Rewelacyjne produkty z drogerii i tańsze zamienniki drogich kosmetyków!

No i to jest news! Dzisiaj świetne kosmetyki, w jeszcze lepszych cenach. A dzięki niektórym z nich będziecie mogły zrezygnować z kupna droższych, luksusowych produktów. Czy może być lepiej?


Szykujcie się, bo przed Wami naprawdę spora dawka drogeryjnych inspiracji.

Produkty Avon i Paese to paczki PR, a resztę kupiłam do testów samodzielnie.



Bezpieczne opalanie


Nie będę Wam ściemniać, i zacznę jak prawdziwa ciotka klotka – opalanie to dla mnie zło. Zawsze było, i chyba będzie. Już za dzieciaka, jak ognia (nomen omen!) unikałam słońca, nie dla mnie były wielogodzinne sesje na plaży.

I wiecie jaki tego skutek?

Kombinuję sobie, i chyba mam w tym sporo racji, że to, iż moja skóra wygląda na sporą młodszą niż jest w rzeczywistości, to też zasługa wampirycznych skłonności. Bo tutaj nie ma co udawać – słońce , solarium (które, kiedy byłam w liceum było niemal codzienną rozrywką większości koleżanek) przyspiesza starzenie się skóry. Więcej o tym zjawisku dowiecie się w tym wpisie. A najlepsze filtry, podrzucam Wam tutaj.

Ale nie oznacza to wcale, że nie lubię brązowej skórki. Warunek jest tylko jeden – muszę sobie sama ją namalować. I to najlepiej tylko na chwilę. Jest kilka kremów brązujących, które sprawdzają się na mojej wrażliwej i bladej skórze, w tym m.in. Vita Liberata  – Body Blur. Genialny opalacz, który doczekał się równie dobrego zamiennika, i o nim dzisiaj.

Magic CC 10 w 1 Multifunkcyjny krem korygujący Bielendy, to balsam, który naprawdę wiele potrafi i ma w sobie filtr SPF6. Oczywiście nadaje koloryt (piękny brąz), nawilża, jest wodoodporny (i nie spływa, nie trzeba się martwić, że podczas upałów zrobimy sobie paskudne zacieki), lekko rozświetla i coś, co dla mnie jest najważniejsze – tuszuje plamki po goleniu, pajączki, zaczerwienienia, siniaki czy blizny.

Moja skóra jest wrażliwa i czerwone, nieestetyczne plamki nie schodzą z moich nóg przez cały sezon wakacyjny. Golę je co dwa, trzy dni i podrażnienia nie mają czasu się wygoić. I za to kocham Vita Liberatę, a dzisiaj także CC Cream od Bielendy. Bo robi to niemal tak samo dobrze, a kosztuje 1/7 ceny. Wow!

Co prawda nie widzicie moich podrażnień, ale piękny kolor jest nie do ukrycia!

Brązowię także twarz, ale jak wiecie – ostatnie tygodnie, a może nawet już ze dwa miesiące, spędzam bez podkładu, a z cudownym tintem od Chanel. I zaczęłam szukać jego tańszego odpowiednika. Niestety, ta formuła jest niepowtarzalna, ale za to zainteresowałam się świeżutkim produktem od Golden Rose – seria Nude Look – Radiant Tinted Moisturiser. Domyślacie się, że zmyliła mnie nazwa, ale nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło.

Przede wszystkim to nie tint, a krem koloryzujący, a dokładnie BB z filtrem SPF25 (super!). Ma zdecydowanie rozświetlające wykończenie i całkiem niezłe krycie. Jak dla mnie, nawet w tym momencie, zbyt duże! Na fotce poniżej widzicie, jak wygląda na twarzy. Dodam od siebie jeszcze, że jest trwały, nie waży się podczas upałów, ale będziecie potrzebować do niego bibułki matującej i odrobiny pudru do poprawek.

PS: zwróćcie uwagę na brwi – jest na nich tylko bezbarwny żel. Co oznacza, że byłam w BrowBarze Benefit!

Latem nie wyobrażam sobie majkapu bez pudru brązującego i moich ulubieńców w tej kategorii znajdziecie tutaj. Pytałam Was, czy znacie dobre bronzery i poleciłyście mi Sensique – Bronzing Powder, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Mam kolor 109 – Ultra Bronze i odcień ten jest odpowiednikiem chłodnego bronzera ze Smashboxa.

