Ulubieńcy sierpnia: Bobbi Brown, Eisenberg, MAC, Huda Beauty

Nie lubię końca wakacji, końca urlopu, a nawet końca tygodnia (no kto lubi niedzielę, nie?). Ale mam za to doskonałą gromadę ulubieńców ostatnich tygodni. Prawdziwe perełki, kandydaci do urodowych Oscarów.


Jeśli poszukujecie świetnych kosmetyków na zakończenie lata, to jesteście we właściwym miejscu.

Zwłaszcza, że na robiąc zakupy w Sephora i wpisując kod WBTS17 dostajecie rabat -15%!


Pielęgnacja: twarz i ciało

1/ Lierac, żelowa mgiełka Hydragenist

Jeśli coś ma w swej nazwie hydra, jest opakowane w różowy flakonik z pompką i na dodatek ma mi służyć tak jak esencja, to jestem kupiona na dzień dobry. A mgiełka Lierac fantastycznie wkomponowała się w moją wieloetapową pielęgnację, i sięgam po nią tuż po toniku, ale jeszcze przed esencją/serum/kremem. Oczywiście przypomnę – mam skórę suchą, więc każda kolejna warstwa koi ją i sprawia frajdę (mnie i skórze).

Żelowa mgiełka sprawdzi się przy każdym typie cery bo zwyczajnie Was pobudzi i pozwoli wchłaniać się lepiej kolejnym kosmetykom. Ma w swoim składzie flawonoidy, więc działa skutecznie także jako przeciwutleniacz. Czyli co się dzieje? Woda nam nie ucieka!


2/ MAC, Strobe Cream,
kolor Redlite

To kosmetyk, który może zarówno znaleźć się w sekcji pielęgnacyjnej, jak i kolorówce. Ja używam na oba sposoby i bardzo się z nim lubię. Po pierwsze za różowy kolor, który cudownie rozświetla moja cerę. Po drugie za bogatą formułę dzięki, której moja buzia jest przyjemnie mokra (efekt dewy na 100%). Ma w sobie antyoxydanty, więc służy poszarzałej cerze, zwłaszcza, kiedy ta potrzebuje silnego pobudzenia.

Drugi sposób aplikacji, to oczywiście używanie Strobe jako bazy pod pokład lub mieszanie ulubionego fluidu z odrobinką kremu. Pokłady stają się lżejsze i efekt nawilżonej skóry uzyskujemy nawet przy super kryjących produktach.

3/Korres, Alomd Blossom (tutaj)

Posiadaczki skóry suchej i bardzo suchej, słuchajcie mnie uważnie – oto bowiem jest krem o bogatym składzie, który przywraca skórze życie. Znajdziecie w nim olejek migdałowca, kwas hialuronowy, ekstrakt z owsa – wszystko to, by dodać skórze jędrności, napoić ją i ochronić przed utratą wody. I choć uwielbiam mocne formuły, to nawet dla mnie bywa czasem zbyt bogaty na dzień. Ale na noc! Kochane, działa jak maska nawilżająca, a rano przy myciu buzi nadal czuję przyjemnie naprężenie, i ten lekko tłusty filtr (nie, nie sebum) po kosmetyku.

Korres zadbał również o skóry tłuste i mieszane, a także normalne i w serii Almond każda z nas znajdzie coś dla siebie. Za bogatą wersję dla cery super odwodnionej ręczę głową!

4/Eisenberg, Sublime Tan
Olejek do Twarzy i Ciała SPF 6 (tutaj)

Jeśli tkwi w Was potrzeba rozpieszczenia, bo o urlopie zdążyłyście zapomnieć lub jeszcze na niego czekacie, to ten luksusowy olejek Sublime powinien znaleźć się w Waszych rękach. I na ciele, i na twarzy. Pachnie jak bukiet kwiatów, bardzo przyjemnie i słodko. Wygląda jak złoto, a nałożony na skórę dodaje jej blasku, nawilża, rozjaśnia i sprawia, że skóra jest przepięknie rozświetlona, wygląda zdrowo i jędrnie. Do tego ma filtr 6.

Używam go namiętnie, codziennie, i w buteleczce już jest co najmniej o jedną czwartą opakowania mniej (choć do zdjęcia porządnie wstrząsnęłam, by Was oszukać;). Jest ze mną kilka tygodni, i na dodatek wspomaga mnie codziennie.

PS: wysoka ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych  i witamina E sprzyjają pielęgnacji skóry.


Ukrywamy niedoskonałości

5/Bobbi Brown, Instant Full Cover Concealer,
kolor Warm Ivory

Taka pigmentacja, to prawdziwy skarb. Wystarczy dosłownie odrobinka Full Cover, a okolica pod oczami rozjaśnia się fantastycznie. Jest super kremowy, pięknie wtapia się w skórę, współpracuje z każdym moim podkładem i pudrem. Zwłaszcza lubi się z kultowym LaMer (ten duet to absolutna doskonałość).

