Sprytne patenty na wielofunkcyjne kosmetyki. Jak mieć dobrą minimalistyczną pielęgnację? [Miya Cosmetics]

Wiele ostatnio pisałyśmy o pielęgnacji wieloetapowej w 5 krokach: oczyszczaniu, tonizacji, serum, nawilżaniu i zabiegach specjalnych. Jednak jeśli sądzisz, że taka pielęgnacja oznacza kupowanie wielu (i to drogich) kosmetyków pozwól, że wyprowadzimy Cię z błędu. Dbanie o skórę i minimalizm zdecydowanie idą w parze! Trzeba tylko wiedzieć, jakie kosmetyki wybrać i jak je stosować, by każdy produkt wykorzystać na kilka sposobów.


Bo krem nie musi być tylko do twarzy!



Inspiracją do tego wpisu była nasza najnowsza miłość – młoda polska marka Miya Cosmetics. Tam każdy produkt jest wielofunkcyjny, stworzony specjalnie z myślą o zabieganych dziewczynach. Spodobała nam się ta idea (oraz naturalne składy) i zamówiłyśmy kilka produktów. Potem kilka kolejnych. A w międzyczasie dziewczyny z Miya przysłały nam paczki z nowościami. Miałyśmy więc możliwość sprawdzić, w jaki sposób można stosować Miyę na wiele sposobów.

Wybrałyśmy ulubione produkty i mamy dla Was ściągawkę, jak i gdzie można ich używać, by małą liczbą kosmetyków ogarnąć twarz, włosy (!) i ciało. Niektóre z nich Was zaskoczą, ale wszystkie działają!



1/ Krem-baza-maseczka

Miya Secret Glow, krem rozświetlający z witaminami 30 ml/34,99 zł

To jest bomba, Proszę Państwa! Lekki, nawilżający krem, który można stosować do całej twarzy oraz pod oczy (!). Można też zrobić z niego rozświetlającą maskę bankietową (nakładaną przed makijażem na specjalne okazje), a na co dzień stosować też jako bazę pod makijaż.

Jak to możliwe? Po pierwsze dzięki dobremu składowi, który nawilża i rozświetla, a przy tym nie podrażnia nawet wrażliwej skóry wokół oczu (sprawdziłam, potwierdzam). Krem zawiera kwas hialuronowy, witaminy, wyciąg z peonii i rozświetlające drobinki miki oraz olejek morelowy. Jest to więc pełnoprawna pielęgnacja nawilżająca, którą można stosować codziennie. Ale diabeł tkwi w szczególe – chodzi o konsystencję. Jest lekka, delikatna, ale jednocześnie na skórze pozostawia aksamitny, delikatnie rozświetlony woal. Dlatego tak super działa pod makijażem!

PS A jeśli nie macie w domu nawilżającej maski ani kremu Miya pamiętajcie – kremy o lekkich konsystencjach są naprawdę świetnymi maskami last minute. Wystarczy je nałożyć na 15 minut grubszą warstwą, a potem zetrzeć nadmiar chusteczką.


2/ Maseczka – SOS na trądzik

Miya My Pure Express, maseczka oczyszczająca 50 gr/34,99 zł

Kiedyś lubiłam nakładać maseczki z glinką punktowo na noc, jako preparaty wysuszające zmiany trądzikowe. Jednak po czasie zorientowałam się, że większość jest tak mocna, że przesusza i podrażnia skórę. Dlatego zamieniłam je na olejki.

Jednak przy okazji testowania nowej maseczki Miya wróciłam do dawnego patentu. Bo akurat ta maseczka jest idealna dla cery trądzikowej – zarówno prewencyjnie, jak i leczniczo. Maska delikatnie oczyszcza (nie jest to killer, który wysysa ze skóry całe życie – to wielki plus!) różową i białą glinką. Zapobiega przesuszeniu (olejki z malin, jojoba, witamina E) i łagodzi podrażnienia (wit. B5). Gwiazdą składu jest kompleks z kwasem azelainowym i glicyną. Ten kwas to wielki przyjaciel skóry mieszanej, tłustej, trądzikowej. Delikatnie złuszcza, rozjaśnia przebarwienia, jest antybakteryjny. Nie fotouczula, więc maskę można stosować cały rok, nawet latem.