Bronzing Powder kosztuje niewiele ponad 10 zł, i choć pudełko nie jest zbyt ładne, puder troszkę się pyli, to naprawdę rewelacyjnie mi się z nim pracuje. Ładnie podkreśla kości policzkowe, ale i ociepla twarz. Do tego lubię go za trwałość. Co prawda nie zrobię nim głębokiego makijażu powieki (co np. potrafię jednym odcieniem bronzera ze Smashboxa czy Kat Von D), to i tak na zdjęciu widzicie, że może być cieniem.


Kredki do malowania


Jeszcze raz odsyłam do zdjęcia portretowego, bo zobaczycie na nim efekt wyrysowanych ust przy pomocy konturówki Pierre Rene w kolorze 08 z serii Lip Matic. Jej koszt? 13 zł. A w pakiecie precyzyjna, wysuwana kredka o idealnej twardości (nie za miękka, nie za twarda) i doskonałym kolorze nude.

Wodoodporna formuła, użyteczny kolor i naprawdę łatwa aplikacja sprawia, że wcale nie mam ochoty szukać droższych produktów z tej kategorii. Koniecznie ją sprawdźcie, i jeśli macie swoich ulubieńców – piszcie!.

To jeszcze zamienniki żelowych kredek od Marca Jacobsa – Highliner. Cechuje je unikalna i długotrwała formuła, którą Avon spokojnie duplikuje i robi to za kilkanaście złotych. A czarna kredka Glimmerstick Avon trzyma się na mojej dolnej powiecie nawet lepiej niż ta od Marca! W tym momencie wykręcane, żelowe kredki Avonu kupicie za 9,9zł. I to naprawdę świetna oferta.

Używam ich również do tworzenia smoky eyes czy subtelniejszego podkreślenia linii górnych rzęs.


Najlepsze rozświetlanie


Jaki jest Wasz stosunek do płynnych rozświetlaczy? Używacie ich? Bo ja się przyznam szczerze – do niedawna bardzo rzadko po nich sięgałam, bo prócz Cover FX – Gillter Drops (zobaczcie je!) wszystko się lubiło ciastkować i nie dawało efektu, jaki lubię.

Zmiana przyszła w momencie, kiedy zrezygnowałam z podkładu, i albo wybieram tint, albo chodzę z nagą skórą. I muszę przyznać, że efekt mokrego, seksownego policzka czy skroni nabrał innego wymiaru! Z rozkoszą używam kultowego Hollywood Flawless Filter od Charlotte Tilbury (napiszę Wam o nim więcej!), i tym milej mi powiedzieć, że nowy rozświetlacz od Paese – Wonder Glow, jest całkiem udanym zamiennikiem, i sam w sobie fajnym produktem.

Daje perłowe, mokre wykończenie, ładnie wtapia się w skórę i wygląda niemal tak luksusowo jak odpowiednik od Charlotty. Jeśli chcecie zminimalizować makijaż w lato, i postawić na cudowny glow – polecam.

Ten rozświetlacz Sensique – Highlighting Powder, to ponoć zamiennik kultowego Amrezy od ABH. Niestety, nie porównam Wam obu i tego nie zaświadczę, bo jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do  kolegi z USA. Ale za to mogę zapewnić, że fanki złotego szampana i tafli które nie lubią wydawać na kosmetyki za wiele (ok. 15zł) będą w niebie!

Puder Sensique daje naprawdę wyraziste ładne glow, i to wyglądające na o wiele droższe niż jest w rzeczywistości. Świetny łup!

Na koniec jeszcze jedne produkt, który na rynku jest już jakiś czas. Terracotta Powder w kolorze Stardust 108 od Golden Rose. Czyli mineralny, wypiekany puder z delikatnymi drobinami. O dziwo, znajduje się on w sekcji klasycznych pudrów, ale byłabym ostrożna przy aplikacji na całą twarz. Zwłaszcza, jeśli macie cerę mieszaną/tłustą. Ja lubię robić nim subtelną, pudrową woalką, zwłaszcza kiedy nie mam na twarzy ani tintu, ani tym bardziej podkładu.

Zostawia skórę zdrowo rozświetloną, choć wnikliwe oko doszuka się na skórze mikrodrobin. Myślę sobie jednak, że w czasie wakacji, będzie przyjemnym uzupełnieniem kosmetyczki.



Czekam na Waszych drogeryjnych ulubieńców!

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x