Moja aktualna pielęgnacja: gotowe zestawy na problemy skórne. Sami ulubieńcy!

W tej rutynie nie ma słabych punków. Są same świetne (by nie powiedzieć: genialne!) kosmetyki i sprawdzony model pielęgnacji (więcej o tym, na czym polega pielęgnacja wieloetapowa, TU). Czyli to, co lubicie najbardziej! Dodam tylko, że choć mam cerę mieszaną w kierunku tłustej (z trądzikiem i przebarwieniami, ale też pierwszymi zmarszczkami), formuły większości produktów będą odpowiednie także dla cer potrzebujących prawidłowego oczyszczenia, nawilżenia i profilaktyki przeciwstarzeniowej.  Staram się unikać silikonów (moja skóra ich nie lubi, ale wcale nie uważam, by były szkodliwe dla każdego) oraz intensywnych zapachów – więc sporo kosmetyków z mojej listy best of nada się także dla cer wrażliwych.


W mojej pielęgnacji jest też miejsce dla kilku fantastycznych maseczek. Musicie je poznać!


PS Wiecie, dlaczego #TydzienPielegnacji pojawi się tylko raz na kwartał? Bo tyle czasu potrzebuję, by dobrze przetestować kosmetyki i wybrać tylko te najlepsze!


Ulubione marki

Jak zauważycie za chwilę duża część mojego zbioru kosmetycznego to produkty kilku marek. I nie ma w tym przypadku, są to moi absolutni ulubieńcy. Marki, które uwielbiam i chętnie testuję kolejne kosmetyki (bo nie zawodzą) to m.in. Laneige (najlepsze maseczki, nareszcie w Polsce!), Kate Somerville (fantastyczna marka dla osób z problemami skórnymi, nie znam nic lepszego na trądzik), Drunk Elephant (przetestowałam już prawie wszystkie produkty i jestem zachwycona efektywnością i składami), Mafka (ulubione kosmetyki do oczyszczania twarzy), Eisenberg (nikt tak nie potrafi dobrze zrobić kremu dla mojej przesuszonej, zmarszczonej szyi, każdy jest świetny!)

Przeczytaj też: jak oszczędzać na kosmetykach >


1/ Demakijaż, oczyszczanie & tonizacja

Zaczynamy od najważniejszego. Bez oczyszczania, dalsze kroku nie zadziałają prawidłowo, a stan cery się nie poprawi (mimo najlepszych kremów). Więc musi być dwuetapowo – najpierw demakijaż, potem delikatne oczyszczanie twarzy.

Przeczytaj też: 5 błędów w pielęgnacji, które szkodzą Twojej skórze >

Jak widzicie mam przygotowane dwa zestawy ulubieńców – obu używam stale, jednego w te dni, gdy mam większy problem z przetłuszczaniem się cery i wypryskami, drugi, gdy buzia potrzebuje nawilżenia.

Zestaw antytrądzikowy to:

  • Kremowy balsam oczyszczający The Ordinary (więcej o nim TU),
  • Krem myjący z siarką EradiKate od Kate Somerville (120ml/150 zł, w Space NK). Krem i maseczka w jednym (można go pozostawić na skórze na 30 sekund). Oczyszcza, ale nie przesusza, mimo zawartości siarki (genialna na trądzik) oraz formuły dla cer mieszanych/tłustych. Niby niewielka pojemność, ale jest tak wydajny, że w 3 miesiące udało mi się zużyć tylko połowę.
  • Tonik regulujący Kate Somerville (150 ml/100 zł, w Space NK). Ma wszystko, co powinno znaleźć się w dobrym toniku do mieszanej/trądzikowej cery. Zero alkoholu, formuła jak dla cery wrażliwej (trądzikowa często taka jest), regulujący oczar wirginijski, rumianek i panthenol (łagodzą zaczerwienienia), nawilżający aloes i wyrównujący PH skóry kwas mlekowy.

Zestaw oczyszczająco-nawilżający:

  • Olejek do demakijażu Mafka (100 ml/60 zł, 50 ml/49 zł, w e-sklepie Mafka). Zmywa absolutnie każdy makijaż i  w ogóle nie podrażnia skóry. Jest mieszanką olejów mocno nawilżających o bogatej konsystencji. Nada się świetnie dla cer suchych, mieszanych, odwodnionych, dojrzałych. Piękny skład i opakowanie. 100% roślinna, cruelty free, polska marka. Moja druga butelka. Nie ostatnia!
  • Pianka myjąca Drops of Youth, The Body Shop (150 ml/45 zł, w e-sklepie TBS). Bardzo delikatna pianka do oczyszczania porannego i wieczornego. Ma bardzo dużo składników nawilżających (gliceryna, oleje roślinne, propanediol) oraz dodatek kwasu salicylowego (reguluje PH). Mega delikatna, 100% wegańska formuła.
  • Hydrolat lawendowy Mafka (100 ml/29 zł, w e-sklepie Mafka). Bardzo dobry bazowy hydrolat, który może z powodzeniem zastąpić tonik. Nieźle nawilża, ale do tego ma działanie przeciwzapalne i wspomaga gojenie uszkodzeń skóry. Można go stosować jako tonik, ale też pod i na makijaż oraz do odświeżania buzi w ciągu dnia. Nadaje się do każdej cery, od trądzikowej po suchą.

Uwaga! Monika z Mafki udostępniła dla Was rabat olejki do demakijażu! Wystarczy, że w e-sklepie wpiszecie kod bless (daje 15% rabatu). Ważny do: 30 kwietnia 2019.


2/ Peeling & maseczki

Moja ulubiona kategoria. Kocham maseczki i odkąd w maseczkowym challenge moja skóra udowodniła, jak świetnie na nią działają, staram się sumiennie 2-3 razy w tygodniu poświęcić chwilę extra na ich stosowanie.

