Czy szczoteczki Foreo są warte ceny? Którą Lunę wybrać, jak często używać? Odpowiadamy na Wasze pytania! #TydzienPielegnacji

Nareszcie jest! Jeden z najbardziej wyczekiwanych wpisów na blogu, czyli podsumowanie tego, co wiemy o szczoteczkach Foreo Luna oraz odpowiedzi na najczęściej zadawane przez Was na Instagramie pytania. Wiemy, że wiele z Was zastanawia się nad zakupem pierwszej Luny (albo myśli o tym, by zamienić swój model na nowszy), dlatego zebrałyśmy w jednym wpisie nasze 4 lata doświadczeń z 4 różnymi modelami szczoteczek Foreo, aby pomóc Wam wyciągnąć z oczyszczania szczoteczką soniczną jak najwięcej.


Opowiemy, kiedy i jak często używać szczoteczek, gdzie kupować by mieć pewność oryginalności i jak myjąc twarz Luną… nie popsuć sobie twarzy. Zaczynamy!



Ten wpis jest częścią serii #TydzienPielegnacji – merytorycznych artykułów napisanych tak, aby razem tworzyły przewodnik po efektywnej i bezpiecznej pielęgnacji twarzy i ciała. Jeśli borykasz się z problemami z cerą, bądź poszukujesz wiarygodnych rekomendacji kosmetycznych, koniecznie sprawdź inne wpisy Tygodnia Pielęgnacji (tu). A jeśli masz dodatkowe pytania lub propozycje tematów, napisz do nas wiadomość na Instagramie.


Czym są szczoteczki Foreo i co tak właściwie robią?


Zacznę od kilku faktów o szczoteczkach Luna i powiem, dlaczego ich używamy. Szczoteczki soniczne do twarzy działają podobnie jak te do zębów – za pomocą włosia lub wypustek czyszczą mechanicznie, ale dodatkowo poprzez specjalne drgania (technologia soniczna) sprawiają, że siła czyszczenia dociera głębiej, niż tylko tam gdzie włókna. W zależności od ustawień mocy drgań może to być delikatna wibracja, albo nawet masaż. To dlatego mówi się, że szczoteczka soniczna czyści lepiej, niż ta bez napędu.

Na rynku szczotek jest masa. Same testowałyśmy m.in. różne modele Beurer, Braun oraz Philips. Wszystkie one działały, natomiast na dłuższą metę nie dało się ich używać codziennie (wbrew deklaracjom producentów), bo włosie jednak podrażniało skórę. Do tego główki były pożywką dla bakterii, trzeba je było wymieniać co 2-3 miesiące (a jedna główka to kilkadziesiąt, a nawet ponad 100 zł). Wtedy do gry weszła Luna. Cała na różowo!

Od lewej: Luna Play, Luna 1, 2 i 3

Luna Mini była pierwszą szczoteczką z gamy Foreo, której używałyśmy. Było to 4 lata temu (Tu przeczytacie jej recenzję). Od wszystkich innych różniła się po pierwsze materiałem wykonania (medyczny silikon, który nie zanieczyszcza się bakteriami), żywotnością (nie trzeba zmieniać żadnych główek – kupuje się raz i gotowe), wyglądem (do dziś uważam, że dizajn Luny jest nieprzeciętnie dobry, te szczoteczki są po prostu urocze i śliczne), czasem pracy na baterii (szczoteczkę ładuje się 1-2 razy w roku).

Oczyszczanie Luną, podobnie jak innymi szczotkami sonicznymi, usprawnia i poprawia proces mycia twarzy (szczoteczka pilnuje, by mycie nie było ani za krótkie, ani za długie), działa jak delikatny peeling mechaniczny (łagodniejszy, niż peelingi z drobinkami, gdyż wypustki Luny są miękkie i nie mają żadnych ostrych krawędzi), może być masażerem rozluźniającym mięśnie twarzy (szczególnie przydatne dla osób, które zaciskają szczęki).

