Kultowe lata 90: najlepsze seriale z dzieciństwa

Hej popkulturomaniacy! Jeśli jesteście w przedziale wiekowym 25-35 lat, powspominajcie z nami kultowe produkcje telewizyjne, które ukształtowały nasze pokolenie (w serii są też kultowe słodycze, kosmetyki i… jeszcze więcej kosmetyków). A jeśli macie więcej/mniej zobaczcie, jak wyglądały początki telewizji w wolnej Polsce 😀

Nasza lista top 10 seriali jest oczywiście subiektywna. Do głowy przychodzi co najmniej 20 kolejnych, niemniej kultowych, pozycji z programu telewizyjnego, ale te 10 seriali to creme de la creme popkultury amerykańskiej, która inspirowała miliony młodych ludzi, a przy okazji zrewolucjonizowała też podejście do popularnej rozrywki. Dostęp do tylu seriali na raz, ukazujących zachodni styl życia (nawet jeśli w krzywym zwierciadle) był jak łyk tlenu na Marsie, jak wybuch owocowego aromatu Hubby Bubby w ustach albo pierwsze wyjście na koncert bez rodziców (i to jeszcze na Backstreet Boys do Spodka): oszałamiający.

Oto 10 ulubionych seriali z lat 90tych

1/Dynastia

dynasty-wedding-season7

Proszę Państwa oto przyczyna moich spóźnień na lekcje religii w drugiej klasie szkoły podstawowej. Nie potrafiłam wyjść z domu w poniedziałek o czasie, bo TVP1 nadawała wtedy powtórki odcinków Dynastii. I nie miało większego znaczenia, że odcinki premierowo oglądałam w niedzielę (siadało się z cała rodziną przed telewizorem i chłonęło blichtr wielkiego świata) – losy rodziny Carringtonów chłonęłam jak Beauty Blender wodę. Choć po latach nie przypominam sobie żadnego szczegółu z fabuły (no może poza tym, że umierali i powstawali z martwych, a którego z bohaterów nawet porwali kosmici), to doskonale pamiętam, jak ogromne wrażenie wywarły na mnie ogromne domy pełne kryształowych żyrandoli, wystawne przyjęcia, połyskujące suknie wieczorowe, bujne fryzury, mocne makijaże i ogrom, ogrom biżuterii. Groteskowo modni, obrzydliwie bogaci, bez klasy i gustu – Carringtonowie byli ikonami stylu lat 90tych! Carringtonowie, nie Niewolnica Isaura.

PS I ten odwieczny dylemat: Krystle czy Alexis?

2/Beverly Hills 90210

BeverlyHills90210-cast-jpg_204206

Nie mam pojęcia jakim cudem rodzice pozwalali nam oglądać ten serial w podstawówce. W Beverly Hills dzieciaki były do szpiku kości zepsute, nie słuchały rodziców, nadużywały, wchodziły w niebezpieczne związki. Nie szanowały nauczycieli, ani pieniędzy (z drobnymi wyjątkami). Przedkładały lans i chwilowe zauroczenia nad rozmyślaniami o przyszłości. Uciekały z domu (Branda i Dylan), robiły operacje plastyczne (no hello, nawet wtedy wiedzieliśmy co się stało Tori Spelling). Taki lajfstajl był nam zupełnie obcy, a jednak nie znam żadnej osoby w swojej klasie, która nie wiedziałaby kim jest Brandon i spółka. Wszystkie dziewczyny kochały się w Dylanie i podśmiewały ze Steve’a, a naprawdę nikt nie miał obiekcji, że rzekomi nastolatkowie nie mają typowych kłopotów wieku szczenięcego: pryszczy, wąsika, nieodwzajemnionych uczuć do muzycznych idoli. Zupełnie nie prawdziwy i nie z naszej bajki był świat Beverly High, może dlatego taki pociągający.

3/Przyjaciele

depressing (1)

Nie ma rankingu na Bless the Mess bez Przyjaciół! Nic nie poradzę – to jeden z najważniejszych dla mnie seriali, nie tylko z lat90tych. Powód wielkiej i nadal platonicznej wyłącznie miłości do Nowego Jorku (czy da się wypić tę kawę w Central Perk?), niedościgniony wzór bezwarunkowej przyjaźni, niezawodny poprawiacz nastroju w trudnych chwilach. Prawdziwy evergreen i bohaterowie, których kocha się jak rodzeństwo.

4/Dr Quinn

drquinn

Serial, który uwielbiali wszyscy. Całe rodziny w niedzielne wieczory (popołudnia? Nie pamiętam już dokładnie) śledziły losy pięknej lekarki o złotym sercu, która leczyła indian, adoptowała dzieci i cicho podkochiwała się w Sallym. O właśnie, Sally! Słowo-klucz w rozmyślaniach o serialu. Odbyłyśmy z Leną niedawno dysputę o prawdziwych przyczynach uwielbienia dla serialu Dr Quinn i okazało się (w obu przypadkach), że wcale nie chodziło o Sallego (uczciwego, przystojnego obrońcę Indian) – tak naprawdę obie podkochiwałyśmy się w Hanku, długowłosym, cynicznym właścicielu burdelu! I co na to… Dr Freud?