Przeczytaj też: robiłam maseczki przez 10 dni. Codziennie! Co to dało?

Peeling w zestawieniu jest tylko jeden, bo ostatnio robię swojej skórze odwyk od złuszczania. To w zasadzie zabieg -słynny ExfoliKate od Kate Somerville (tak, znowu Kate!). Połączenie peelingu ziarnistego, enzymatycznego i szybkiej maski nawilżająco-antybakteryjnej. Zabieg trwa 2-3 minuty i wystarczy go robić raz w tygodniu. Ale przejdźmy do maseczek. Oto moja extraliga:

  • Water Sleeping Mask, Laneige (70ml/129 zł, w Sephorze). Najsłynniejsza sleeping mask na świecie wreszcie w Polsce! To maska nawilżająca, którą stosuje się jako ostatni etap pielegnacji wieczornej (jeśli masz skórę mieszaną, możesz nałożyć na serum, jeśli suchą – aplikuj na serum i krem). Działaniem przypomina maski w płachcie, tylko oczywiście nie ma tkaniny. Bardzo dobrze utrzymuje wilgoć w skórze i koi ją.
  • Riche Creme, Yves Rocher (50 ml/99 zł w salonach YR). Jeśli Laneige jest lekkim nawilżeniem, to tu mamy do czynienia z maską odbudowującą, wzmacniającą barierę skóry. Uwielbiam to, jak przywraca komfort podrażnionej skórze, jak dobrze ją odżywia. Moja must have po zastosowaniu maski siarkowej.
  • EradiKate Mask, Kate Somerville (60 ml/220 zł, w Space NK).  Jak widzicie, w kwestii oczyszczania i terapii wyprysków postawiłam na kolejny kosmetyk z siarką. To nie jest typowa maska oczyszczająca. Nie ma tu glinek, za to jest aż 5% siarki oraz substancje nawilżające i dotleniające (maska bąbelkuje tak, jak popularne cloud masks). Droga, ale świetna.

  • Lip Sleeping Mask, Laneige (15 ml/89 zł, różne smaki, w Cosibelli). Proszę Państwa, oto najlepszy kosmetyk do ust w historii ludzkości. Ta maska (ja używam też w ciągu dnia, zamiast balsamu do ust) nie tylko pięknie nawilża i zmiękcza usta, ale dodaje im blasku, objętości, wygładza drobne zmarszczki na linii ust. Robi więcej, niż wszystkie błyszczyki powiększające. I to bez szczypania. Wspaniały produkt!
  • Gold&Snail, płatki pod oczy Petitfee (60 sztuk/69,90 zł, w Cosibelli). A to już nasze ulubione płatki pod oczy i jedyne, które naprawdę redukują opuchliznę i drobne zmarszczki pod oczami. Pełną recenzję tych płatków przeczytasz TU.

3/ Serum, olejki & kremy

Najlepsze z najlepszych, uwielbiam każdy z tych kosmetyków.

O serum nawilżającym z Nutrogeny pisałam wczoraj (w TYM wpisie) – jest to absolutny mistrz relacji jakości do ceny. Natomiast ulubionym serum nawilżająco-przeciwzmarszczkowym jest zdecydowanie C-Firma Drunk Elephant (jego szczegółowy opis także znajdziecie we wczorajszym przewodniku po serum). To je poranne hity. W pielęgnacji wieczornej sięgam po dwa kosmetyki o konsystencji lekkich olejków:

  • U.F.O Sunday Riley (15 ml/150 zł, w Cult Beauty). To olejek skomponowany specjalnie dla cer z zapchanymi porami i trądzikiem. Zawiera aż 2% kwasu salicylowego (odtyka pory, działa regulująco na nadprodukcję sebum) oraz bogatą kompozycję olejków z roślin i owoców. Jest pełne antyoksydantów i świetnie łagodzi trądzikową cerę. Rozświetla i rozjaśnia przebarwienia. Superwydajny.
  • Pycnogenol 5%, The Ordinary (15 ml/43 zł). Leciutki olejek przeciwzmarszczkowy do stosowania 2 razy w tygodniu. Więcej o nim TU.

Wśród kremów mam zupełnie nowego ulubieńca na dzień. To lekki nawilżający żel bez silikonu Hydraluron Indeed Labs (jego szczegółową recenzję znajdziesz TU). Z kolei dla skóry (suchej, wrażliwej, z drobnymi zmarszczkami mimicznymi) pod oczami znalazłam absolutnie najlepszy krem ever. To C-Tango Drunk Elephant (15ml/250 zł, w Cult Beauty). Jego konsystencja jest niesamowita – jednocześnie to krem bnogaty i lekki, spełniający wszystkie potrzeby suchej skóry, ale super także pod makijaż. Jest bogaty w witaminę C oraz masę nawilżających i wzmacniających wyciągów roślinnych. Naprawdę nawilża i rozjaśnia okolicę oka.

Na koniec zostawiłam sobie creme de la creme pielęgnacji na noc, czyli bardzo luksusowy (i bardzo dobry) krem Eisenberg. Energie Diamant (50 ml/1099 zł, w Sephorach) to ultrabogaty, bardzo odżywczy krem z prawdziwym pyłem diamentowym. Wspaniale odżywia skórę, szczególnie zwiotczałą, poszarzałą, przemęczoną, dojrzałą. Najlepsze rezultaty widzę na skórze szyi. Jest napięta, rozświetlona, zmarszczki wygładzają się. Ten krem to na pewno spora inwestycja. Sądzę, że najlepsze rezultaty da u osób ze skórą bardzo suchą i dojrzałą.



I to wszystko! Co sądzicie o moich ulubieńcach? Który znacie, a który macie ochotę przetestować?


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x