Efekty gładkiej, dobrze oczyszczonej buzi najbardziej widoczne są na początku używania Luny. Po kilku dniach, kiedy wierzchnia warstwa naskórka zostaje usunięta, nie widzicie już tak spektakularnych efektów, ale mimo wszystko warto nadal używać szczoteczki. To nie jest też tak, że sama Luna rozwiązuje wszystkie problemy zatkanych porów, zaskórników itp – być może zanieczyszczenia są tak uparte i głębokie, że warto wdrożyć głębsze złuszczanie np. tonikami z kwasami.

Przeczytaj też: Jak działają peelingi chemiczne i co wybrać na początek >


Jak często i kiedy używać Luny?


Szczoteczki używamy podczas porannego mycia twarzy albo wieczorem, jako drugi etap podwójnego oczyszczania. Zaleca się, by to nie było częściej, niż raz dziennie – ale już pora dnia zależy od Was. Ja zwykle szczoteczki używam rano, tak jest mi wygodniej.

Nie ma jednak obowiązku, by używać jej codziennie. Wszystko zależy od Waszych potrzeb, wrażliwości skóry i jej stanu. U nas działa to naprawdę różnie. Mamy momenty, że szczoteczek używamy codziennie, ale bywa też, że raz w tygodniu (jak peelingu). I nie chodzi o to, że szczoteczka nam szkodzi, tylko że mamy różne potrzeby skóry i różną pielęgnację. Generalnie – im więcej kwasów, retinolu, peelingów i innych substancji, które złuszczają skórę znajduje się w naszych kremach, tonikach i maseczkach, tym rzadziej używamy Luny. Aby po prostu nie przesadzić ze złuszczaniem (kiedy na czystej buzi pojawia się połysk, a skóra jest jakby naciągnięta to znak, że złuszczania mogło być za dużo).

Nie ma więc jednej odpowiedzi – wszystko zależy od rodzaju skóry, jej aktualnego stanu oraz kosmetyków, które są akurat w rutynie pielęgnacyjnej.


Który model wybrać? Czym one się różnią?


Do porównania mamy 4 modele – Lunę 1, 2, 3 oraz Lunę Play (mini szczoteczka podróżna). I uwierzcie – każda z nich jest nieco inna! Jak widać na zdjęciach z przodu, im nowszy model, tym większa powierzchnia czyszcząca i tym delikatniejsze wypustki.

Po drugiej stronie szczoteczek Luna usytuowane są większe i grubsze wypustki – przeznaczone do intensywnego oczyszczania i masażu.

Poszczególne modele różnią się też trybami pracy. Jedynka ma ustawienie większej i mniejszej ilości drgań, Luna Mini 2 ma 8 poziomów intensywności pulsacji (które na bieżąco zwiększa i zmniejsza się przyciskami plus i minus), z kolei najnowsza trójka ma tych poziomów 12 (i są dostępne z poziomu aplikacji na telefon – w Mini3 wszystko ustawia się elektronicznie, dodatkowo szczoteczka proponuje, jaki poziom drgań będzie optymalny).

Najmniejsza Luna, model Play (teraz Play Plus z wymienną baterią) ma wypustki tylko z jednej strony. Za to włosie jest tak miękkie, jak w nowej Mini3. Więc dla tych dziewczyn, które mają albo chcą kupić model Play – to jest mała, może mniej poręczna, ale także bardzo dobra szczoteczka.

Na początek najlepiej kupić sobie tańszy model – albo Lunę Mini1 w Limango (za 185 zł), albo Lunę Play Plus (kosztuje 199 zł). Świetnie myją i są niedrogie. Natomiast jeśli zależy Ci na najlepszym i najdelikatniejszym włosiu (a właściwie wypustkach silikonowych), postawiłabym na najnowszą Mini3. To świetna szczoteczka, bardzo delikatna – nadaje się nawet dla cer wrażliwych.