Jako ciekawostkę mogę powiedzieć Wam, że jeśli chodzi o zbieranie się w zmarszczkach mimicznych; jest zerowe. A Wayne Goss (nasz guru makijażowy) potwierdza – to jest cudeńko warte uwagi. Czyżby Shape Tate od Tarta miał godnego rywala? (i to dostępnego w Polsce od ręki?). Dla poszukiwaczek korektora idealnego to materiał do testów.


6/Benefit, Boi-ing Industrial Strength,
kolor 1 (tutaj)

Benefit lubi rozpieszczać nas grupowo. I jeśli proponuje korektory, to na wszelkie problemy. Seria Boi-ing od niedawna jest dostępna w Sephorze, a moim hitem jest zdecydowanie mocno kryjący, a zarazem bardzo leciutki, kremowy korektor Industrail Strength. Jeśli tylko pojawi się jakaś niedoskonałość, to lubię zaaplikować odrobinkę kosmetyku pod podkład. Krostki znikają, podobnie jak zasinienia, zaczerwienienia i przebarwienia.

Uwielbiam go również nakładać w okolicach nosa, gdzie mam sporo popękanych naczynek krwionośnych. Ten maluszek radzi sobie z nimi świetnie.

7/ Makeup Revolution,
Pro Precision Brush Oval Shape

Wiecie jak to jest, kiedy odkrywacie produkty na nowo? Na pewno! Okazuje się, że leżą sobie całkiem samotne i nagle dostają drugie życie. Tak było w przypadku pędzelku Oval Shape. O całej linii  szczotkowych pędzli MUR Ilona pisała w tym poście, ale mnie średniej wielkości pędzelek idealnie (IDEALNIE!) sprawdza się przy aplikacji rozświetlaczy.

Nie mam lepszego narzędzia do tworzenia prawdziwej tafli. Takiej, która przyciąga wzrok, świeci blaskiem nie do opisania i działa z każdym, nawet średnio napigmentowanym produktem (a po boskie rozświetlacze wskakujcie tu). Lojalnie Was ostrzegam – ten blask może zawrócić w głowie i dla wielu zdecydowanie będzie wieczorowym glow.


Makijaż

8/ Huda Beauty, Liquid Matte,
kolor Trophy Wife (tutaj)

Wszystko, co chwiałybyście wiedzieć o marce Huda Beauty znajdziecie w tym wpisie. W nim również recenzja kultowej paletki Textured i piękny makijaż.

Ale jeśli chcemy dobrze podsumować sierpień, to wypada powiedzieć raz jeszcze – matowa pomadka Trophy Wife jest doskonała, a my już szykujemy się na kolejne kolory (seria nudziaków!). Lekka konsystencja, mega pigmentacja, uczucie gołych ust, które tak naprawdę pokryte są super trwałą pomadką. Słów zachwytu brak! Zastanawiacie się czy kupić? Warto, oj!

9/ MAC, matowy róż
w kolorze Coppertone

Matowy, fantastycznie napigmentowany i w kolorze, który okazał się być strzałem w dziesiątkę, choć zupełnie nie przypuszczałam, że aż tak dobrze się sprawdzi. Mocna brzoskwinia, bardzo ciepła i twarzowa, idealna do skóry muśniętej słońcem. Choć rzadko kiedy rezygnuję z lekkiego konturu, to przy Coppertone robię to bez wyrzutów.

Używam go również jako… cienia transferowego. Wygląda obłędnie, cudownie się blenduje i jest tak samo trwały na oczach, jak i na buzi. Zobaczycie go w akcji na powiekach i policzkach (klik). Ach, i jeszcze słówko o zużyciu – mikro, mini, niemal niezauważalne.



A my mamy jeszcze więcej ulubieńców! Polecanych w zeszłym miesiącu znajdziecie tutaj.

Wiecie, że tutaj możecie sprawdzić, co nas zachwyciło w sierpniu zeszłego roku? Wszystko się zgadzam tam również same perełki.

  • Aleksandra

    Moimi ulubieńcami są:
    -pigmentacja Estee Lauder Double Wear Light 0.5
    -roż z Makeup Revolution, choć ostatnio kusi mnie Galifornia
    -krem nawilżający La Roche Posay
    -gąbeczka Blend IT
    -tusz super shock z Avonu
    Wciąż szukam idealnego pudru :< chyba nad rcma pomyślę

    • Olu, a jak dobierałaś DWL? Mamy z nim taki probem, że tam jest kolorystyka dziwna, nie zgrywa mi się nijak z moim kolorem (w MAC NC20, w Diorze 20, w klasycznym DW Desert Beige).
      I zdecydowanie polecamy Galifornię. RCMA też, ale teraz jest promo na puder Laury Mercier w Douglas – też warto!

      • Aleksandra

        W Sephorze poprosiłam o makijaż 0.5 DWL, podnosiłam go cały dzień, sprawdziłam w różnym oświetleniu. Sprawdził się, więc kupiłam.
        Dzięki Wam, nabyłam Galifornię, jest naprawdę cudowna! I jeśli gdzieś jeszcze znajdę, to kupię Laurę 😉 nie jest tanio jak na studencką kieszeń, ale skóra już mi dziękuje za zamianę podkładu.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x