Paprocki&Brzozowski ‚7’. Wiosna w lutym!
Taaaaak jest! Koniec lutego, Katowice, plac pod Spodkiem. Kurtki brak. Są za to okulary przeciwsłoneczne, soczyście niebieska bluza i lekka sukienka (a po zdjęciach były lody, hell yeah!).
Taaaaak jest! Koniec lutego, Katowice, plac pod Spodkiem. Kurtki brak. Są za to okulary przeciwsłoneczne, soczyście niebieska bluza i lekka sukienka (a po zdjęciach były lody, hell yeah!).
Zaledwie dwa dni temu moja ulubienica Styledigger wrzuciła post, w którym sumiennie opowiada o tym, że jeśli nie mamy nic do powiedzenia / napisania na blogu, to lepiej nie robić nic.
Zacznę od dygresji (czyli będzie mędrkowanie, wybaczcie!). Jeszcze kilka lat temu gdyby ktokolwiek zapytał mnie o polowania, myśliwych i jedzenie dziczyzny spotkałoby go z mojej strony święte oburzenie.
Kilka tygodni temu SCC wraz z lokalnym katowickim wydaniem Wyborczej postanowili zmobilizować wszystkich mieszkańców Katowic do poszperania w rodzinnych albumach. Idea była taka –
Pantera, kapelusz, szorty, duża kreska na powiece i barokowa biżuteria. Mniej więcej tak widzę Siennę Miller, jedną z moich ukochanic modowych, która do perfekcji przerobiła i przystosowała do swoich potrzeb i upodobań styl boho.
Drugą część cyklu „Odnowa szafy” (pierwszą, o oswajaniu rozmiaru 42 przeczytacie tu) będzie poświęcona artykułowi pierwszej potrzeby, biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne.
Jeszcze jesteśmy lekko odurzone urodzinowym weekendem na Bless. Dostałyśmy od Was dużo życzeń i ciepłych słów, lajków na Fejsie i innych dowodów poparcia.
Postów na Bless the Mess jak do tej pory jest 450. Statystycznie jeden na niecałe dwa dni. Piszemy dla Was już dwa lata.
Chyba najlepiej zacząć od słowa – powspominajmy. Jeszcze kilka dni temu przecież było takie słońce, powietrze było rześki lecz nie mroźne, a człowiekowi wydawało się, że jakoś przebiduje z taką aurą do kwietnia.
Napatrzeć się nie mogę na to, co dzieje się za oknem i na zdjęciach. Miękkie światło, rześkie powietrze, przyjemny wiatr i wielki zastrzyk energii.