Z czym używać Luny? Co wybrać do mycia twarzy?


Od pewnego czasu Foreo wprowadziło także linię kosmetyków. W tym żeli/kremów do mycia twarzy razem ze szczoteczkami Luna. Jeden z tych kosmetyków dostałyśmy od Foreo i jest to naprawdę bardzo dobry, delikatny (bez SLS, oleju mineralnego) i turbo wydajny krem oczyszczający. Ale! Nie trzeba kupować specjalnych kosmetyków dedykowanych do szczoteczki. Świetnie sprawdzą się wszelkie żele, pianki, kremy do mycia buzi. Trzeba tylko zwracać uwagę, by nie były wysuszające (polecamy żel lub piankę Soraya Plante, żel Tołpa Linum, czy genialny żel Indie Lee Brightening Clenaser).

Istnieją jednak produkty, których NIE POWINNO SIĘ stosować razem ze szczoteczką. A robiąc to, można skórze zaszkodzić. Po pierwsze: mydło (zbyt wysuszające dla większości cer). Po drugie: żele, kremy i pasty z drobinkami złuszczającymi oraz glinkami (szczoteczka sama w sobie jest już złuszczająca, spotęgowanie tego procesu drobinkami z kosmetyków podrażni skórę i może powodować mikrouszkodzenia, które sprawią, że buzia się odwodni i bariera ochronna naskórka zostanie naruszona).

Dlatego za każdym razem, gdy używam do mycia swoich ulubionych kosmetyków oczyszczających z drobinkami: żelu z kryształkami cukru Fresh Strawberry Sugar Face Wash, albo świetnej pasty oczyszczającej Iossi Ryż i Kokos, tego dnia nie używam już szczoteczki Luna.


Czy Luna musi być taka droga? Gdzie najlepiej ją kupić, żeby mieć oryginał, ale nie przepłacić?


Zaczniemy od tego, skąd mamy nasze Luny. Pierwszą dostałyśmy od Douglas, gdy Foreo wchodziło do oferty tej perfumerii. Drugą kupiłam w Sephorze. Model Play kupiłam w Cult Beauty (ten sklep jest oficjalnym sprzedawcą Foreo w UK). Z kolei najnowsze szczoteczki Mini3 dostałyśmy od Foreo w prezencie.

Wszystkie szczoteczki są więc oryginalne i z zaufanych źródeł. Niestety nie możemy Wam porównać oryginału do podróbki (pojawiały się pytania o Xiaomi, Aliexpress i inne tańsze marki szczoteczek), bo ich nie testowałyśmy. Możemy za to pomóc Wam wybrać legalne, sprawdzone źródło zakupu. Jest ich kilka. Każdy produkt jest dostępny na polskiej stronie Foreo, dodatkowo w stałej ofercie szczoteczki posiada Douglas, Sephora, a także SuperPharm. Warto sprawdzać ceny, bo na Foreo obowiązują zwykle sezonowe rabaty.

Ale! Jest jeszcze jedno miejsce, gdzie można kupić szczoteczki Foreo. I to najtaniej, jak się da! To klub zakupowy Limango. Tam także macie gwarancję oryginalności produktu, a cena jest tak atrakcyjna, że naprawdę nie ma sensu próbować kupować podróbki czy tańsze odpowiedniki (bo nie będą wcale tańsze).


W Limango Luna Mini kosztuje 184,95 zł! Dostawa jest darmowa, macie też gwarancję dostawy przed Mikołajkami. Nie ma lepszej oferty na te szczoteczki, serio. Sprawdzałyśmy!


Po kliknięciu w grafikę zostaniesz przeniesiona/y na stronę Limango, wprost do kampanii ze szczoteczkami Foreo.

Na jak długo starcza Luna?


To ciekawe pytanie, bo producent nie pisze, że szczoteczka jest niezniszczalna. Natomiast z naszych doświadczeń, jedna Luna na pewno wystarcza na kilka dobrych lat. Zobaczcie na naszą jedynkę – ma ponad 4 lata, a wciąż działa bez zarzutu. Tylko różnica w kolorze zdradza jej wiek.

