne (200 ml zamiast standardowego 125)!

Także tonik łagodzący do twarzy i oczu (klik) jest genialnym produktem – tak pięknie łagodzi, nawilża i pojędrnia cerę, że nie trzeba już serum. Bardzo bogata konsystencja, a wydajność… jeszcze większa niż płynu dwufazowego. Z Eisenbergiem tak już jest – marka ma dość wysokie ceny, ale pojemności i wydajność często dwukrotnie większą, niż inni.


Bardzo dobrze spisały nam się kosmetyki do oczu, szczególnie maseczka Masque Creme Magique (klik), która chyba naprawdę potrafi wszystko. Nie podaje tylko kawy do łóżka, ale może byc zarówno kremem, jak i maską. Pięknie nawilża, odświeża nawet najbardziej zmęczone podróżą oczy, redukuje opuchliznę i łagodzi wszelkie podrażnienia.

Bardzo dobry produkt na co dzień i w podróż to też Bazowe Serum Nawilżające (klik) – bardzo leciutkie, a naprawdę mocno nawilżające. A dla cer mieszanych i tłustych niezmiennie polecamy emulsję oczyszczającą Pure White (klik), która jako jeden z niewielu kremów potrafi działać tak silnie nawilżająco, a jednocześnie kontrolować wydzielanie sebum i rozjaśniać przebarwienia.


Makijaż

Przyznajemy – zaszalałyśmy. Po części dlatego, że chciałyśmy się powymieniać kosmetykami i przetestować ich jak najwięcej. Po części ze względu na to, że nasze skarbeczki są w płaskich, małych opakowaniach i zwyczajnie sporo ich się mieści do bagażu, nawet podręcznego.

Nie mogło być inaczej – musiałyśmy zabrać paletki Huda Obsessions (klik), bo są stworzone do podróżowania. W kasetce o wielkości pudru w kamieniu Huda zamknęła 9 pełnowymiarowych cieni w kolorach, które kochamy (wersja Mauve i Electric). Nie wzięłyśmy tylko wersji Warm Brown, bo jej miejsce zajęła inna cieplutka paleta: Zoeva Caramel Melange (klik). To nie jest może mistrz pigmentacji, ale tak łatwo się pracuje z cieniami Zoevy, mają tak ładne kolory i dobre ceny, że zdecydowanie włączamy je do ulubionych.

Piorunujące wrażenie robi też korektor Dior Forever (klik) – najtrwalszy korektor w naszych (pokaźnych) zbiorach. Gdy już zastygnie, nie rusza go nic. Idealny do tuszowania wyprysków czy miejscowych przebarwień (wystarczy nałożyć potem puder i nawet podkład nie jest potrzebny), pod oczy też się sprawdzi, ale tylko w duecie z mocno nawilżającym kremem (zastyga i jest matowy, mocno napigmentowany – nie każda skóra pod oczami lubi takie mocne produkty).

Rozświetlacz miesiąca to zdecydowanie Jouer w odcieniu Rose Gold – niedostępny w PL, więc o nim nie pisałam nigdy wcześniej, ale jest równie intensywny i wielowymiarowy, jak nasz ukochany Sugar Glow Kit z Anastasii, a małe opakowanie jest idealne na wyjazd.

Do Lizbony zabrałyśmy też ukochany róż Nars Orgasm – tym razem w wersji mini, do której dołączona była pomadka w tym samym kolorze. Nie ma go już w sprzedaży, za to można kupić set, w którym jest róż w kamieniu, kremie, płynny rozświetlacz i błyszczyk (klik). Też fajnie!

Każda z nas zabrała też swoje idealne usta – nude to płynna pomadka Anastasii w odcieniu Crush (tu recenzja), a czerwień – fantastyczny Lip Paint Fenty Beauty (tu wpis o nim).



A bez jakich kosmetyków Ty nie ruszasz się z domu?


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x