Recenzja kosmetyków The Ordinary. Które wybrać? Gdzie kupić?

Wiem, że sporo z Was czekało na recenzję kosmetyków The Ordinary. W końcu to marka, która połączyła niemożliwe: bardzo dobre składy, wysokie stężenia substancji aktywnych i bardzo niskie ceny. Nic dziwnego, że zakupy The Ordinary przypominają polowanie, a listę oczekujących na niektóre kosmetyki liczy się w tysiącach. Towar jest tak gorący, jak Levi’sy w PRLu. Ale spokojnie – opowiem Wam, które kosmetyki są szczególnie warte uwagi. I gdzie je kupić, by przesyłka doszła szybko i bezpłatnie.


Gotowe, by poznać najgorętszą markę pielęgnacyjną świata?


 


Kultowe. Ale dlaczego?

Jeśli nie słyszałaś jeszcze o The Ordinary, to może wydać się dziwne, gdy napiszę o tysiącach oczekujących na buteleczkę serum czy podkładu. O totalnej obsesji największych influencerów z całego świata i popytu setki razy większego, niż fabryka jest w stanie zaspokoić. W końcu w czasach, gdy kosmetyków jest tak wiele, że życia nie starczy, by je wszystkie wypróbować, brzmi to jak marketingowa bajka. Z czego wynika sukces The Ordinary?

#1 SKŁADY

Receptury kosmetyków są genialne w swojej prostocie. Wszystkie wegańskie, bez parabenów, alkoholu, oleju mineralnego. Marka wycięła ze składów najpopularniejsze zapychacze, a receptury są najczęściej bardzo proste. Oleje The Ordinary są ekologiczne i tłoczone na zimno, bez żadnych dodatków. Serum mają po kilka, kilkanaście składników – zero zapachu, barwników, zagęstników. To pozwala je łączyć, albo nakładać pod inne kosmetyki jednocześnie minimalizując ryzyko podrażnień.

#2 STĘŻENIA

Niesamowite w The Ordinary jest dążenie do użycia maksymalnie skutecznego, ale bezpiecznego stężenia substancji aktywnej. I tak, jeśli naukowo jest udowodnione, że kwas salicylowy najlepiej działa w stężeniu 0,5-2%, to wiadomo, że w Ordinary będzie 2%. Jeśli większość produktów z Witaminą C ma jej do 20% w składzie, nikogo nie zdziwi, że The Ordinary spróbuje dołożyć jeszcze więcej. Bezkompromisowość w dążeniu do stworzenia jak najsilniej działającego kosmetyku robi na mnie ogromne wrażenie. Zwłaszcza, że za tę jakość wcale nie trzeba wiele płacić.

#3 CENY

Te kosmetyki są tanie. Nieprzyzwoicie tanie, biorąc pod uwagę jakość i ilość aktywnych składników. Ceny wahają się od 16 do 75 złotych, przy czym większość kosmetyków nie kosztuje więcej niż 25-45 zł. Kupujecie w drogeryjnej cenie kosmetyki tak napakowane składnikami, jak najlepsze serum apteczne albo profesjonalne (a te kosztują minimum 100, a nawet 350 zł). Wygląda to tak, jakby w The Ordinary ktoś dał Wam dożywotni, 80% rabat na wszystko. Trudno się nie skusić, prawda?

#DZIAŁANIE

Produkty The Ordinary świetnie zadziałały na moją skórę. W ciągu miesiąca intensywnego używania pozbyłam się kilku palących problemów: przebarwień po czerwcowym urlopie, zaskórników na nosie i zapchanych porów na policzkach, a także (werble) zmniejszyłam wielkość poprzecznej zmarszczki na szyi. I dam sobie rękę uciąć, że bez genialnego peelingu z kwasem mlekowym oraz kuracji retinoidem to by się nie wydarzyło! W ubiegłym roku po lecie musiałam ratować skórę u kosmetyczki, teraz widzę, że przy odpowiednio dobranej kuracji, poradzę sobie sama.

# SZCZEROŚĆ

What You see is what You get. Nazwa produktu mówi wszystko o tym, co jest w środku i w jakim stężeniu. Opakowania są bardzo proste, bez kolorów, złoceń i tłoczeń. Opisy produktów całkowicie wolne od marketingowego bajania. Jako osoba, która pracowała w firmie kosmetycznej (wie ile kosztuje i jak wygląda proces produkcji nowego kosmetyku) mogę potwierdzić – to właśnie uwolnienie się od kosztów marketingu, reklamy i opakowań sprawia, że odpada połowa kosztów produkcji.

I ma to tylko jedną wadę – żadne opis marketingowy albo film reklamowy nie podpowie Ci, jaki rezultat osiągniesz kupując dane serum. Żeby wyciągnąć z nich to, co najlepsze musisz o nich trochę poczytać i zastanowić się, który produkt będzie pasował Twojej skórze.