Lunom nie trzeba wymieniać główek, są wodoodporne i bardzo rzadko się je ładuje. Nie ma elementów wykręcanych, więc mechanicznie nic się nie psuje.


Jak czyścić szczoteczki? Czym je myć?


Producent podpowiada, że do pielęgnacji Luny wystarczy woda z mydłem lub środkiem do mycia. I nam się ten system sprawdza. Zazwyczaj po użyciu po prostu opłukujemy szczoteczki, czasem myjemy je dodatkową porcją żelu do twarzy/pod prysznic. Szczoteczki nie wymagają odkażania, bo nie łapią bakterii. Natomiast jeśli znajdzie się na nich osad, którego nie da się domyć, spróbujcie umyć szczoteczkę roztworem sody oczyszczonej (dobrze sobie radzi z osadami z twardej wody).


Czy szczoteczka potęguje trądzik?


Macie duże obawy, co do używania szczoteczek przy skórze trądzikowej. I dobrze, bo trądzik wymaga ostrożności. Chodzi o to, że z jednej strony macie trądzik (a zatem przypuszczalnie nadprodukcję sebum, łatwość zapychania się ujść gruczołów łojowych oraz nadmierne rogowacenie naskórka – więc te problemy, przy których używanie szczoteczki jest pomocne), z drugiej mechanicznie pocierając szczotką aktywne wykwity możecie doprowadzić do ich rozerwania, a w konsekwencji roznoszenia bakterii po twarzy.

Jeśli wyprysków jest dużo i są to otwarte ranki albo świeże strupki, warto wtedy zrobić przerwę od szczoteczki. I wrócić do niej, gdy buzia się zagoi. Albo omijać te miejsca, gdzie są wypryski.


Czy można stosować szczoteczki przy cerze naczynkowej/wrażliwej? Jak często?


Wybierałabym te modele, które mają najdelikatniejsze wypustki – czyli Play lub Mini3. Czy będziecie w stanie używać szczoteczki codziennie – to zależy od pielęgnacji oraz stanu skóry. Na początek można wprowadzać szczoteczkę powoli – tak jak nowy krem, 1-2 razy w tygodniu. Po 2 tygodniach zwiększyć częstotliwość. I obserwować skórę.

Ważne, by nie pocierać mocno mechanicznie szczoteczką twarzy. To nie jest konieczne. Delikatne ruchy okrężne wystarczą. Muskanie skóry, zamiast wcieranie wypustek w nią – im częściej myjecie buzię szczoteczką, tym delikatniej warto to robić. Soniczne drgania i tak będą działać, a zmniejszacie możliwość wystąpienia podrażnień. A jeśli chodzi o możliwe pogorszenie stanu cery naczynkowej – to się mogło zdarzyć. Obstawiam, że przed zbyt mocne lub zbyt częste używanie szczoteczki.

Jeśli Twoja skóra jest delikatna, wrażliwa, masz problem z naczynkami – warto zakup szczoteczki rozważyć wspólnie z dermatologiem lub kosmetologiem. My niestety nie widzimy Waszych twarzy i nie możemy ocenić stanu cery.


I to wszystko! Mamy nadzieję, że ten wpis był dla Was pomocny i pozwolił lepiej przyjrzeć się szczoteczkom Luna. Jeśli macie dodatkowe pytania, zostawiajcie je w komentarzach. Zapraszamy też na jutrzejszy wpis z serii #TydzienPielegnacji – opowiem w nim o genialnie prostej metodzie aplikacji kremów, która pozwala wyciągnąć z nich to, co najlepsze.

Wpis nie jest sponsorowany, natomiast zawiera płatny link do klubu zakupowego Limango. Pytania umieszczone w tekście pochodzą z Instagrama Bless the Mess.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x