7 wspaniałych, czyli hity z walizki
W warunkach domowych testowanie kosmetyków to czysta przyjemność. Prawdziwe wyzwanie przychodzi, kiedy trzeba skompletować kosmetyczkę na kilkudniowy wyjazd. No właśnie… Jak się spakować, by nie zwariować?
Pisanie i tworzenie projektów graficznych to jej praca i pasja. Własna firma nauczyła ją planowania, syn cierpliwości, a blog… czerpania więcej radości z codziennych spraw. Maniaczka starych seriali: Seksu w wielkim mieście i Przyjaciół. Marzy o podróży do Nowego Jorku i Seulu. A tak w ogóle to… chciałaby zwiedzić wszystko. I mieć najpiękniejsze torebki świata, dostęp do nieograniczonej ilości kosmetyków i a w ręce zawsze pęk balonów, bo kocha je od dzieciaka.
W warunkach domowych testowanie kosmetyków to czysta przyjemność. Prawdziwe wyzwanie przychodzi, kiedy trzeba skompletować kosmetyczkę na kilkudniowy wyjazd. No właśnie… Jak się spakować, by nie zwariować?
Co ja Wam tu będę o trendach, burgundach, kratkach sratkach… Nosimy to, co podpowiada serce i temperatura za oknem. Nie oszukujmy się
Tydzień temu opowiadałam o smakach, zapachach i atrakcjach stolicy Majorki – Palmy (tutaj >). Na drugą część wspomnień z wyprawy zostawiłam jednak najlepsze.
Dzikie imprezy do białego rana przy kolorowych drinkach, leżakowanie na plaży za dnia, pływanie w basenie i all inclusive w czterogwiazdkowym hotelu.
Trochę tu zimniej niż na Majorce, trochę nie ma morza, ani gajów cytrynowych. Za to pół miasta rozkopane, dworzec się stawia, a robotnicy opanowali centrum.
Po raz pierwszy nie wiem co napisać. Na zdjęciach widzicie bowiem stròj z czwartkowego wypadu urodzinowego (świętowalismy kolejny rok ‚dorosłości męża Leny), który w zamyśle tamtego dnia miał być stylizacyjnym połączeniem moich ulubionych wzorów letnich (kwiaty!) i trendòw jesiennych (wojskowe klimaty) a na dodatek w moim ulubionym stylu damsko-męskim (parka+szpilki i szyfony).
Dwa podkłady. Dwie potrzeby, dwie obietnice. BB Maybelline i Dermablend Vichy są jak ogień i woda, jak czerwień i błękit, jak…
Katowice to jedno z najbardziej ‚malowanych’ miast w Polsce. Ilość graffitti, murali i wszelkiej maści świetnych prac artystycznych, które wychodzą w przestrzeń miejską jest tu doprawdy imponująca Ostatnio na Fejsie furorę zrobił gigantyczny włącznik światła namalowany na ścianie bocznej 4-piętrowca, a naszym aworytem ostatnich miesięcy jest piękna wysadzana kryształami praca namalowana na pod wiaduktem przy ‚Rialcie’
O nieprofesjonalnym zachowaniu przedstawicieli firm/mediów napisano już niejeden post/notkę na Fejsie, a i elaboraty oburzonych blogerek zdarzało się czytać nie raz. Ale jest i druga strona medalu.
Głupie lato. Jak się je chciało mieć pod strzechami, to nie chciało przyjść, a teraz, kiedy pokracznie jeszcze próbuje nam to przygrzać, to postraszyć burzą, właściwie już nikt na nie nie czeka.