Perełki z półki premium! Mój top luksusowych kosmetyków, które naprawdę są warte ceny.

Pielęgnacja marek luksusowych dawno nie miała tak złego PR-u. Za wysokimi cenami idą co prawda piękne opakowania i duże koszty reklam z gwiazdami, ale kiedy przyjrzeć się z bliska samym produktom (zwłaszcza składom) wiele klientek zaczyna się zastanawiać, za co tak właściwie płaci. I wiecie co? Nie zamierzam bronić wielkich brandów kosmetycznych. Mają sporo za uszami (to, co mnie uderza najbardziej w wielu liniach kosmetycznych to mało składników aktywnych, za to dużo wypełniaczy i sztucznego zapachu – przecież to nie jest pielęgnacja!). Ale to nie znaczy, że wszystko co drogie jest fe i niewarte uwagi. Znam kosmetyki selektywne, które są naprawdę efektywne w działaniu i nie umiem dla nich znaleźć tańszych odpowiedników.


Chciałam Wam dziś opowiedzieć o prawdziwych perełkach, które kryją się na półkach perfumerii. Tak dobrych, że nie żałuję złotówek, które na nie wydałam.



1/ Chanel

cudowny krem na lato i najlepszy olejek do demakijażu ever


Olejku nie mam w tej chwili (a szkoda, bo tęsknię!), natomiast jeśli potrzebujecie pełnej recenzji, odsyłam Was do wpisu dedykowanego Chanel L’Huile (sprzed 2 lat). Nadal nie znalazłam nic lepszego i bardziej wydajnego.

Biorąc pod uwagę, jak świetnie i szybko zmywa makijaż, jaki jest przyjemny w aplikacji i nie zostawia tłustego filmu (w ogóle!), nawet nie uważam, by był drogi. L’Huile online kupicie w Douglas za 188,99 zł/150 ml, ale wystarczy na 5-6 miesięcy. Do ponad dwa razy dłużej, niż inne preparaty do demakijażu, jakich używam.

Z kolei Hydra Beauty Camellia Water Cream (50 ml/269 zł) to moja najnowsza miłość. Przetestowałam już wiele wodnych kremów, ale żaden nie daje tak aksamitnego efektu na skórze, jak ten. Zaskoczył mnie też skład.

Woda kameliowa jest już na drugim miejscu listy INCI, do tego jest też ekstrakt z kamelii. A to bardzo ceniony składnik, szczególnie w japońskiej i koreańskiej pielęgnacji. Bardzo dobry antyoksydant o dowiedzionym działaniu przeciw zanieczyszczeniom powietrza. Wpływa też na produkcję melaniny, pomagając zapobiegać powstawaniu przebarwień.


2/ Dior

Seria Capture Totale – seum i żel do mycia twarzy


Jestem psychofanką makijażu Dior (zwłaszcza serii Backstage), ale ich pielęgnacja była dotychczas dla mnie zbyt droga, jak na to, co oferuje. Ale linia Capture Totale Cell Energy zmieniła wszystko. Dior nie tylko postanowił na bardziej naturalny skład (co namniej 84%, zwykle około 90% składników kosmetyków w tej linii ma pochodzenie naturalne) i ciekawy zestaw substancji aktywnych.

W Dior Super Potent Serum (30 ml/409 zł) jest to niskocząsteczkowy kwas hialuronowy nowej generacji, który jest lepiej tolerowany przez skórę i działa 13 razy dłużej, niż klasyczny kwas hialuronowy. Do tego niacynamid (jeden z moich ulubionych składników aktywnych), skwalan, olejek meadowfoam, ekstrakt z peonii, lilii, wierzbówki i jaśminu, proteiny soi, oraz witaminy C i E. Nie jest to kosmetyk dla wrażliwców, bo ma dość wyraźny zapach. Ale wybaczam mu, kiedy widzę, jak wygląda twarz po użyciu. Naprawdę jest porządnie nawodniona i nawilżona, przez co wygląda na jędrną i zdrową. To, co cenię sobie bardzo to lekka konsystencja, odpowiednia też na lato. I efekt rozświetlenia i rozjaśnienia buzi, widoczny już po kilku dniach stosowania.