To mój ulubiony produkt z całej gamy Miya. Maseczka śliczna, skuteczna i łagodna. A jak wiecie, ja od masek jestem uzależniona i potrafię wydać naprawdę dużo na dobry model. Tu nie muszę – 35 złotych to świetna cena.


3/ Tonik-mgiełka-baza

Miya Flowe Beauty Power, mgiełka 100 ml/29,99 zł

Mgiełki to jeden z największych hitów marki, wiec pewnie macie je już w domach. Napomknę więc tylko, że ten produkt nadaje się nie tylko do pielęgnacji czy odświeżania w ciągu dnia, ale też przydaje się przy wykonywaniu makijażu.

Powtórzę to, co pisałam w tekście o sprytnych sposobach na trwalszy makijaż (tu): mgiełka nawilżająca to znakomita baza! Szczególnie dla cer tłustych, albo tych, które nie tolerują kosmetyków z silikonami. Rozpylenie mgiełki sprawi, że pod warstwą podkładu uda się Wam zatrzymać więcej wody. A to sprawia, że makeup wygląda lepiej, a cera mniej się przetłuszcza. Win-win!

Oczywiście mgiełką można spryskać też buzię po wykonaniu makijażu, aby zniwelować pudrowy efekt na skórze. Miya ma świetny rozpylacz, więc drobinki esencji są naprawdę drobne i niewidoczne na buzi. A robią robotę.


4/ Serum-balsam-olejek

Miya My Power Elixir, serum 15 ml/39,99 zł

Mój ulubiony paten na delikatny codzienny makijaż to wklepanie odrobiny gęstego olejku na usta zamiast szminki. Sprawdza się wtedy, gdy produkt ma dobry skład, bo dodatkowo odżywia przesuszoną skórę. Dlatego zakumplowałam się z mniejszą wersją serum My Power Elixir. 15-mililitrowy słoiczek można nosić w torebce i dokładać zawsze, gdy usta (albo skórki przy paznokciach – kolejny patent na wykorzystanie produktu) potrzebują nawilżenia.

Serum Miya ma postać gęstego balsamu, które po kontakcie ze skórą zmienia się w lekki olejek. Pachnie (i smakuje) pomarańczami i ma bogaty, roślinny skład. To pełnoprawne serum do cery suchej, które można też stosować jako naturalny rozświetlacz na wybrane partie ciała. Albo jako nocny olejek na nawilżające serum.


5/ Peeling-manicure

Miya My SOS Scrub, peeling antycellulitowy 200 gr/39,99 zł

Pachnie owocami, jest mocno złuszcza i ujędrnia skórę (to peeling solno-cuktowy z olejkami), a po zastosowaniu nie trzeba już balsamu do ciała. Ale potrafi jeszcze więcej.

Wmasowany w dłonie i skórki pięknie je wygładza. Ręce od razu wyglądają jak po manicure. Przesuszenia znikają, a skóra jest elastyczna i miękka. Taki manicure last minute dla zabieganych.


6/ Krem do wszystkiego!

Miya My Wonder Balm, Call Me Later, krem 75 ml/29,99 zł

Z klasycznej serii 4 kremów do twarzy niebieski Call Me Later jest najbardziej odżywczy. I uniwersalny!

Ponieważ mam cerę mieszaną i do twarzy wybieram raczej zieloną, matującą wersję (bardzo dobra, bo nie przesusza skóry), niebieski krem jest dla mnie idealny na skórę szyi i dekoltu. A także na łokcie i dłonie oraz jako nocna maseczka na… włosy! Tak, na włosy. Aplikuję sporo od połowy włosów po końcówki i idę spać. Następnego dnia myje włosy jak zwykle. Zauważyłam, że dodatkowa warstwa nawilżenia i odżywienia sprawia, że włosy mniej się puszą i nie wymagają już olejku na końcówki.


A jakie są Wasze patenty na lepsze wykorzystanie potencjału kosmetyków? Który kosmetyk Miya lubicie najbardziej?


Partnerem wpisu jest marka Miya Cosmetics.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x