5/ Nieustraszony

1367808166_pontiac_firebird_trans_am_knight_rider_desktop_1024x768_wallpaper286450

Mało która dziewczyna pewnie wspomina ten serial z czułością, bo oglądali go głównie chłopcy (samochody&śledztwa) oraz… ich mamy (dla Davida Hasselhoffa oczywiście). I po raz kolejny okazuje się, że fabuła nie ma żadnego znaczenia. Liczył się on. Czarny, napakowany technologią supersamochód KIDD, który potrafił mówić i myśleć. Ileż ja bym dała, by mieć takiego motoryzacyjnego przyjaciela… w zasadzie do dziś KIDD jest dla mnie niedoścignionym wzorem motoryzacyjnego szpanu. Jeździłabym…

6/Słoneczny patrol

Parker-Stevenson-baywatch-ftr

Jeśli jesteśmy już przy Hasselhoffie… nie mam pojęcia, kto w Telewizji Polskiej uznał ten serial za kino familijne, ale faktycznie oglądało się go w weekendy w porze popołudniowej, oczywiście całą rodziną. Falujące silikonowe biusty, teledyski z biegania po plaży, miłosne perypetie grupy blond ratowników (no dobra, jeden pan był łysy). Być może Baywatch został uznany za zgodny z misją TVP, bo uczył jak ratować tonących i robić usta-usta? Mimo wszystko mam sentyment, pewnie także dlatego, że Baywatch namiętnie oglądali… Chandler i Joey z „Przyjaciół”.

7/Sabrina, nastoletnia czarownica

a9c5250ca57442748ab824f3a1d52d41

Trochę byłam za duża na ten serial – jakby nie było fabularną bajkę dla dzieciaków – natomiast nie mogłam się oprzeć kotu Salemowi. Zgryźliwy tetryk w opakowaniu z czarnego futra był przezabawny i bardzo, bardzo marzyłam by kiedyś mieć podobnego kocura (marzenie nie było zresztą nowe, tę samą miętę czułam wcześniej do kota Rademenesa z „Siedmiu życzeń„). W serialu sporo było lekcji w stylu ‚jak dojrzewać i nie zwariować’ i chyba ta komediowo-magiczna otoczka sprawiała, że jakoś mogliśmy ten moralizatorski ton strawić.

8/ Alf

alf

Gdzieś między Rademenesem a Salemem był jeszcze Alf. Zabawny kosmaty kosmita z ciętą ripostą. I jak się bałam E.T., jak nie byłam w stanie oglądać „Z archiwum X”, tak kosmos w wydaniu puchatego potwora był cudowny! Oglądając Alfa miałam nadal kilka lat i oczywiście marzyłam, że na nasze podwórko też zawita kosmiczny statek i wysiądzie z niego taki oto żarłoczny przyjaciel (dobrze pamiętam, że Alf jadał… koty?).

9/Allo, allo!

'Allo 'Allo
‚Allo ‚Allo

Do dziś zdarza mi się wracać do pojedynczych odcinków. I z perspektywy czasu, wieku, wiedzy o świecie, tym bardziej doceniać specyficzny humor „Allo, allo”. W Polsce próbowano powtórzyć jego sukces (Halo Hans), ale oczywiście była to próba nieudana, bo któż potrafiłby tak obśmiać II Wojnę Światową, a przy okazji swoje przywary i lata napiętych stosunków z Francuzami, jak Brytyjczycy. Madonna z wielkim cycem, Her Flick, Helga, angielscy lotnicy, rechocząca Madame Edith… niezapomnianych postaci nie sposób nawet wymienić.

10/ Ally Mc Beal

jane-krakowski-greg-germann-peter-macnicol-ally-mcbeal-dvdbash-ally-mcbeal-acd2606c68ee64af65d08993556a7d8f-big-256579

Zestawienie zamyka mój ulubieniec licealny i jednocześnie ostatni serial z epoki przedinternetowej. Serial, którego nigdy nie oglądałam poza telewizją (a szkoda, muszę chyba spróbować poszukać odcinków online), za to gdy się już pojawiał na ekranie, towarzyszył mu prawdziwy rytuał. Nastoletnia ja na fotelu wieczorową porą, oglądając perypetie Ally i spółki, popijałam parzoną kawę po irlandzku i podśmiewywałam razem z Vondą Shepard. Dziwni, ekscentryczni, zupełnie oderwani od rzeczywistości prawnicy, zgraja Piotrusiów Panów i nastoletnich księżniczek po latach tworzyła zupełnie odrealniony, ale fascynujący serialowy świat, którego chciało się być częścią.

A jakie są Wasze ukochane seriale dzieciństwa?

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x