 

W linii jest jeszcze żel do mycia twarzy – także nawilżający (kwas hialuronowy) i wyjątkowo wydajny i przyjemny w stosowaniu.


3/ Eisenberg

Maska remodelująca, kremy pod oczy, krem nawilżający


Eisenberg to marka luksusowa, ale inna niż wszystkie. Nie jest wielkim koncernem, ale nadal rodzinną firmą. Ma w portfolio całą masę dobrych kosmetyków (nie pamiętam, by cokolwiek Eisenberg było kiepskie, a używałam naprawdę sporo produktów).

To, co mnie zawsze urzeka w Eise to fakt, że kosmetyki do twarzy można stosować także na skórę wokół oczu. To bowiem oznacza, że na etapie formulacji i badań, sprawdzono i potwierdzono, że kosmetyk nada się także do delikatnej, cienkiej i wrażliwej okolicy oka. Tak projektowane kosmetyki z zasady będą trudniejsze w formułowaniu, a do tego droższe. Dlatego mam do Eisenberg duże zaufanie i większe zrozumienie dla półki cenowej.

Gdybym miała polecić coś tej marki na początek, na pewno byłby to dowolny krem pod oczy (wszystkie są świetne!), klasyczny krem nawilżający Creme Fluide Hydratante (50 ml/249 zł) oraz maseczka Masque Tenseur Remodelant (75 m/319 zł). Krem dostałam niedawno w paczce PR i przypomniało mi to, że już go kiedyś miałam i to był naprawdę świetny, idealnie zbalansowany między lekkością, a nawilżeniem i ochroną skóry. W tej samej paczce była miniatura maseczki Remodelant. Gdy ją tylko wypróbowałam, efekt był tak spektakularny, że od razu pobiegłam do mojej Sephory kupić pełnowymiarowy produkt.

Ta maska w 10 minut robi na buzi magię! Nawilża, wypełnia zmarszczki, liftinguje, rozświetla. Świetna przed wyjściem i w kuracji. Oczywiście także do stosowania pod oczami (tam efekt wypełniający drobne zmarszczki widać u mnie najlepiej).


4/ Sunday Riley

Krem Tidal, serum CEO i olejki: Luna, UFO, CEO Glow


Podobnie, jak w przypadku Eisenberg, pielęgnacja Sunday Riley nigdy mnie nie zawiodła. Nie każdy kosmetyk był genialny, ale każdy co najmniej dobry. A większość fantastyczna. Riley to jedna z tych marek, która w Polsce jest praktycznie nieznana (pewnie winny kompletny brak reklamy i PR w naszym kraju). A szkoda, bo ma wiele bardzo ciekawych, innowacyjnych i skutecznych kosmetyków. Przez ostatnie 2,5 roku miałam abmbitny plan, by kupić i przetestować większość z nich. Najbardziej polubiłam kilka.

Przede wszystkim olejek UFO (15 ml/179 zł), który uważam za najlepszy olejek dla tłustej/trądzikowej cery, jaki znam. Naprawdę poprawia stan skóry, działa zarówno na regulację produkcji sebum, jak i uspokajanie aktywnego trądziku. Do tego wspaniale nawilża i naprawdę wyrównuje koloryt skóry (rozjaśniając blizny potrądzikowe).

Serum CEO to jedno z najlepszych serum z witaminą C tetra. Dawało naprawdę szybki i widoczny rezultat rozjaśnienia przebarwień. W składzie ma aż 15% witaminy C i dosłownie tablicę Mendelejewa substancji aktywnych (kosmetyki Riley słyną z niemożliwie długich list składników, to się nie sprawdza przy cerach wrażliwych, ale u mnie działało świetnie).

Z kolei olejek CEO Glow (15 ml/179zł) to ta sama witamina C tetra, ale rozpuszczona w mieszance olejów (z pestek owocowych), z dodatkiem m.in. kurkumy. To sprawia, że jest bogactwem antyoksydantów, a także poprawia koloryt i elastyczność skóry. Świetny na lato (nawet nas dzień, bo jest leciutki i szybko się wchłania) i bardzo wydajny. Wystarczą 3 krople pod krem lub SPF.


A jeśli zastanawiacie się, na jakie kosmetyki warto wydać więcej, a na czym jednak zaoszczędzić, odsyłam do tego wpisu:

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x