Historia pewnego dworca /w turpistycznym wydaniu/

Kto z Was nie mieszka w Katowicach i okolicach? Kto był kilka dobrych lat temu i dworzec kojarzy mu się z a) miejscem grozy, b) zapyziałą i niezbyt przyjemnie pachnącą dziuplą, gdzie tanio kupisz banana, c) wiecznie brudnym miejsce noclegowym bardzo podejrzanych typów? Nie od dzisiaj wiadomo, że cały kompleks przeszedł ogromną metamorfozę. Wyburzono słynne kielichy (chlubnych przedstawicieli brutalistycznej architektury lat 70 XX w) i postawione zupełnie nowe. Dla odmiany w galerii, na samym jej szczycie. Wszystko to budzi we mnie uczucia ambiwalentne. Na wspomnienie dawnej, katowickiej estakady na moich plecach pojawiają się ciarki. Dziwne schody oblepione gumami do żucia, gołębie nad głowami, pod stopami i na twarzach, ludzie-widmo przechadzający się tuż pod zegarem na dworcu. Kto pamięta ten wie, że pod wejściem można było znaleźć dilera, menela, ćpuna, dziewczynę i chłopca do towarzystwa. Choć ci drudzy jednakowoż preferowali bardziej tylne wejście od placu Andrzeja. [dygresja: gdzie oni się podziali? Gdzie są katowickie ćpuny? Bo spotykałam niegdyś często, to na dworcu, to na Mickiewicza, a teraz jakby zapadli się pod ziemię?!]

W starym dworcu lubiłam tylko sklep z koszulkami. Podobnymi do tej, którą mam na sobie. Czarna, wielki napis z zespołem, 100% unikalności i buntu. 😀 No i jeszcze moment, kiedy zbierała się wielka banda dzieciaków jadących na kolonię. Robiliśmy to na estakadzie właśnie. Tyle mych ciepłych uczuć.

Dostrzegam nieomal każdego dnia, że galeria może uporządkowała samo centrum, ale zabiła ulice wkoło tzw. rynku i dworca. Pisze się o tym i mówi dość często w lokalnych mediach. Prawda jest taka, że centrum Katowic stało się przylądkiem lumpeksów i tanich chińskich sklepów z asortymentem maści wszelakiej. Smutno wychylać się poza obręb galeryjny.

Jedni mówią – jest popyt, jest i podaż. Ale zwyczajnie żal ściska serce (i tyłek!), że miasto tak marnieje.

I kiedy zestawiam sobie obraz minionego dworca wraz z całym bagażem przedziwnych osobników, i zapachem stęchlizny, uryny i czego by tam jeszcze, z opustoszałą Stawową i 3-go Maja… To sama nie wiem. I w jednym, i w drugim wypadku noc żywych trupów. I choćby człek chciał dobrze, to zawsze wyjdzie jak zwykle.

A zakończę marudzeniem nie na temat. Patrząc na fotki widzę po stokroć, że bronzery niespecjalne są dla mnie stworzone. Jednym słowem – unikać! A szkoda wielka, bo jakoś gdy słońce na niebie, przydałoby się zamiast różu wybierać brąz. Trudno. Będę zatem wiecznie nieopaloną, zaróżowioną, Śnieżką.

 spódnica, t-shirt H&M | buty Simple | torba Glitter | kapelusz szaleo.pl | branoletki Balmain, Furelle

 pink-floyd-t-shirt-black-hat3 pink-floyd-t-shirt-black-hat11 pink-floyd-t-shirt-black-hat5-tile pink-floyd-t-shirt-black-hat8c-tile pink-floyd-t-shirt-black-hat4 pink-floyd-t-shirt-black-hat6 pink-floyd-t-shirt-black-hat7

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x