Lekkie podkłady na lato

Lato już za zakrętem, wakacje zaplanowane, także czas na odświeżenie kosmetyczki. Bo czy latem nie mamy ochoty na lżejsze formuły, mniejsze krycie i testowanie nowości? Właśnie dlatego biegnie do Was zestawienie z pięcioma podkładami idealnymi na letnie dni i wieczory.

Wybór nie jest oczywisty, bo… większość z propozycji, to nie kultowe, dobrze znane produkty. Ale za to takie, za które rękę daję sobie odciąć. Zwłaszcza jeśli w głowie Wam naturalna cera i minimalne krycie.

I boskie rozświetlenie!


bareMinerals, Bareskin
podkład serum Pur Eclat, 155zł

Produkt z gamy mineralnych, bardzo dobrych dla skóry. Zawiera w sobie serum, które ma nawilżać i pielęgnować. Podkład ma super lekką konsystencję, jest bardzo wodnisty, szybko wchłania się w skórę. Możemy nim swobodnie zwiększać krycie; od niemal niewidocznej tafli, bo mocne i już zauważalne ukrycie niedoskonałości cery.

Jest to jeden z nielicznych produktów, który uwielbiam nakładać palcami delikatnie wmasowując go i wklepując. Jest wówczas niemal niezauważalny na skórze, a pięknie zakrywa niedoskonałości. Dogasuje się z moją cerą suchą, ale muszę uważać na okolice nosa; lubią pojawiać się skórki na nich (jak w podkładach mineralnych), kiedy nie są dostatecznie nawilżone. Używam go wyłącznie z dobrą bazą nawilżającą. To podkład oszust- przy lekkim poziomie krycia, naprawdę wyglądać jakby skóra była saute!



Laura Mercier, CandleGlow
podkład rozświetlający, 219zł

Moja historia z Laurkowym podkładem jest dość burzliwa. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, nie wyobrażałam sobie, by podkład dawał tak lekkie, niemal niewidoczne krycie. Kochałam szpachelki, i koniec. Ale po wielokrotnych upomnieniach znajomych makijażystów, i faktycznie dobrego stanu skóry ugięłam się i… polubiłam! Odkryłam,  że mogę stopniować krycie, ale wyłącznie do naturalnego, dziennego, mocno rozświetlonego.

Bo właśnie nieco mokra, lekko świecą się skóra to właśnie esencja tego, co daje nam Candleglow. Odradzam posiadaczkom cery tłustej, bo prawdopodobnie będziecie co chwila sięgać po puder matujący. Uważam, że to genialny podkład dla skóry dojrzałej, potrzebującej dodatkowej dawki zdrowego rozświetlenia, delikatnego „rozblurowania”. Ewentualnie dla tych, co lubią, kiedy widoczne są ich piegi i kochają się w efekcie dewy.



Peripera Peri’s Ink Drop BB
krem BB, ok.10$

Założę się, ze wizualnie podbił Wasze serca lub totalnie zniechęcił, prawda? Dla mnie emo księżniczka na buteleczce to ideał, a przywędrowała z dalekich, wschodnich krain w paczce Ilony. I niestety okazało się, że Ink Drop jest dla niej jest za jasny, a jak wiadomo – ja blado lubię, więc tak trafił w moje ręce. Posiadanie prawdziwego, azjatyckiego bibika to gratka i już Wam mówię, co w nim takie fajnego (prócz opakowania).

Otóż genialna wchłanialność, świetne krycie i długotrwałość. To kolejny oszust w zestawieniu, który sprawia, że wyglądacie super naturalnie, jak nieumalowane, a jedynie wypoczęte. To również produkt dający piękne, mokre wykończenie i przyznam szczerze, mogący szkodzić cerom tłustym. Bo po kilku godzinach nawet ja go lekko oprószyłam pudrem. Jednak przy tak leciutkiej formule i dobrym ukrywaniu niedoskonałości, nie jest to żaden problem.



Rexaline, Hydra-Divine, SPF20
krem koloryzujący, 149zł

O tym kremie koloryzującym szybciutko, bo już kiedyś pojawił się na łamach blessa i znajdziecie recenzję tutaj. Ale warto wspomnieć raz jeszcze, że krem Rexaline z super składnikami (kwasem hialuronowym) jest świetną alternatywą na ciepłe dni. Co prawda kryje raczej średnio, ale pielęgnuje i pozwala skórze… być sobą. Do tego bosko nawilża, może być także bazą pod podkład i ma filtr SPF20.

No i obłędnie pachnie!



Lancome, Teint Miracle, SPF15
podkład rozjaśniający, 179zł

Na deser najbardziej klasyczna propozycja, która ma również najmocniejsze krycie. Jednak jest ono w granicach wakacyjnego rozsądku, z możliwością zwiększenia, jeśli przyjdzie nam zrobić się na bóstwo w wyjątkowy, upalny wieczór. Lubię go natychmiastowe rozjaśnienie skóry. Wygląda nie tylko na bardziej wypoczętą, ale i młodszą, zdrowszą. Ma nietłusta, lekką formulę, a najbardziej lubię aplikować go przy pomocy gąbeczek.

Błyskawicznie wtapia się w skórę, pozostaje na niej przez wiele godzin, pięknie współgra ze wszystkimi pudrami, jakie posiadam w swej kolekcji. No i nie mogę oprzeć się stwierdzeniu, że elegancka, minimalistyczna butelka to prawdziwa ozdoba toaletki.



A jaki jest Wasz ulubiony podkład lub krem bb na lato? A może w ogóle rezygnujecie z makijażu twarzy?


Doskonałym pomysłem na letnie makijaże są również podkłady cushiony, zerknijcie do tego wpisu i zobaczcie naszego faworyta!

A jeśli poszukujecie trwałych podkładów na długie, letnie wieczory i noce, to mamy również i nasze zestawienie, o tutaj.

  • u mnie na lato tez najczesciej wpada cos lekkiego np Rimmel wake me up, ale czesto chodze tez bez podkladu 😀

    • Milena Paciorak

      To był mój ulubieniec latę lat temu:)

  • Uwielbiam kremy BB koreańskich marek, na przykład BRTC Jasmine Water czy Skin 79 Orange. Mają ochronę SPF 30 i 50, na czym bardzo zależy mi w słoneczne dni oraz na pielęgnacji, jaką dostarczają mi zawarte w nich ekstrakty. Z racji tego, że cenię sobie minimalizm, szczególnie rano, kiedy wybieram się do pracy 🙂 kremy BB to idealne rozwiązanie. Nie są takie cudowne przyglądając się im składom i wartałoby sięgnąć po mineralne podkłady, jednak z nimi jeszcze nie bardzo się polubiłam. Ostatnio wpadł mi w ręce podkład Chanel Aqua Vitalumiere i muszę przyznać, że bardzo przypadł mi do gustu, jest lekki i świetnie komponuje się ze skórą, tak, że jest prawie niewidoczny, minus za niski SPF 15.

    • Milena Paciorak

      U mnie ciągle walka między kryciem, a naturą. Ciągle w głowie, że mam sporo do ukrycia. Co do minerałów, to bare jest świetne! I tam są naprawdę przyjazne składy.

  • Mnie zaciekawil przedostatni podklad , a Lancome rowniez u mnie stoi na toaletce 😍

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x