I właśnie po to jest ten wpis – by pomóc Ci przebrnąć przez gąszcz produktów The Ordinary i wybrać najlepsze.


Zestawy na start

 Na początek przygody z The Ordinary warto wybierać kosmetyki, które pomogą cerze, ale istnieje niewielka szansa, że przesadzisz z dawkami, albo zbyt wiele namieszasz i podrażnisz skórę. Co prawda moja kolekcja liczy 10 produktów (pewnie to nawet nie połowa oferty), ale przetestowałam większość hitów, więc mam nadzieję być dobrym królikiem doświadczalnym. I pomóc początkującym. Niezależnie, czy zmagasz się z suchością skóry, trądzikiem, przebarwieniami czy oznakami starzenia, Ty także potrzebujesz delikatnego złuszczenia, antyoksydacji i rozświetlenia.



Dlatego przygotowałam 2 zestawy startowe kosmetyków The Ordinary:

  • jeden dla cer bardziej suchych/odwodnionych/poszarzałych,
  • drugi – mieszanych/trądzikowych/z przebarwieniami/zanieczyszczeniami.

Co ciekawe, każdy z nich działa nawilżająco i przeciwzmarszczkowo!



 Zestaw 1:

Nawilżenie i blask

Zawiera Buffet, serum z witaminami C+F, peeling chemiczny z kwasem mlekowym 5%, serum pod oczy.

Set dla tych z Was, które borykają się z odwodnioną skórą, walczą z suchymi skórkami, poszarzałą cerą albo oznakami starzenia. Zaczynacie od złuszczania kwasem mlekowym Lactic Acid 5% +HA 2%. Ten preparat nakłada się na buzię wieczorem 1-2 razy w tygodniu. Jego zadanie to złuszczanie skóry (chemiczne), a przy okazji nawilżanie. Zauważyłam, że mocniej działa gdy nie nakłada się na niego już nic innego.

Z kolei Buffet, czyli serum peptydowe, to aż 25% peptydów i antyoksydantów w składzie. Ma świetne działanie nawilżające i nadaje się zarówno do mieszania z olejkami, nakładania pod inne serum (peptydy i bakterie probiotyczne wspomogą ich działanie), albo stosowania jako serum na dzień i na noc. Pod oczy sprawdzi się serum Caffeine Solution 5%. Napina i odświeża spojrzenie, likwiduje drobne poranne opuchnięcia. Lubię go używać też w ciągu dnia, po słabo przespanej nocy. Stosowałam je pod różnymi kremami pod oczy zawsze z dobrym skutkiem.

Sucha skóra lubi witaminę C w formie olejkowej, więc jeśli często nakładasz na noc olejki albo lubisz mieszać je z serum na dzień, Ascorbyl Tetraisopalmitate 20% dopełni kuracji. Ma nie tylko 20% stabilnej pochodnej witaminy C, ale też olejek jojoba, ekstrakt z pomidorów i skwalan (bardzo dobra, naturalna substancja nawilżająca z oliwek). Jest przy tym lekki i bardzo płynny.


Zestaw 2:

Rozjaśniona, czysta skóra

Zawiera niacynamid 10%, serum z retinoidem 2%, peeling chemiczny z kwasem mlekowym 10%, preparat z kwasem salicylowym 2%

Set dla tych z Was, które zmagają się z przetłuszczaniem części bądź całości buzi, rozszerzonymi porami, trądzikiem, zaskórnikami, przebarwieniami posłonecznymi lub potrądzikowymi, nierówną powierzchnią skóry, a także pierwszymi zmarszczkami. Jako absolutny fan kwasu mlekowego (łagodny, a w tym stężeniu dobrze złuszcza i jeszcze nawilża skórę!) polecam jego wyższe, aż 10% stężenie. To jest właśnie ten produkt, który załatwił czarne punkciki na moim nosie po 3 zabiegach. Lactic Acid 10% + HA 2% walczy też z przebarwieniami i nierównościami skóry. Jedyne czego jako kwas AHA nie potrafi, to przenikać wgłąb porów i oczyszczać je od wewnątrz. Od tego jest Salicylic Acid 2% Solution – preparat z 2% kwasu salicylowego i wodą z oczaru wirginijskiego oczyszcza pory, działa ściągająco i antybakteryjnie. Można go stosować punktowo na wypryski lub na strefę T na noc (przy zanieczyszczonych, zapchanych porach).

Niacynamid i retinoid – dwie silnie i wielokierunkowo działające na skóre substancje jednocześnie rozjaśniają skórę, walczą ze zmarszczkami i sprawiają, że wydzielanie sebum się normalizuje. To, co w nich uwielbiam to stężenie – w serum Niacinamide 10% + Zinc 1% jest moc zmniejszenia porów, gojenia stanów zapalnych i regeneracji skóry. Ale prawdziwa bomba to Advanced Retinoid 2%. Bardzo duże stężenie pochodnej retinolu, która działa prawie tak samo mocno, ale nie podrażnia i nie powoduje łuszczenia się skóry. Retinol to jedna z najmocniej działających substancji przeciwtrądzikowych i przeciwstarzeniowych (pięknie napina skórę i rozciąga zmarszczki). Można jej używać tylko na noc (w te dni, gdy nie robisz peelingu Lactic Acid 10%), z kolei Niacynamid nie lubi się z kwasem salicylowym i witaminą C, stosujemy go więc na dzień.


Gdzie to wszystko kupić?

Jak już pisałam ceny The Ordinary są bardzo przystępne, dlatego może się zdarzyć,  że kosmetyki są niedostępne i trzeba albo szukać innego sklepu, który je sprzedaje, albo zapisać się na listę oczekujących. Dobra wiadomość jest taka, że niektóre produkty The Ordinary można kupić w Polsce – w sklepie internetowym Cosibella. Jednak aby skompletować cały zestaw, nie ominą Was zakupy zagraniczne. Większość swoich zbiorów zamawiałam w Cult Beauty (angielski sklep online z dawmową wysyłką do PL w przypadku zamówień powyżej 40 Funtów), widziałam też sporą ofertę na Asos (aczkolwiek ceny są tam nieco wyższe). W obu przypadkach czas oczekiwania na przesyłkę to tydzień.

Jest jeszcze jedno świetne źródło zaopatrzenia – The Ordinary można kupić online bezpośrednio u producenta, Deciem (kilk). Tam dostawy są najczęstsze i często robione są restocki. I choć marka jest kanadyjska, paczka z kosmetykami przychodzi z Holandii, więc także w tydzień od zamówienia. I jest bezpłatna, jeśli w koszyku masz kosmetyki za 25 Euro.



A jeśli jesteście ciekawe, które kosmetyki The Ordinary są moimi ulubieńcami (i stosuję je cały czas, nie tylko do testów), nie zapomnijcie wrócić tu jutro o 20.00 na ostatnią, piątą lekcję SZKOŁY PIELĘGNACJI.

Opowiem o swoich kosmetycznych odkryciach i produktach, które najlepiej sprawdziły mi się w ostatnich miesiącach. Jest to wybuchowa dawka produktów drogeryjnych, profesjonalnych i selektywnych. Prawdziwa bomba!

Do zobaczenia jutro w szkole! Dr Lona


  • Paula Sypień

    Uwielbiam kwasy, są niezastąpione w odnowie naskorka. Najlepiej działa na mnie salicylowy, ale teraz chce sprobowac szikimowego. Podobno jego 5% działa jak 50% glikolowego, ale bez efektów ubocznych. Ja kupuję kwasy w postaci toniku, na mazidlach. Preferuje naturalne kosmetyki. Niemniej jestem baaardzooo zainteresowana ww. marka. Póki co na zregerowanie skóry po lecie i przede wszystkim bruzdy na czole i kręgi kręgi szyi, używam serum od Resibo. Czekam na spektakularne efekty, podobno takowe maja sie pojawic 🙂

  • Wiedziałam, że są świetne, znałam je, ale… nie wiedziałam, że mają aż tylu chętnych i że są tak tanie! Koniecznie muszę im się przyjrzeć bliżej, moja cera jest pancerna, mało co na nią działa i potrzebuje konkretnych stężeń 🙂

  • Bardzo mnie zainteresowałaś! Powiedz mi, czy ten kwas mlekowy w mniejszym stężeniu można stosować do cery naczynkowej?

    • Aga, niestety nie mam takich danych. Wiem tylko, że mlekowy jest bardzo delikatny i mogą go stosować nawet skóry wrażliwe. Musiałabyś spróbować małego stężenia, albo po prostu omijać newralgiczne miejsca na twarzy. Chociaż… ja mam kilka naczynek wokół nosa i nie widziałam, żeby którakolwiek kosmetyczka je omijała, a robiłam już najbardziej hardkorowe mieszanki 😉

  • Kosmetyki tej marki bardzo mnie ciekawią od pewnego czasu. Dużo o nich słyszałam i mam nawet małą listę produktów, które chcę kupić ;). Póki co, muszę wykończyć to co mam i staram się powstrzymywać przed zakupem ;D.

  • Wiele razy słyszałam o tej marce, ale pierwszy raz czytam tak wyczerpujący i pomocny wpis! 🙂 Muszę koniecznie przyjrzeć się bliżej tym kosmetykom, bo wyczuwam antidotum na moje problemy skórne 😉

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x